Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Rosja - Arabia Saudyjska 5-0

Dwa ogłuszające gongi w pierwszej połowie, zaś po przerwie trzy miażdżące ciosy. Rosja w meczu otwierającym mistrzostwa świata w piłce nożnej pokonała na Łużnikach Arabię Saudyjską 5-0. Bohaterem meczu był Denis Czeryszew. Spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych, a strzelił dwa gole!

Kliknij, aby zobaczyć zapis relacji na żywo z meczu Rosja - Arabia Saudyjska

Reklama

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Już na trzy godziny przed pierwszym gwizdkiem mundialu na placu przed Łużnikami trudno było wbić nawet szpilkę. Obok 78 tysięcy kibiców, oficjeli i dziennikarzy udający się na spotkanie otwierające rosyjski "czempionat" pojawiły się tam tłumy kibiców liczących na to, że w ostatniej chwili ktoś odsprzeda im wejściówkę. Niektórzy przyszli zaś po prostu po to, by poczuć atmosferę piłkarskiego święta. 

Nad wielokulturowym tłumem sączącym w promieniach słońca zimne piwo (w oficjalnej sprzedaży dostępne było tylko i wyłącznie bezalkoholowe!) czuwał stojący na postumencie towarzysz Włodzimierz Ilicz Lenin. Podobnych akcentów było więcej. Wielu starszych kibiców "Sbornej" dumnie paradowało w wiekowych trykotach z sierpem i młotem, młodsi zaś wybierali futrzane czapy, które jak magnes przyciągały obiektywy fotoreporterów. 

Kondolencje Putina

Mówi się, że Rosja to uśpiony niedźwiedź i coś w tym jest. Kibice "Sbornej", mało dotychczas widoczni obudzili się dopiero na krótko przed meczem, potwierdzając swoją liczebną przewagę nad wszystkimi innymi grupami, co przecież nie mogło nikogo dziwić. 

"Rassija! Rassija!" ryknęły wypełnione po brzegi Łużniki tuż po tym, jak kibiców oficjalnie przywitał prezydent Rosji Władimir Putin i szef FIFA Gianni Infantino. Piłkę ustawioną na środku boiska jako pierwszy na tych mistrzostwach kopnął oznaczony numerem 10. zawodnik Arabii Saudyjskiej Mohammed Alsahlawi i rozpoczęły się wielkie futbolowe emocje. 

Z animuszem spotkanie rozpoczęli goście. Podopiecznych Juana Antonio Pizziego po momentach dość ładnego dla oka rozgrywania piłki nie było jednak stać na bardziej zdecydowane ataki i skończyło się zaledwie na kilku dośrodkowaniach. 

Podopieczni Czerczesowa dali się wyszumieć rywalom i sami przejęli pałeczkę, której nie oddali już do końca pierwszej połowy. Zaczęło się od zablokowanych strzałów Samiedowa i Zobnina w 7. i 9. minucie, ale defensywa Saudyjczyków nie cieszyła się długo z zerowego konta. Już trzy minuty później Łużniki miały powody do wiwatów.

Po wrzutce z lewego skrzydła Romana Zobnina pogubiła się obrona gości, zostawiając niepilnowanych dwóch Rosjan. Do piłki doszedł Juri Gazinski i celnie uderzył głową. Abdullah Amluaiouf nie sięgnął futbolówki. Rosja prowadziła 1-0, a uśmiechnięty Władimir Putin z uśmiechem przepraszająco ściskał dłoń siedzących obok niego w loży gości z Arabii Saudyjskiej.

Rosja za szczelną gardą

Mająca prowadzenie ekipa Rosjan znów oddała inicjatywę rywalom i schowała się za szczelną gardą, przez którą nie były w stanie przejść żadne ciosy rywali. 

W pierwszej połowie miały miejsce jeszcze dwa ważne wydarzenia. 24. minuta to kontuzja Alana Dżagojewa, którego zastąpił Denis Czeryszew. 18 minut później rezerwowy Rosjan okazał się dżokerem w talii trenera, podwyższając wynik na 2-0.

I był to gol niezwykłej urody. 28-letni pomocnik Villarreal z wielką łatwością ośmieszył dwóch obrońców rywali, podcinając miękko nad nimi piłkę i patrząc, jak bezradnie jadą na wślizgu w kierunku linii końcowej. Następnie przyjął ją i huknął z lewej nogi w krótki róg, obok bezradnego bramkarza.

Na nic 250 podań, na nic 61 procent posiadania piłki przez graczy w zielonych koszulkach. Dwa szybkie gongi Rosjan sprawiły, że do szatni schodzili mocno oszołomieni...

Saudyjczycy bezsilni w ataku

Początek drugiej połowy nie był ucztą dla kibiców wysmakowanego futbolu. Rosjanie nie szafowali siłami, mając solidną, dwubramkową zaliczkę, zaś goście klepali, męczyli się, lecz niewiele z tego wynikało. Szansę na strzał głową miał co prawda Taisser Al-Jassim, ale nie doszedł do dobrego dośrodkowania. To wiele mówi o ofensywnych poczynaniach piłkarzy Pizziego.

Znudzeni kibice na przemian gwiżdżąc, pokrzykując i śpiewając, w końcu zdecydowali sami nieco się rozerwać, wykonując "meksykańską falę". I chyba bawili się w ten sposób znacznie lepiej, niż oglądając nieporadne poczynania piłkarzy na murawie.

Dopiero w 68. minucie było znów groźnie, gdy po solowej akcji i strzale Zobnina bramkarz Arabii Saudyjskiej "wypluł" piłkę przed siebie i przed dobitką uratowała go asekuracja obrońców.

"Wejście smoka" napastnika i nokaut w końcówce

Chwilę później Stanisław Czerczesow dokonał swojej drugiej zmiany, wymieniając napastników. Za Smołowa wszedł Artem Dziuba i znów było to znakomite posunięcie doświadczonego szkoleniowca, gdyż rosły snajper Zenita Sankt Petersburg zaledwie dwie minuty od wejścia na boisko podwyższył na 3-0! 

Wreszcie obejrzeliśmy ciekawą akcję. Po wrzucie z autu piłkę rozegrali między sobą Mario Fernandes z Romanem Zobninem, a następnie Aleksandr Gołowin dośrodkował idealnie na głowę Dziuby, który strzelając trzeciego gola właściwie wbił gwóźdź do trumny bezradnych Saudyjczyków. Stonowany zazwyczaj w emocjach Czerczesow radośnie zasalutował swojemu rezerwowemu, symbolicznie oznajmiając "Towarzyszu Artem - pierwsza misja wykonana".

Ale to nie był koniec popisów rezerwowych tego dnia. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry piłkę na prawym skrzydle przejął Czeryszew i ponownie pokazał swój piłkarski kunszt. Uderzył technicznie, zewnętrzną częścią stopy tak sprytnie, że Almuaiouf zamiast złapać piłkę, po raz czwarty tego dnia wyjmował ją z siatki.

Załamanych, słaniających się rywali na łopatki posłał Roman Zobnin, który precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego tuż przy słupku ustalił wynik spotkania. 

Sprawdziło się zatem wszystko to, o czym przed meczem mówił trener Czerczesow. Krytykę zamienił w pochwały i sprawił, że jego drużyna dodała wreszcie gazu, rozpędzając się w końcówce do sporej prędkości. A goście? Można powiedzieć, że próbując ruszyć spalili sprzęgło. Trener Pizzi będzie musiał mocno zakasać rękawy, by poskładać tę maszynę przed kolejnymi meczami. 

Z Moskwy Rafał Walerowski 

Rosja - Arabia Saudyjska 5-0 (2-0)

Bramki:

1-0 Jurij Gazinski (12.)

2-0 Denis Czeryszew (43.)

3-0 Artem Dziuba (72.)

4-0 Denis Czeryszew (90.+1)

5-0 Aleksandr Gołowin (90.+4)

Sędziował: Nestor Pitana (Argentyna)

Widzów: 78 011.

Rosja: Igor Akinfiejew - Mario Fernandes, Ilja Kutiepow, Siergiej Ignaszewicz, Jurij Żyrkow - Aleksandr Samiedow (64. Daler Kuzjajew), Jurij Gazinski, Alan Dzagojew (24. Denis Czeryszew), Roman Zobnin, Aleksandr Gołowin - Fiodor Smołow (70. Artiom Dziuba).

Arabia Saudyjska: Abdullah Al-Muaiouf - Muhammed Al-Burayk, Osama Hawsawi, Omar Othamn Hasawi, Yasser Al-Shahrani - Salem Al-Dawsari, Abdullah Otayf (64. Fahad Al-Muwallad), Salman Al-Faraj, Taiseer Al-Jassim, Yahia Al-Shehri (72. Hattan Bahebri) - Mohammed Al-Sahlawi (84. Muhannad Assiri).

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Rosji | reprezentacja Arabii Saudyjskiej