Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

​Mundial 2018. "Pussy Riot" na murawie. Dejan Lovren złapał intruza

Członkowie "Pussy Riot" wbiegli na murawę i przerwali finał mistrzostw świata. Ich akcja wyprowadziła z równowagi chorwackiego piłkarza Dejana Lovrena i sprowadził do parteru jednego z intruzów.

Chorwaci atakowali, sprawiali lepsze wrażenie, a mimo tego przegrywali po dwóch golach straconych w pechowych okolicznościach. Zależało im na jak najszybszym wyrównaniu, dlatego nie spodobało im się, gdy w 52. minucie na boisko wbiegli przedstawiciele punkowej grupy "Pussy Riot", znanej z ostrych prowokacji obyczajowych i protestów politycznych.

Reklama

Jeden z przebierańców podbiegł do Dejana Lovrena. Dumny ze swojej akcji chciał mu przybić piątkę, a tymczasem Chorwat sprowadził go do parteru.

- Byłem wściekły, bo dobrze graliśmy w tym momencie. Straciłem głowę, złapałem chłopaka i chciałem go po prostu wyrzucić ze stadionu - relacjonował Lovren.

W końcu intruzów złapali ochroniarze i wyprowadzili z boiska.

Lovren był zawiedziony po porażce. - Jestem rozczarowany, bo przegraliśmy, choć graliśmy znacznie lepiej od Francuzów - skomentował.

Nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra, który podyktował rzut karny dla Francji za przypadkowe zagranie ręką Ivana Periszicia. - Byłem przekonany, że nie podyktuje karnego. Nasz zawodnik nie mógł zareagować. To niemożliwe, gdy jesteś tak blisko piłki. To był decydujący moment meczu. VAR potrzebuje udoskonalenia. Czasem jest karny, a czasem nie. Nie rozumiem tego - dodał.

MZ

Dowiedz się więcej na temat: Dejan Lovren | reprezentacja Chorwacji