Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018: Marzenia fanów z Meksyku zmieniają się w realne plany

Niektórzy kibice piłkarskiej reprezentacji Meksyku przed meczem mundialu z Niemcami w Moskwie chcieli wziąć w ciemno remis. Po pokonaniu obrońców tytułu 1:0 ich marzenia są znacznie większe. "Co teraz? Półfinał, a nawet finał!" - twierdzili po wyjściu z trybun.

Reklama


Kolorowo ubrani i bardzo pozytywnie nastawieni do otoczenia kibice z Meksyku mieli przed starciem z obrońcami tytułu praktyczne podejście do kwestii wyniku:

"Marzy nam się zwycięstwo, ale remis też będzie bardzo dobrym wynikiem" - przyznało trzech stojących tuż przed wejściem na trybuny fanów, którzy - jak się okazało - przybyli z Monterrey.

Kiedy usłyszeli, że polscy piłkarze grali w tym upalnym mieście wszystkie mecze grupowe mundialu w 1986 roku, zaczęła się wspominkowa rozmowa o tamtym turnieju. Dyskusję zwieńczyły zachwyty nad bramką "nożycami" Manuela Negrete w spotkaniu Meksyku z Bułgarią (2:0), wybraną niedawno w plebiscycie FIFA najładniejszym golem w historii mistrzostw świata.

"Ale rozumiemy, że dzisiaj będziesz nam kibicował?" - dopytywali się na koniec.

Praktyczne było również podejście Meksykanów do tematu zaopatrzenia w napoje. Przed meczem wielu z nich można było zobaczyć na Łużnikach z czteropakami piwa w każdej ręce. To były specjalne tekturowe "urządzenia", pozwalające utrzymać kubki ze złocistym płynem.

Meksykańskich kibiców widać było od wielu dni w Moskwie, zawsze barwnych i często rozśpiewanych. Już wtedy można było przypuszczać, że zapewnią swoim piłkarzom ogromne wsparcie. I rzeczywiście, na największym obiekcie tegorocznego mundialu Meksykanie, wspierani m.in. przez Peruwiańczyków i Brazylijczyków, swoją liczebnością przewyższali i tak dość licznych Niemców.

Ale nie tylko dzięki imponującej frekwencji piłkarze Juana Carlosa Osorio mogli poczuć się jak u siebie. Również dzięki gromkiemu i popularnemu, szczególnie w Meksyku, okrzykowi "ole", który rozlegał się wówczas, gdy byli przy piłce.

W 35. minucie, po bramce dynamicznego skrzydłowego Hirvinga Lozano, ponad połowa stadionu oszalała z radości. Takiego hałasu nie było tu nawet na meczu otwarcia, gdy Rosja strzeliła pięć goli Arabii Saudyjskiej.

Wynik do końca nie uległ zmianie. Szczęśliwi gracze Meksyku zaczęli klękać na murawie, wznosząc ręce w kierunku nieba. Niektórzy, jak Javier "Chicharito" Hernandez, płakali ze wzruszenia. Meksykańscy fani też z trudem ukrywali emocje.

"Co teraz? Półfinał. A nawet więcj, finał!" - stwierdził młody kibic z Guadalajary, ubrany w koszulkę  z numerem 18 na plecach i nazwiskiem Andresa Guardado. A inny, z przedmieść stolicy kraju - Meksyku, dodał: "Jeżeli pokonaliśmy mistrzów świata, to kogo mamy się tu bać?".