Reklama

Reklama

MŚ piłkarzy ręcznych we Francji

MŚ piłkarzy ręcznych. Polacy na ostatniej prostej

Zgrupowanie w Pruszkowie jest ostatnią fazą krajowych przygotowań reprezentacji piłkarzy ręcznych do mistrzostw świata we Francji (11-29 stycznia). W weekend odmłodzoną kadrę czeka towarzyski turniej w hiszpańskim Irun, skąd uda się bezpośrednio do Nantes.

Kadra trenera Tałanta Dujszebajewa wystartuje w mistrzostwach świata w bardzo przemeblowanym składzie. Wpływ na to miały kontuzje czołowych graczy, ale nie tylko.

Reklama

"W piłce ręcznej, będącej sportem kontaktowym, często mamy do czynienia z kontuzjami, które niestety wyłączają zawodników z treningów. Na początku tego cyklu przygotowań uraz uniemożliwił uczestnictwo w zgrupowaniu Michałowi Jureckiemu, potem dotknęło to także Piotra Wyszomirskiego, a ostatnio Kamila Syprzaka" - powiedział lekarz reprezentacji Jakub Naczk.

"Mamy jeszcze problem z Pawłem Paczkowskim, ale w jego przypadku proces rehabilitacyjny postępuje prawidłowo. Uczestnictwo tego zawodnika w MŚ będzie uzależnione od aktualnego stanu zdrowia. Nie wykluczamy, że weźmie w nich udział" - dodał.

We wtorek przed południem kadra trenowała w hali Znicz, skąd zawodnicy pojechali bezpośrednio na zajęcia na siłowni. Jaki jest stan przygotowania fizycznego reprezentantów ćwiczących w Pruszkowie?

"Wszyscy są zdrowi i w pełnej dyspozycji. Problemy z drobnymi urazami są przez fizjoterapeutów rozwiązywane na bieżąco" - ocenił lekarz.

Oprócz graczy kontuzjowanych brakuje w reprezentacji także doświadczonych Karola Bieleckiego, Sławomira Szmala i Krzysztofa Lijewskiego, którzy w uzgodnieniu z selekcjonerem podjęli decyzję o przerwie w występach w kadrze.

"Tak duży odpływ zawodników, którzy do tej pory stanowili o sile reprezentacji - zarówno ze względu na kontuzje, jak i ich indywidualne decyzje - wywołuje mieszane odczucia przy ocenie szans zespołu. Z drugiej strony - ci, którzy jadą na mistrzostwa, mają dużo do zyskania, stają przed szansą wypromowania się. O ich motywację możemy być spokojni. Czy umiejętności wystarczą na osiągnięcie dobrego wyniku - okaże się we Francji" - zauważył Zygfryd Kuchta, wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

W grupie A w Nantes Polacy grać będą kolejno z Norwegią (12 stycznia), Brazylią (14.01), Rosją (16.01), Japonią (17.01) i gospodarzem turnieju, wicemistrzem olimpijskim z Rio de Janeiro Francją (19.01). Awans do fazy pucharowej wywalczą cztery najlepsze zespoły z każdej z czterech grup.

Dobrym wynikiem, zdaniem wiceprezesa Kuchty, byłoby znalezienie się w czołowej ósemce, czyli wyjście z grupy i zwycięstwo w meczu 1/8 finału.

"Taki rezultat determinuje udział w kolejnych ważnych imprezach. Wtedy nie wypada się z pierwszego koszyka, jak to miało miejsce z zespołem kobiet. Wówczas jest łatwiejsza kwalifikacja do kolejnej imprezy, a każda następna przybliża przecież do miejsca w turnieju olimpijskim Tokio 2020" - ocenił.

Kapitan "Biało-czerwonych", 34-letni Mariusz Jurkiewicz, nie chciał wypowiadać się o szansach młodej drużyny.

"Ważne jest, jak mentalnie podejdziemy do turnieju. Będziemy się skupiać na każdym kolejnym spotkaniu, bez wybiegania w dalszą przyszłość. Ze spokojem oceniam naszą sytuację. Odmłodzenie zespołu ma swoje dobre strony" - podkreślił.