Reklama

Reklama

MŚ koszykarzy 2019

MŚ koszykarzy. Polska - Rosja 79:74. Maciej Zieliński: Koszarek pozamiatał

- Nie daliśmy odskoczyć Rosji, a później wszedł Łukasz Koszarek i pozamiatał. Cieszymy się i gramy dalej - powiedział po wygranym przez Polskę 79:74 meczu z Rosją w mistrzostwach świata koszykarzy Maciej Zieliński.

"Ogromny sukces naszej koszykówki. Ale ja wierzyłem w to, że możemy pokonać Rosję, która jest silnym zespołem, lecz nie poza naszym zasięgiem. I się sprawdziło. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie i podobnie jak z Chinami świetnie wytrzymaliśmy nerwową końcówkę. Tak potrafią tylko naprawdę mocne zespoły" - dodał były reprezentant Polski.

To był pierwszy mecz Polski w drugiej fazie mistrzostw świata, które rozgrywane są w Chinach. "Biało-Czerwoni" nie zaczęli pojedynku z Rosją dobrze, bo po pierwszej kwarcie przegrywali 16:22. Później było jednak coraz lepiej, a o wygranej zadecydowała ostatnia odsłona spotkania, którą polska ekipa wygrała 26:17.

Reklama

"My zaczęliśmy za nerwowo, ale widać też było, że Rosja ma dobrze rozpracowany nasz zespół. Przegrywaliśmy, ale ważne było, że nie pozwoliliśmy rywalom odskoczyć na większą ilość punktów. Cały czas pozostawaliśmy w grze. A później wszedł Łukasz Koszarek i pozamiatał. Zaczęliśmy trafiać z dystansu i to okazało się decydujące. Świetny mecz i historyczny sukces" - skomentował były zawodnik Śląska Wrocław.

Piątkowe zwycięstwo bardzo przybliża Polaków do awansu do ćwierćfinału. Może tak się stać jeszcze w piątek, jeżeli Argentyna wygra z Wenezuelą. Wówczas niedzielny mecz Polaków z tą pierwszą drużyną będzie jedynie walką o to, która z tych ekip zajmie pierwsze miejsce w grupie.

W kolejnej fazie mistrzostw "Biało-Czerwoni" mogą zmierzyć się z Serbią, Hiszpanią, Włochami lub Portoryko.

"Najlepiej byłoby zagrać z Portoryko, ale bądźmy jednak realistami. Myślę, że będzie to Hiszpania lub Serbia. A z kim lepiej? To już nie ma znaczenia, bo oba zespoły są bardzo mocne. Nie ma też sensu się zastanawiać, czy stać nas na wygraną. Gramy dalej i to jest teraz najważniejsze. Nie należy też pompować balonika. Dalej niech chłopaki robią swoje, walczą, a co będzie, to się okaże. Niewiele osób sądziło, że możemy być w ćwierćfinale" - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje