Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Sylwetki Orłów - Karol Linetty

Karol Linetty znalazł się wśród dziesięciu zawodników "z dalszego planu", wybranych przez serwis 101greatgoals.com, którzy mogą bardzo pozytywnie zaskoczyć kibiców na całym świecie podczas mundialu. Na wyrost? Być może tak, ale zawodnik Sampdorii Genua nie pokazał jeszcze w reprezentacji tego, co demonstrował przez ostatnie dwa lata w Serie A. To dla niego najlepszy moment by udowodnić, że może być podporą tej drużyny.

Reklama

Cichy, spokojny, skromny, rozważny - to cechy 23-latka, który w życiu "pozapiłkarskim" jest raczej zaprzeczeniem tego, co kibice zwykle myślą o zawodnikach jako "gwiazdach". Gdy grał w Lechu, zdarzało się, że wychodząc z szatni i przechodząc przez strefę rozmów z dziennikarzami, prowadził kolarzówkę, którą później wracał do domu. Na treningach i w trakcie meczów zawsze zaś stawał się tytanem pracy, który perfekcyjnie realizuje zadania wskazane przez trenera. Za to właśnie był ceniony - od zawsze.

Odkryty przez Kniata

Reklama

Pochodzi z Damasławka, położonego niecałe 80 km od Poznania. Tam zaczynał grać w piłkę, ale już jako 11-latek trafił do Lecha. Podczas jednego z turniejów dla dzieci jego szczególne umiejętności dostrzegł Patryk Kniat, wówczas opiekun grup młodzieżowych w "Kolejorzu", a ostatnio asystent Leszka Ojrzyńskiego w Arce Gdynia. W Poznaniu "Karolek", bo tak przez lata go nazywano, nie miał łatwego życia. Początkowo nie było większych problemów, bo na treningi dowozili go rodzice. Gdy jednak po skończeniu szkoły podstawowej, a przed rozpoczęciem gimnazjum, trzeba było podjąć decyzję, co dalej - pojawił się dylemat. Stanęło na tym, że namawiani przez trenerów rodzice piłkarza zdecydowali się na szkołę sportową w Poznaniu i bursę dla chłopaka, co dawało możliwość regularnych treningów. Zwykle ze starszymi grupami, bo Linetty przerastał już wówczas rówieśników. Nie wzrostem, a umiejętnościami.

Tyle że nowa szkoła i nowe miejsce zamieszkania nie dawało młodemu Karolowi dużego komfortu życia. Dla innych często był zbyt spokojny, pochodzący ze wsi, nie wydający pieniędzy na niepotrzebne rzeczy - to drażniło innych. Informował więc rodziców, że dłużej w bursie nie wytrzyma, ale jednak dawał radę. Może właśnie dlatego, że miał pełne wsparcie trenerów, bo na boisku starał się być perfekcjonistą.

W wieku 17 lat mistrzem Polski juniorów


Piłkarski rozwój Linetty’ego przebiegał doskonale. W 2012 r., jako 17-latek, pomógł juniorom starszym Lecha w zdobyciu wicemistrzostwa Polski, a miesiąc wcześniej z reprezentacją Polski U-17 wyjechał na finałowy turniej mistrzostw Europy. W Słowenii Biało-czerwoni zajęli trzecie miejsce, w półfinale przegrali 0-1 z Niemcami. Jedyną bramkę strzelił Leon Goretzka, dziś reprezentant Niemiec, który z Schalke przenosi się właśnie do Bayernu Monachium. Linetty był wtedy bliski wyrównania, ale na 10 minut przed końcem piłka po jego zagraniu odbiła się od poprzeczki.

Właśnie podczas tego turnieju w Słowenii młody pomocnik Lecha zwrócił na siebie uwagę zachodnich klubów. Wydawało się, że przejście Linetty’ego do Borussi Dortmund jest nieuniknione, ale jednak rodzice, namawiani przez trenera Kniata, podjęli decyzję, że ich syn dalej będzie się rozwijał w Polsce. Pół roku później wcale nie było jednak pewne, że nadal będzie się to działo w Poznaniu.

Rumak w niego wierzył od początku


Trenerem Lecha był już wtedy Mariusz Rumak, który wcześniej także pracował w klubowej Akademii. To on pozwolił młodemu Linetty’emu zadebiutował w Ekstraklasie - stało się to w listopadowym, zwycięskim meczu wyjazdowym z Wisłą Kraków. I wszystko wskazywało na to, że u Rumaka młody pomocnik ma szansę szybko stać się podstawowym graczem "Kolejorza". Jeszcze przed końcem roku rozegrał trzy mecze w wyjściowym składzie, ale zimą... mógł trafić do Legii. Klub z Warszawy najpierw wykupił z Lecha Bartosza Bereszyńskiego, a jego śladami mógł wkrótce ruszyć Linetty. Po "hejcie", jaki spadł na "Beresia", Linetty zdecydował się jednak na podpisanie nowej umowy w Poznaniu, a Lecha reprezentował jeszcze przez 3,5 roku. Gdy odchodził do Sampdorii Genua latem 2016 roku, miał już status gwiazdy Lecha i blisko sto spotkań rozegranych w Ekstraklasie.

Z "Kolejorzem" Linetty wywalczył tylko jeden wielki sukces, do którego zresztą sam się przyczynił. To mistrzostwo Polski z 2015 roku. W fazie finałowej najpierw strzelił gola przy Łazienkowskiej (na 2-0), gdy przechwycił piłkę po zagraniu Ivicy Vrdoljaka, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów i zza pola karnego huknął obok Duszana Kuciaka. Wtedy Lech, po wygranej 2-1, w tabeli wyprzedził Legię. Później zaś zdobył jedyną bramkę w wygranym meczu z Pogonią Szczecin.

W debiucie u Nawałki strzelił bramkę


Trener reprezentacji Adam Nawałka również dostrzegł spory potencjał młodego piłkarza Lecha. Jeszcze przed 19. urodzinami zawodnika powołał Linetty’ego na towarzyskie mecze z Norwegią i Mołdawią, które Polska rozgrywała w Abu Zabi. W debiucie Linetty strzelił bramkę. Tyle że właśnie występy w reprezentacji to jedyny jak na razie "cień" w karierze Karola. Można odnieść wrażenie, że w kadrze ginie gdzieś na boisku, nie pokazuje tych rzeczy, za które tak bardzo jest ceniony w klubie. W reprezentacji rozegrał 19 spotkań, dziewięć z nich było spotkaniami o punkty w eliminacjach do Euro 2016 czy mundialu w Rosji. We Francji, na ostatnim wielkim turnieju Polaków, nie pojawił się na murawie ani razu. W Rosji powinno być już inaczej, bo rozgrywając 64 mecze w Serie A Linetty pokazał, że dorósł już do rywalizacji z najlepszymi na świecie. To doświadczenie, jeśli zawodnikowi Sampdorii nie zaszkodzi jakaś kontuzja, powinien też docenić selekcjoner Nawałka.

Andrzej Grupa



Karol Linetty

Urodzony 2 lutego 1995 roku w Żninie.

Przebieg kariery:

Sokół Damasławek (grupy dziecięce)

Lech Poznań (93 mecze - 6 goli)

Sampdoria Genua (64 m. - 6 g.)

Reprezentacja Polski (19 m. - 1 g.)