Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Janusz Kupcewicz: Triumf młodości

- Francuzom kibicowałem nie tylko ze względu, że tam grałem i mieszałem, ale też na fakt, że jest tam tylu młodych graczy. No i jak się teraz okazuje mamy najmłodszego mistrza świata w historii - mówi były świetny reprezentant Polski Janusz Kupcewicz, który podsumowuje tegoroczny mundial na rosyjskich boiskach.

Jak się okazuje 62-letni obecnie Janusz Kupcewicz jest ostatnim polskim piłkarzem, który zdobył bramkę po tym, jak "Biało-Czerwoni" wyszli z grupy w mistrzostwach świata. Młodsi kibice nie pamiętają tego, bo wszystko wydarzyło się 10 lipca 1982 roku na stadionie w Alicante, w meczu o III miejsce MŚ w Hiszpanii, gdzie biało-czerwoni pokonali rozbitych półfinałowym bojem z RFN Francuzów 3-2. Kupcewicz kapitalnym trafieniem z rzutu wolnego z ostrego kąta zaskoczył wtedy Jeana Castanedę. To trafienie przeszło do annałów polskiej piłki. Później reprezentacji Polski w finałach MŚ jeszcze raz udało się wprawdzie wyjść z grupy, a było to w 1986 roku na mundialu w Meksyku, ale wtedy w 1/8 zostali rozbici przez Brazylijczyków 4-0. Kolejne trzy mistrzostwa świata w wykonaniu reprezentacji Polski miały już ten sam schemat: przegrany mecz otwarcia, mecz o wszystko, no i mecz o honor. Tak też było w Rosji.

Nie mógł na to patrzeć

- Nie chciałbym być tu jakimś surowym krytykiem. Zagraliśmy na tyle, na ile nas było stać. Jak się okazało dwa lata w piłce to sporo czasu. Na Euro było dobrze, teraz niestety nie. Wiele rzeczy złożyło się na taki stan. Piłkarze nie grali w klubach, więc trener Nawałka nie był w stanie na krótkim zgrupowaniu przygotować ich fizycznie. Można by tak analizować od Szczęsnego, przez Krychowiaka do Lewandowskiego, który głowę miał zaprzątniętą innymi sprawami. Przykre było to co działo się w końcówce meczu z Japonią. To był skandal i niedobrze mi się robiło, jak na to patrzyłem... - nie owija w bawełnę były świetny reprezentant Polski.
Związany przez lata z Arką Gdynia Kupcewicz przez dwa sezony reprezentował francuski AS Saint-Etienne. Było to w latach 1983-85. Zwycięstwo "Trójkolorowych" w tegorocznym mundialu nie zaskoczyło go.  
- Wielu ekspertów upatrywało w tej reprezentacji jednego z faworytów turnieju. Osobiście przed mistrzostwami stawiałem na kogoś z trójki: Francja, Belgia, Anglia. Nawet kibicowałem tym drużynom, bo chciałem żeby tytuł zdobył ktoś inny, ktoś kto w ostatnim czasie, jak choćby Francuzi czy Anglicy, znacznie odmłodził swoją kadrę. Francuzom kibicowałem nie tylko ze względu, że tam grałem i mieszałem, ale też na fakt, że jest tam tylu młodych graczy. No i jak się teraz okazuje mamy najmłodszego mistrza świata w historii - podkreśla.     

Żelazna defensywa

Kupcewiczowi zaimponowała na mundialu dwójka zawodników reprezentacji Francji. Co ciekawe nie są to tacy piłkarze, jak Kylian Mbappe czy Antoine Griezmann.  - Mają wielu świetnych piłkarzy, którzy grają w najlepszych klubach. Można powiedzieć, że to taka kompletna drużyna. Ich sukces to w dużej części świetna gra defensywna, gdzie brylowała dwójka środkowych obrońców Varane i Umtiti, dla mnie dwójka najlepszych na tych mistrzostwach defensorów i w ogóle czołowych graczy turnieju - ocenia Janusz Kupcewicz. Trudno nie zgodzić się z taką opinią.
Michał Zichlarz 

Dowiedz się więcej na temat: MŚ 2018