Reklama

Reklama

MŚ koszykarzy 2019

MŚ koszykarzy. Żony reprezentantów kibicują mężom w Pekinie

W sobotnim meczu z reprezentacją USA o siódme miejsce w mistrzostwach świata polskich koszykarzy na trybunach hali w Pekinie dopingować będą m.in. żony zawodników Natalia Waczyńska i Aneta Hrycaniuk

Dla pani Natalii to już druga podróż do Chin w ostatnim okresie. Kibicowała przecież mężowi i całej wspaniale grającej reprezentacji w Pekinie, w pierwszej fazie grupowej.

Reklama

- Miałam też okazję spotkać się z rodziną przedwcześnie zmarłej Małgosi Dydek, wprowadzonej tu w Pekinie do Galerii Sław FIBA. Rozmawiałam z jej siostrą Katarzyną, także jej mężem Davidem i synami. Starszy, oprócz tenisa, gra także w koszykówkę. Wróciłam do kraju po trzech meczach reprezentacji, ale obiecałam, że jak wejdą do ćwierćfinału, to wrócę. Miałam problem z dziećmi, jak je zostawić, ale mówię: jadę. I z powrotem: osiem tysięcy kilometrów, dwanaście godzin lotu do Szanghaju. I jestem - powiedziała żona kapitana polskiej drużyny.

Uważa, że lepiej jest oglądać występy biało-czerwonych bezpośrednio z trybun niż w kraju przed telewizorem.

- Tutaj w Chinach na pewno jest mniejszy stres, a większe przeżycie, wyższa adrenalina. Wokół jest nas więcej, więc dużo łatwiej jest kibicować. To coś niesamowitego, chyba najfajniejsza przygoda w moim życiu - przyznała.

Zwróciła też uwagę, że nie wszystkie krajowe media piszą przychylnie o drużynie Taylora.

- Oni teraz nie zasługują na krytykę. Trzeba ich wychwalać, komplementować, żeby koszykówka poszła w górę - podkreśliła.

W drugiej wyprawie z Gdyni do Chin Natalii Waczyńskiej towarzyszą Aneta Hrycaniuk, żona innego Adama w kadrze oraz ciocia tej drugiej, Alina Kleczyk.

- To była totalnie spontaniczna decyzja. Całkowicie niezaplanowana. Spotkałyśmy się przed odlotem samolotu w Warszawie, kilka godzin wcześniej odebrałyśmy chińskie wizy. Wsparła nas cała rodzina, żebym mogła przyjechać tutaj, na decydującą fazę. Córeczka Nel, która nie ma jeszcze dwóch lat, została z babciami, ciociami. Zmieniają się, żeby się nią opiekować - relacjonowała pani Aneta.

Podczas spotkań Polski z Hiszpanią i Czechami na trybunach Oriental Sports Center słychać było doping sporej grupy polskich kibiców, którzy pod tym względem wcale nie ustępowali sympatykom rywali."W Szanghaju wraz z innymi kibicami spotkaliśmy się na hali i postanowiliśmy połączyć siły, żeby było głośniej i bardziej biało-czerwono" - dodała.

Na sobotni mecz z Amerykanami w Wukesong Arena w Pekinie pani Natalia założyła białą koszulkę reprezentacji, a pani Aneta - czerwoną.

Środkowy Adam Hrycaniuk jest solidnym punktem reprezentacji, jej mocnym objawieniem w chińskim turnieju.

- On dla mnie zawsze był bardzo mocny. Niezależnie od tego, czy się mecz układał czy nie. Wykonuje ogrom pracy, która często jest niedoceniana. Za to ja doceniam to zawsze i widzę na boisku wszystkie mniej zauważalne rzeczy, które on robi. Bo mecz to tak naprawdę bardzo ciężka, fizyczna praca, taka brudna robota. To jest bardzo potrzebne, żeby inni koledzy mogli zdobywać punkty - zauważyła żona 35-letniego koszykarza. W tym sezonie Hrycaniuk wrócił do Gdyni, gdzie w ekstraklasie ponownie będzie występował w Arce, dawnym Asseco. Zagorzałym kibicem tego klubu jest Alina Kleczyk, ciotka jego żony. - Jestem niesamowicie zachwycona tym, co chłopacy zrobili. To kawał dobrej roboty, po prostu przeszli samych siebie. Zasłużyli na to ciężką pracą, zgraniem zespołu. Trener Taylor wykonał świetną robotę, a zawodnicy bardzo chcieli. To jest coś pięknego. Po 52 latach weszliśmy do czołówki światowej. To się zapisze w historii polskiej koszykówki. - Oddzielną nagrodę za ten sukces dałabym Natalii i Anecie. To, jak wspierają mężów, po prostu jest niesamowite. Ogarniają rodzinę, dzieci, wszystko. Dzięki temu chłopacy tak cudownie grają - skomentowała.

Z Pekinu - Marek Cegliński

Dowiedz się więcej na temat: MŚ koszykarzy