Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Tite nie chce narzekać na sędziów, Martinez dumny jak paw

W piątkowym spotkaniu ćwierćfinałowym mistrzostw świata między Belgią i Brazylią (2-1) nie zabrakło kontrowersji. Zdaniem większości ekspertów sędzia powinien podyktować przynajmniej jeden rzut karny za faul na Neymarze. Tak się jednak nie stało, a ”Canarinhos” odpadli z turnieju. Selekcjoner Brazylijczyków Tite nie chce jednak poruszać kwestii sędziowania i zaakceptował porażkę.

Po meczu Brazylia - Belgia (1-2) powiedzieli:

Tite (trener reprezentacji Brazylii): "Zagraliśmy dobry mecz. Utrzymywaliśmy się przy piłce, stworzyliśmy wiele sytuacji podbramkowych. Było wszystko, zabrakło tylko więcej goli. Belgia była skuteczniejsza, bardziej efektywna. Ale futbol nie jest prosty. Często jeden piłkarz robi różnicę, dziś był nim Courtois (bramkarz belgijski - red.). Sędziowanie? Nie chcę komentować, ponieważ to zawsze jest odbierane jako narzekanie. Nie odpowiem też w tym momencie na pytanie o moją przyszłość, jestem wciąż jeszcze za bardzo zaangażowany w to spotkanie, wciąż je rozgrywam".

Reklama

Roberto Martinez (trener reprezentacji Belgii): "Kiedy grasz przeciwko Brazylii, musisz sobie wypracować przewagę dzięki taktyce. Istnieje bowiem pewna psychologiczna bariera, którą wywołują żółte koszulki, pięć tytułów mistrzowskich i wszystko co się z tym wiąże. Musieliśmy grać z wiarą, że obrany plan jest słuszny. Dziś jestem najdumniejszym człowiekiem na świecie. Przydzieliłem moim zawodnikiem bardzo trudne zadania, a oni zaufali mi i do końca z żelazną konsekwencją trzymali się założeń".