Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Sead Kolaszinać: Mój świat runął, ale dodaliście mi sił

Sead Kolaszinać to jeden z największych pechowców mundialu. Reprezentant Bośni i Hercegowiny zdobył samobójczego gola w meczu grupy F z Argentyną, a jego drużyna mimo dobrej postawy przegrała 1-2.

Na początku spotkania piłka niefortunnie odbiła się od 20-letniego obrońcy po dośrodkowaniu rywala i wtoczyła się do siatki. Kolaszinać zamieścił emocjonalny wpis na Facebooku, w którym relacjonował, jak czuł się po tym wydarzeniu.

Reklama

"Będę z wami szczery: w trzeciej minucie meczu mój świat runął. Dlaczego musiałem strzelić samobója akurat w spotkaniu z jedną z najlepszych drużyn na świecie? Ale wy dodaliście mi sił, dzięki wam wstałem i w kolejnej sekundzie mogłem znów grać na sto procent dla ojczyzny" - napisał Bośniak.

Debiutujący na mundialu kraj z Bałkanów był skazany na pożarcie przed starciem z jednym z kandydatów do tytułu. Argentyna zagrała jednak przeciętnie i wygrała dzięki samobójowi Kolaszinacia i błyskotliwej akcji Lionela Messiego.

Młody piłkarz Schalke 04 Gelsenkirchen jest zadowolony z występu drużyny w pierwszym meczu.

"Może i przegraliśmy, ale pokazaliśmy charakter, który - mam nadzieję - w kolejnych meczach przełoży się na gole i punkty i pozwoli nam wyjść z grupy" - ocenił Kolaszinać.

Bośniaków czekają jeszcze starcia z Nigerią i Iranem. 

Dowiedz się więcej na temat: Sead Kolasinac