Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

MŚ Rosja 2018. Nigeryjczycy rządzą w Polsce. Najliczniej reprezentowani

Nie ma drugiej takiej nacji na afrykańskim kontynencie, która tak gremialnie byłaby widoczna na polskich boiskach, jak Nigeryjczycy czy... Nigeryjki.

Dziś wieczorem mecz towarzyski Polska - Nigeria we Wrocławiu. To szczególne spotkanie, bo żaden innych afrykański kraj nie jest prezentowany u nas na boiskach tak gremialnie, jak właśnie Nigeryjczycy.

Piłkarze z tego kraju nie byli pierwszymi z Czarnego Kontynentu, którzy w dużej ilości pojawili się w Polsce. Pierwszym afrykańskim zawodnikiem, który zagrał w Ekstraklasie był pochodzący z Zambii Noel Sikhosana. Zadebiutował w Wiśle Kraków prawie dokładnie 27 lat temu, a konkretnie 30 marca 1991 roku w spotkaniu przeciwko Zagłębiu Sosnowiec. Pod Wawelem nie zagrzał jednak długo miejsca, bo szybko wrócił do domu. Nie mógł się przyzwyczaić do zimna i zupełnie innej kultury. Przypominaliśmy jego historię dwa lata temu.

W drugiej połowie lat 90. zaczął się boom na zawodników z Nigerii, a jednym z pierwszych graczy  tego kraju, który pojawił się u nas był Emmanuel Olisadebe. W krótkim czasie zrobił błyskawiczną karierę. Z "Czarnymi Koszulami" zdobył mistrzostwo i Puchar Polski, a potem, dzięki staraniom Jerzego Engela otrzymał też polski paszport, trafiając do reprezentacji biało-czerwonych, w której był najlepszym strzelcem eliminacji MŚ w 2002 roku. Zagrał potem na azjatyckim mundialu, a w meczu z USA zdobył jedna z trzech bramek. Łącznie w reprezentacji Polski wystąpił w 25 spotkaniach, w których zdobył 11 goli.

Podczas Pucharu Narodów w 2004 roku w Tunezji, zapytałem Jay-Jay Okochę, jednego z najlepszych zawodników w historii afrykańskiej i nigeryjskiej piłki, co sądzi o decyzji Olisadebe gry dla Polski? - Podjął dobrą i właściwą decyzję. W Nigerii mieszka ponad 150 milionów ludzi. Piłkarzy są miliony, a ilu może grać w reprezentacji Nigerii? Niewielu. Dobrze więc zrobił - odpowiedział słynny Okocha.

Podobne zdanie ma inna była gwiazda "Super Orłów", świetny obrońca Taribo West. - To była dla niego na pewno dobra decyzja. Zobaczy tylko ilu u nas wtedy było dobrych napastników, z Nwankwo Kanu na czele. Ciężko było się wtedy przebić w reprezentacji Nigerii.

Reklama

Wybrał Polskę i dobrze na tym wyszedł. Pamiętam jego bramki strzelane nie tylko dla waszej reprezentacji, ale też dla klubów, w których grał - tłumaczył mi kilka dni temu były obrońca Interu Mediolan, który dopytywał też, co w tej chwili słychać u Olisadebe i co robi.  

W naszej ekstraklasie Nigeryjczyków grało prawie pół setki. To kraj, który jest na ósmym miejscu pod względem ilości zawodników grających u nas w najwyższej klasie rozgrywkowej. W niższych ligach Nigeryjczyków od lat jest najwięcej spośród innych afrykańskich nacji. W 2010 roku od ekstraklasy do B-klasy, piłkarzy z tego kraju na naszych boiskach było 66, w 2011 - 70, w 2012 - 63, w 2013 - 57, w 2014 - 49, w 2015 - 33, w 2016 - 36, a jesienią zeszłego roku 34 (źródło: afrykagola.pl).

Po naszych boiskach biegały też piłkarki z tego kraju. Z Unią Racibórz mistrzostwo Polski i tytuł najlepszego snajpera kobiecej ligi, dwukrotnie, zdobywała kilka lat temu Chinasa Okoro Gloria. I choć była reprezentantką Gwinei Równikowej, to tak jak Olisadebe pochodziła z Nigerii.

Michał Zichlarz