Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Vedad Ibisević: Przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wywalczyć punkt

- Przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wywalczyć punkt, ale nie ma co narzekać - powiedział Vedad Ibisević, który w meczu z Argentyną strzelił gola. Podopieczni Safeta Susicia przegrali jednak 1-2. - Zostawiliśmy serca na Maracanie, mamy szansę awansować - dodał Ibisević.

Bośnia i Hercegowina jest jedynym debiutantem w brazylijskim mundialu. Pierwszego gola z "Albicelestes" straciła już w 3. minucie po samobójczym trafieniu Seada Kolasinaca. W 65., po indywidualnej akcji, wynik podwyższył Lionel Messi. Nie mając nic do stracenia trener Safet Susić postanowił wzmocnić siłę ataku (od początku grał Edin Dżeko) i wprowadził kolejnych napastników: Ibisevicia i Edina Viscę. Pierwszy z wymienionych zdobył bramkę pięć minut przed końcem gry.

"Przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wywalczyć punkt, ale nie ma co narzekać. Argentyna była silniejsza od nas, ale jesteśmy w stanie awansować do 1/8 finału. Szkoda nieszczęśliwego początku, ale taka jest piłka. Nie ulega wątpliwości, że zostawiliśmy serca na Maracanie i pokazaliśmy całemu światu, że tworzymy mocną drużynę" - powiedział grający w VfB Stuttgart Ibisević.

Reklama

Media w Bośni i Hercegowinie nie mają wątpliwości, że Ibisević pisze historię futbolu w tym kraju. To jego gol strzelony w połowie października w 2013 roku w Kownie przesądził o zwycięstwie nad Litwą 1-0 i awansie do MŚ.

"Zanim przyjechaliśmy do Brazylii, wiedzieliśmy, że będziemy walczyli o drugie miejsce w grupie F z Iranem i Nigerią. Jeśli będziemy grali tak jak na inaugurację, to - mimo że rywala mają podobne aspiracje - my pozostaniemy w turnieju" - dodał 29-letni zawodnik.

Chwilę po tym jak strzelił pierwszą w historii bramkę dla BiH w finałach MŚ, na ulicach Sarajewa, Mostaru czy Tuzli rozradowani kibice odpalili mnóstwo rac i petard świetlnych. Euforia trwała krótko, bowiem nie udało się doprowadzić do remisu.

"Nie wszystko stracone, mamy szanse, aby awansować do kolejnej fazy. Pierwszy gol to był zwykły przypadek, brak szczęścia. Wierzę, że więcej go nam dopisze w spotkaniu z Nigerią (21 czerwca). A jeśli chodzi o grę dwoma napastnikami, w sparingach wystawiałem tylko jednego i nasza gra dobrze funkcjonowała. Nie mogłem od początku desygnować dwóch w spotkaniu przeciwko Argentynie" - stwierdził Susić, cytowany przez miejscowe media.

Bałkańskie gazety podkreślają, że statystyki meczu w Rio de Janeiro były korzystne dla Bośni i Hercegowiny. "Mieliśmy dużo więcej strzałów, częściej wykonywaliśmy rzuty rożne. Susić wybrał bardzo dobrą taktykę, o czym świadczą też dwie zmiany przeprowadzone przez trenera rywali już w przerwie niedzielnego meczu. Jesteśmy optymistami i mamy szansę na zakwalifikowanie się do najlepszej "16"" - napisał portal "Reprezentacija".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje