Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Sylwetki Orłów - Bartosz Białkowski, czyli droga "Boga" z piekła do nieba

Jednym z największych wygranych 23-osobowej mundialowej kadry Orłów na mistrzostwa świata w Rosji jest bez wątpienia Bartosz Białkowski. 30-letni bramkarz Ipswich Town nie ukrywa, że spełniło się jego największe marzenie.

Drogę na najważniejszą imprezę piłkarską globu, korzystając na kontuzji Łukasza Skorupskiego, urodzony w Braniewie zawodnik pokonał w iście ekspresowym tempie. Do reprezentacyjnego wagonu, ze stacją końcową "mundial w Rosji", Białkowski wskoczył dopiero 23 marca 2018 roku, zaliczając debiut w towarzyskim meczu z Nigerią.

Reklama

 "Bóg z Ipswich"

- Czułem dreszczyk emocji. Spełniło się moje największe marzenie, ale zamierzam ciężko pracować, żeby zostać w kadrze na dłużej. Przy rzucie karnym wiedziałem, że Viktor Moses będzie starał się patrzeć na mnie do końca i mnie wyczekać - mówił w rozmowie z dziennikarzami po debiucie we Wrocławiu, gdy zastąpił w drugiej połowie Łukasza Fabiańskiego.

Serdeczne gratulacje za pośrednictwem portali społecznościowych popłynęły prostu z Ipswich, gdzie "Bart" wieloma wyśmienitymi interwencjami zapracował sobie na status prawdziwej gwiazdy zespołu. W tym roku, po raz trzeci z rzędu, został wybrany w angielskim klubie najlepszym piłkarzem sezonu, więc nie bez kozery przez zagorzałych sympatyków nazywany jest "Bogiem". - Ogromne gratulacje dla naszego bramkarza - napisali pękający z dumy Anglicy.

Wyboista droga "Świętego"

Jednak zanim nastał piękny czas w karierze i wychwalanie pod niebiosa, Białkowski przeszedł bardzo wyboistą drogę, nierzadko na własne życzenie. Zdarzało mu się nawet upaść bardzo nisko, a raz wtrącił się wprost do piekła. Zawodowo największy dramat przeżył 10 grudnia 2011 roku, jako piłkarz Southampton F.C, którego zawodnikiem był od 2006 roku.

Polak w środku sezonu wszedł do bramki za Kelvina Davisa, ale zamiast wykorzystać szansę, całkowicie się pogrążył. Wychowanek Olimpii Elbląg w meczu przeciwko ekipie Blackpool popełnił dwa fatalne błędy. Najpierw nie złapał piłki po strzale z dystansu, ta odbiła się od jego klatki piersiowej, a dobitka została zamieniona na gola. W drugiej sytuacji przepuścił, wydawało się już złapaną piłkę, między nogami.

Nasz bramkarz miał prawo czuć się tak, jak niedawno golkiper Liverpoolu Niemiec Loris Karius, który w finale Ligi Mistrzów sprezentował dwa gole Realowi Madryt i został głównym winowajcą porażki "The Reds" 1-3.

- Bardzo długo go przeżywałem i długo to we mnie siedziało. To był jeden mecz, który zagrałem w sezonie w środku rozgrywek ligowych, wszedłem za pauzującego bramkarza, wcześniej nie grając przez kilka miesięcy. To był mecz pokazywany w telewizji i gdzieś tam się "spaliłem". Od samego początku każdy kontakt z piłką sprawiał mi problemy. Kilka miesięcy było ciężkich... - przyznał Białkowski podczas niedawnego zgrupowania w Arłamowie, w programie "Projekt mundial" w materiale filmowym laczynaspilka.pl na oficjalnym kanale PZPN.

W tamtym feralnym sezonie nasz piłkarz więcej nie zagrał, a zespół awansował do Premier League. Stało się jasne, że musiał odejść i w czerwcu 2012 roku trafił do Notts Country, podpisując trzyletni kontrakt.

Z peryferii na salony

Ryzyko gry na trzecim poziomie rozgrywkowym w Anglii opłaciło się. W końcu karta się odwróciła, Białkowski rozegrał w Notts 84 oficjalne mecze, a w sezonie 2013/14 znakomitymi paradami uratował zespół przed spadkiem i rzetelnie zapracował na kolejny transfer. Przejście w 2014 roku do Ipswich Town, do którego był już wypożyczony z zespołu "Świętych" w styczniu 2009 roku, okazało się być strzałem w dziesiątkę. W klubie ze wschodniej Anglii uwolnił cały swój potencjał i stał się wielką gwiazdą zespołu, noszoną przez kibiców na rękach.

- Moja kariera to z jednej strony przestroga, że za wcześnie nie wolno osiąść na laurach i warto od młodego wieku jak najciężej pracować, a z drugiej strony jestem dumny z tego, że po wszystkich swoich upadkach doszedłem tutaj, gdzie jestem. W pewnym momencie zrozumiałem, że muszą zacząć ciężko pracować, by coś w piłce jeszcze osiągnąć - powiedział Białkowski pomny wielu trudnych doświadczeń, które serwował sobie również na własne życzenie.

30-latek ma w garści życiową szansę i mimo, że turniej rozpocznie z pozycji bramkarza numer 3 w hierarchii Adama Nawałki, to po cichu z pewnością liczy na szczęśliwy splot wielu okoliczności, które pozwolą mu spełnić w "biało-czerwonych" barwach kolejne supermarzenie.

AG

Bartosz Białkowski

Urodzony 6 lipca 1987 roku w Braniewie.

Kariera seniorska

2004-2005 Górnik Zabrze (7 meczów)

2006-2012 Southampton (22 mecze)

2009 Ipswich Town (wypożyczenie) (0 meczów)

2009 Barnsley (wypożyczenie) (2 mecze)

2012-2014 Notts Country (84 mecze)

2014 - Ipswich Town (140 meczów)

Reprezentacja Polski

1 mecz

Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Białkowski | Adam Nawałka | Ipswich Town | Notts County