Reklama

Reklama

MŚ piłkarzy ręcznych we Francji

MŚ piłkarzy ręcznych. Robert Lis: Nasze rezerwy tkwią w ataku

Na pożegnanie z mistrzostwami świata polscy piłkarze ręczni zagrają w poniedziałek z Argentyną. Stawką spotkania w Breście będzie 17. miejsce. - Cieszmy się tym, że mamy jeszcze okazję grać na tych mistrzostwach. Skoro jest taka możliwość, to trzeba wygrywać - powiedział drugi trener reprezentacji Polski Robert Lis.

Celem odmłodzonej i przetrzebionej przez kontuzje kadry było wyjście z grupy. Nie udało się tego zrealizować. Asystent Tałanta Dujszebajewa dostrzega jednak plusy w grze "Biało-czerwonych".

"W każdym elemencie zrobiliśmy spory postęp. Na pewno szczególną uwagę trzeba zwrócić na defensywę i postawę bramkarzy, bo to rozwija się w dobrym kierunku. Nawet w ostatnim meczu z Tunezją, mimo że wypadł nam jeden z filarów defensywy, Maciek Gębala, to i tak wyglądało to całkiem przyzwoicie. Oczywiście błędy się zdarzają, ale jest to nieuniknione. Powinno być tak, że drużynę buduje się od tyłu. Bramkarz to mniej więcej 50 procent wartości całej drużyny. Obrona musi być, żeby nie tracić bramek, bo w ataku czasem nie idzie, a i tak trzeba wygrywać" - podkreślił Robert Lis.

"Nasze rezerwy tkwią w ataku. Nie rzucamy zbyt wielu bramek, co było widać w fazie grupowej. Wydaje się, że na dzisiaj nie jesteśmy drużyną, która jest w stanie rzucić ponad 30 bramek w meczu. Naszym minimum powinno być teraz 25 trafień" - zaznaczył.

Reklama

Mecz Polska - Argentyna rozpocznie się w o godz. 20.00. Transmisja w TVP1 i TVP Sport.