Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Rynkowski: Rosjanie nie naruszyli przepisów antydopingowych

Rosyjski sport znów znalazł się pod ostrzałem po tym, jak piłkarze Sbornej przy okazji dwóch ostatnich meczów mundialu wdychali amoniak, choć z prawnego punktu widzenia nie ma powodu do podnoszenia rabanu. - W myśl aktualnych przepisów amoniak jest dozwolony, wobec czego nie ma dyskusji, czy Rosjanie naruszyli przepisy antydopingowe - podkreśla w rozmowie z serwisem eurosport.interia.pl Michał Rynkowski, dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej.

Sprawa nabrała rozgłosu po publikacji niemieckich gazet, a konkretnie "Bilda" i "Suddeutsche Zeitung", które zwróciły uwagę na problem "inhalowania" się rosyjskich piłkarzy podczas mistrzostw świata. Poszło konkretnie o dwa spotkania, w 1/8 finału z Hiszpanią i ćwierćfinał z Chorwacją, oba rozstrzygnięte dopiero w rzutach karnych. Rosjanie, nawet w dogrywce, imponowali wybieganiem i grą na wysokiej intensywności, co skłoniło Niemców do przypuszczeń, że tajemnica tkwi we wdychanym amoniaku.

Amoniak w sporcie

Reklama

Spekulacje rozwiał rosyjski lekarz reprezentacji Eduard Biezugłow, który przyznał, że faktycznie chodzi o amoniak, ale odparł wszelkie zarzuty zaprzeczając, że gospodarze mundialu sięgnęli po niedozwolone środki.

W istocie Rosjanie mają stuprocentową rację, bo jeśli amoniak nie jest zakazany, to nie ma mowy o złamaniu przepisów antydopingowych, a w konsekwencji wielkim skandalu. - Z tego, co kojarzę, ta substancja od wielu lat jest stosowana w podnoszeniu ciężarów i w boksie. Myślę, że niemiecki apel jest tutaj bardziej ukierunkowany w stronę Światowej Agencji Antydopingowej, by amoniak dopiero dołączyć do listy środków dopingujących - uważa dyrektor Rynkowski.

Zatem, z perspektywy czysto prawnej, piłkarze Sbornej są "czyści". Ewentualnie można dyskutować o kwestii natury etycznej, odwołując się do jednego z trzech kryteriów, które musi spełniać substancja, żeby zostać wpisaną na listę metod zakazanych.

- Substancja może wpływać lub wpływa na zwiększenie potencjału sportowego; jest w sprzeczności z duchem sportu; ma potencjalny lub realny wpływ na zdrowie zawodników - precyzuje szef POLADA.

Nikotyna w programie monitoringowym

Według informacji osoby, związanej z Polską Agencją Antydopingową, amoniak jest substancją działającą bardzo krótkotrwale. Stosowany przez piłkarzy podczas meczów mógł ich pobudzić, ale dosłownie na chwilę.

Innego zdania jest Fritz Soergel, niemiecki dyrektor instytutu biomedycznego, według którego "amoniak jest bardzo silny i eliminuje zmęczenie, a następnie działa szybciej niż nikotyna i kofeina, ponieważ trafia bezpośrednio do płuc". - Wszystko to razem wypełnia definicję dopingu i, według mnie, powinno być zabronione - twierdzi Soergel.

Gdyby Soergel miał rację, to wpływ amoniaku na organizm sportowca wymagałby laboratoryjnego sprawdzenia. Tym bardziej, że posiadająca właściwości stymulujące nikotyna jest w programie monitoringowym, choć jej stosowanie, choćby przez wielu piłkarzy, jest dość powszechne.

Polska strona na razie bardzo ostrożnie komentuje całe zamieszanie. - My, jako laboratorium, w tej chwili jeszcze nie mamy na ten temat zdania. Wiemy, że amoniak przecież nieraz był stosowany, nawet w solach trzeźwiących, ale też wiemy, że jest toksyczny, by go sobie, ot tak, wdychać. Dopóki WADA nie wyda ostatecznej decyzji, my traktujemy amoniak, jak normalną substancję - mówi w rozmowie z eurosport.interia.pl Dorota Kwiatkowska, kierownik laboratorium antydopingowego w Warszawie.

"Od razu jesteśmy bardziej pobudzeni"

Tak samo niewiele wiadomo o możliwościach detekcji, a więc kwestii tego, czy amoniak jest łatwo wykrywalny i da się go "wybadać" w moczu, czy też konieczne jest pobranie krwi.

- Tego nie wiemy, dopiero trzeba by było sprawdzić po zastosowaniu go w formie wziewnej. Bo przykładowo z wykryciem amoniaku, dodanego do wody, nie ma żadnego problemu - twierdzi Kwiatkowska.

Wobec powyższego nasze krajowe laboratorium nie ma zamiaru rozstrzygać, czy korzyści, płynące z wdychania amoniaku, sprawiają, że jest mu blisko do środka dopingującego, czy najwyżej może mieć etykietę zwykłego "pobudzacza".

- Nie wiem, czy były prowadzone kierunkowe badania, które by wprost wykazały, że jest to środek pobudzający. Na pewno amoniak otrzeźwi człowieka, co wiemy sami, choćby z doświadczeń laboratoryjnych, gdy nam się wyleje. Wtedy od razu jesteśmy bardziej pobudzeni. Jednak to nie my jesteśmy od rozstrzygania. Czekamy na "wyrok" WADA, to tam są specjaliści, władni do decydowania, jakie substancje trafiają na listę tych zakazanych - podsumowuje kierownik laboratorium.

Rosjanie płacą wysoką cenę

- W ostatnim czasie Rosjanie wypracowali sobie łatkę dopingowiczów i na pewno, przez wiele najbliższych lat, będzie im trudno zmienić wizerunek. Zwłaszcza, że funkcjonują w takim układzie politycznym, gdzie o wszystkim decyduje jeden człowiek. Natomiast powiedziałbym tak: amoniak przy tym, co Rosjanie robili wcześniej, to naprawdę jest nic - gorzko zażartował dyrektor Rynkowski.

Artur Gac