Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Polska - Meksyk 0-1. Analiza meczu. I bez tej porażki to wiedzieliśmy

Przegrany w Gdańsku 0-1 mecz z Meksykiem potwierdził to, co od dawna polscy kibice wiedzą bardzo dobrze. Kołdra drużyny Adama Nawałki jest krótka. W Rosji będziemy liczyć na inne nazwiska i trzeba mieć nadzieję, że te nazwiska dotrwają do mundialu bez kontuzji.

Na plus:

Druga połowa. Polacy zagrali odważniej, szukali wyrównującego gola. Przebudził się Jakub Świerczok, który z większym szczęściem przepychał się z obrońcami, m.in. dzięki czemu Polacy nieomal zdobyli bramkę. Jednak kiedy tylko Meksyk zdecydował się opanować sytuację w ostatnich piętnastu minutach, to wykonał zadanie bez kłopotu, a do tego w polu karnym Polaków zrobiło się raz czy dwa gorąco.

Może zabrzmi to dziwnie, ale tylko jeden stracony gol w konfrontacji z mocnym bądź co bądź przeciwnikiem i przy kompletnie eksperymentalnym ustawieniu defensywy (Jędrzejczyk, Cionek, Jach), to... także jakiś plus. Meksyk w rzeczywistości nie miał wielu okazji. Dodajmy, że Meksykanie trafili dosyć szczęśliwie, kiedy piłka wróciła w pole karne po rykoszecie przy wybiciu Cionka.

Reklama

Na minus:

Szwankowało rozgrywanie, dokładność podań, technika, rozpoczynanie akcji i przechodzenie z defensywy do ofensywy. Więcej należy oczekiwać od Piotra Zielińskiego. Polskie media lubią opowiadać o wielkim talencie tego zawodnika, co zapewne jak najbardziej jest prawdą, ale problem polega na tym, że w kadrze przebłysków gracz Napoli ma niewiele. Na pewno nie tyle, na ile należałoby oczekiwać po wspomnianym rozmiarze talentu. W pierwszej połowie Zieliński był nieźle ustawiony, miał miejsce, by oddać przynajmniej strzał w bramkę, tymczasem kopnął wysoko nad poprzeczką. Kopnął niechlujnie.


To mógł być przełomowy moment:

57. minuta. Jakub Świerczok dobrze się zastawił plecami, oddał piłkę Maciejowi Makuszewskiemu, a ten uruchomił Macieja Rybusa, który wpadł w pole karne i sprytnie chciał strzelać przy bliższym słupku, ale przytomnie i z refleksem nogę zostawił bramkarz Jose Corona. To najlepsza okazja, jaką w spotkaniu stworzyli piłkarze Adama Nawałki. Gdyby Rybus trafił, remis byłby znacznie bliżej.

Liczby meczu:

97 - Jakub Błaszczykowski pod względem występów w reprezentacji Polski zrównał się z Kazimierzem Deyną. Przed 31-letnim skrzydłowym jeszcze tylko Grzegorz Lato i Michał Żewłakow, którzy mają na koncie odpowiednio 100 i 102 występy.

3,5 - tyle lat czekaliśmy na dwa mecze z rzędu bez gola reprezentacji Polski.

Nasza opinia:

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem należało się spodziewać, że ostatni mecz w 2017 roku w wykonaniu reprezentacji Polski będzie właśnie tak wyglądać. Było mało zrozumienia, sporo szarpanych akcji, a do tego panował lekki chaos. Adam Nawałka, co jest słuszne, chciał sprawdzić inne rozwiązania personalne. Nie jest żadnym odkryciem, że polski zespół nie dysponuje głębią składu.

Mecz z Meksykiem to tylko kolejny przykład potwierdzający starą prawdę. Daleko nam np. do Niemców, którzy mogliby wystawić w wielkim turnieju przynajmniej dwie równorzędne drużyny. Pytanie dotyczyło tego, jak mocno rezerwy będą odstawać od Meksykanów? Jakiejś rażącej różnicy nie było. To że Polacy są kiepscy technicznie też wiemy dobrze. W Rosji będziemy naturalnie liczyć na inne nazwiska. Pozostaje nam trzymać kciuki, by najlepszych przed mundialem nie wyeliminowały kontuzje.

Piotr Kwiatkowski

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.