Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Francuzi wrócili z Pucharem Świata. Szaleństwo na ulicach Paryża

Trochę okrężną drogą, nie przez Polskę, tylko nad Bałtykiem, wróciła reprezentacja Francji do Paryża. Nowi mistrzowie świata wylądowali na lotnisku Roissy, gdzie zostali gorąco przywitani.

Jako pierwszy w drzwiach samolotu pojawił się... Hugo Lloris. Kapitan trzymał w ręku Puchar Świata, zaraz pojawili się pozostali bohaterowie wczorajszego finału. Przede wszystkim trener Didier Deschamps, a potem inni zawodnicy. Wśród 23 graczy wyróżniali się na pewno Adil Rami (jego partnerka Pamela Anderson też uczestniczy od wczoraj w wielkiej fecie, była nawet w szatni tuż po meczu i chwaliła się zdjęcie z Pucharem Świata) oraz Olivier Giroud, którzy w przeciwieństwie do innych nie mieli na sobie oficjalnych strojów "reprezentacyjnych".

Reklama

Na specjalne względy mógł też liczyć... ojciec Kyliana Mbappe, który - jak donoszą francuscy dziennikarze będący na miejscu - nieraz usłyszał, że jego syn jest "geniuszem". 

Po krótkim postoju na specjalnie przygotowanym podeście na płycie lotniska, Francuzi wsiedli do autokaru z napisem "Champions du monde" (Mistrzowie świata) oraz dwiema gwiazdkami potwierdzającymi zdobycie drugiego tytułu w historii. Dopiero w centrum miasta mają przesiąść się do innego pojazdu, już otwartego, i przejadą Polami Elizejskimi, wzorem ekipy sprzed 20 lat, która jako pierwsza zdobyła dla Francji mistrzostwo świata.

Deschamps i jego gracze zostaną też dzisiaj podjęci przez prezydenta Emmanuela Macrona w Pałacu Elizejskim i w jego ogrodach. Tradycyjnie zatrzymają się również w luksusowym hotelu Crillon na placu Zgody, który mają dzisiaj zarezerwowany na wyłączność. Stamtąd do Pałacu Elizejskiego jest zaledwie kilkaset metrów.

RP