Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Piłkarskie MŚ - gwiazdy jednego mundialu

Wśród gwiazd piłkarskich mistrzostw świata dominują wielcy zawodnicy, tacy jak Diego Maradona, Zinedine Zidane, Ronaldo, Gerd Mueller, Johan Cruyff czy Pele. Fenomen futbolu tkwi jednak także w tym, że potrafi on zaskoczyć nawet na najwyższym poziomie. Oto zawodnicy, którzy błysnęli na mundialach, choć ani wcześniej, ani później wielkich sukcesów nie osiągali.

Oleg Salenko

Zapisał się wielkimi literami w historii mistrzostw świata strzelając pięć goli w jednym meczu (Rosja - Kamerun 6-1 na MŚ w 1994 r.). Rosjanin został gwiazdą turnieju zdobywając, do spółki z Christo Stoiczkowem, tytuł króla strzelców (sześć goli w turnieju).

Miał wówczas 25 lat, a na koncie także mistrzostwo i Puchar ZSRR, dwa medale mistrzostw Europy (brąz do lat 16 i złoto do lat 18) i tytuł króla strzelców MŚ do lat 20. Kariera stała więc przed nim otworem, tymczasem przeszedł do historii jako przykład gwiazdy jednego turnieju. Nie odnosił wielkich sukcesów w klubach, a karierę zakończył w... Pogoni Szczecin. W karierze reprezentacyjnej strzeli zaledwie dziewięć goli!

Reklama

Salvatore Schillaci

Włosi byli zaskoczeni, gdy Schillaci otrzymał powołanie do reprezentacji na mistrzostwa świata w 1990 r. Tymczasem napastnik Juventusu został największą gwiazdą tego turnieju. Dwa pierwsze mecze rozpoczynał w roli rezerwowego, a nie tylko zdobył Złoty But dla najlepszego strzelca (sześć goli), ale jeszcze Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza mistrzostw. Skalę jego sensacyjnego występu pokazuje fakt, że pozostawił w pokonanym polu takie gwiazdy, jak Lothar Matthaeus czy Diego Maradona.

Jego gwiazda zgasła równie szybko jak rozbłysła. Król mundialu zakończył reprezentacyjną karierę z zaledwie 17 meczami na koncie.


Roger Milla

To historia jak z bajki! 18-letni Kameruńczyk zdobył mistrzostwo kraju, później został najlepszym piłkarzem Afryki, ale gdy wyjeżdżał na podbój Europy, marzył o większych sukcesach niż dwa Puchary Francji (1980 i 1981). Przełomem w karierze okazał się... telefon od prezydenta Kamerunu. Mila miał już 38 lat, ale dał się przekonać na powrót do reprezentacji przed mundialem we Włoszech.

Strzelił na nim cztery gole, poprowadził Kamerun - jako pierwszą afrykańską drużynę w historii - do ćwierćfinału i z dnia na dzień, u schyłku kariery, został globalną gwiazdą futbolu.


Jorge Burruchaga

Była 83. minuta finału meksykańskiego mundialu w 1986 roku. Burruchaga dostał prostopadłe podanie i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza RFN, strzelając dla Argentyny gola na wagę drugiego tytułu mistrzów świata.

Cztery lata później także grał w finale mundialu, ale podczas turnieju we Włoszech furory nie zrobił - mecz o złoto tym razem wygrali Niemcy.

Burruchaga nie zrobił też wielkiej klubowej kariery, którą zapowiadał udany okres gry w Independiente (mistrzostwo kraju 1983 i Copa Libertadores oraz Puchar Kontynentalny rok później). W Europie grał w FC Nantes, dla którego strzelił 27 goli w 140 meczach, co jak na napastnika wielkim osiągnięciem nie jest. W dodatku po przenosinach do Valenciennes został jednym z bohaterów afery korupcyjnej.

Alcides Ghiggia

"Tylko trzy osoby uciszyły 200 tysięcy ludzi na Maracanie jednym gestem: Frank Sinatra, papież Jan Paweł II i ja". Kto to powiedział? Alcides Ghiggia! Urugwajski pomocnik strzelił zwycięskiego gola (2-1) w meczu, który decydował o tym, kto zostanie mistrzem świata w 1950 r.

Ghiggia, z czterema golami na koncie, został jedną z gwiazd turnieju, ale wielkiej kariery nie zrobił. W latach 1953-1961 grał w Romie, lecz nie odniósł z nią sukcesów. Dopiero 12 lat po triumfie na Maracanie, w ostatnim sezonie przed powrotem do Urugwaju, został mistrzem Włoch z Milanem. Rozegrał też kilka spotkań w reprezentacji Włoch, ale stracił mundial w 1958 r., bo Italia nie zdobyła kwalifikacji.

Robert Vittek

Gdy Robert Vittek opowiadał będzie wnukom, jak to dawniej w piłkę grano, z pewnością zacznie od słów: "Gdy strzelałem dwa gole Włochom na mistrzostwach świata...".

Reprezentant Słowacji największy dzień w karierze przeżył podczas MŚ w RPA, gdy poprowadził swoją drużynę do sensacyjnego zwycięstwa z Italią 3-2 i awansu do 1/8 finału. Strzelił także po golu w grupowym meczu z Nową Zelandią (1-1) i w przegranym z Holandią 1-2 boju o ćwierćfinał.

Wielkiej kariery klubowej jednak nie zrobił. Po odejściu z FC Nuernberg za 4 mln euro, zaliczył jeden niezły sezon w Lille, a później zmieniał kluby, nie mogąc wywalczyć sobie miejsca w składzie.

Tomasz Skuhravy

Czeski napastnik, słynny nie tylko z fryzury w stylu "czeski piłkarz" (krótko z przodu, długo z tyłu). Na MŚ we Włoszech strzelił pięć goli i w klasyfikacji strzelców wyprzedził go jedynie Salvatore Schillaci. Skuhravy był gwiazdą reprezentacji Czechosłowacji, która doszła aż do ćwierćfinału, w którym przegrała z Niemcami 0-1.

Po mistrzostwach przeniósł się do Genui. Początek miał dobry - jego zespół doszedł do półfinału Pucharu UEFA. Skuhravy strzelił dla niej prawie 60 goli w ciągu pięciu sezonów. W ostatnim z nich zespół został jednak zdegradowany do Serie B, a dla Czecha był to początek końca kariery.

Guillermo Stabile

Argentyński król strzelców pierwszego mundialu w 1930 roku zaczynał turniej w roli rezerwowego. Szansę gry w drugim meczu dostał tylko dlatego, że nie mógł zagrać podstawowy napastnik - Roberto Cherro. W debiucie zaliczył hat-tricka, a Argentyna pokonała Meksyk 6-3. Strzelał gole także w każdym następnym spotkaniu turnieju i z ośmioma trafieniami został najlepszym strzelcem mundialu.

Mimo tego, już nigdy więcej nie zagrał w reprezentacji, a wielkich sukcesów nie osiągnął w karierze klubowej, choć po udanych mistrzostwach świata zdecydował się wyjechać do Włoch, gdzie grał w Genui i Neapolu.

David Odonkor

Selekcjoner Niemiec wywołał sensację, powołując Odonkora do reprezentacji na mundial w 2006 r. Wychowanek Borussii Dortmund piłkarzem był marnym, ale miał jeden atut - "setkę" biegał w 10,6 s. Zaliczył tylko 16 meczów w kadrze, ale na MŚ w 2006 roku to właśnie on wypracował zwycięskiego gola dla Niemiec w meczu z Polską.

Odonkor przeżywał wtedy szczyt kariery. Latem trafił do Betisu Sewilla za 6,5 mln euro! Skrzydeł tam nie rozwinął, na co - oprócz przeciętnych umiejętności - wpływ miały liczne kontuzje.

Ahn Jung-hwan

Napastnik reprezentacji Korei Południowej był jedną z gwiazd mistrzostw świata, które Japonia i Korea zorganizowały w 2002 r. Koreańczycy dobrnęli aż do strefy medalowej, w której jednak przegrali z Niemcami bój o finał, a następnie z Turcją mecz o brąz.

Korea oszalała na punkcie Ahn Jung-hwana, gdy strzelił gola w 119. minucie spotkania 1/8 finału z Włochami. Za najcenniejszego gola w karierze rachunek wystawił mu właściciel Perugi, której Ahn Jung-hwan był wówczas piłkarzem. "Nie będę płacił komuś, kto rujnuje włoską piłkę" - miał powiedzieć i rozwiązał jego kontrakt.

Ahn Jung-hwan strzelając gole w meczach z USA i Włochami oraz wykorzystując karnego w zwycięskim konkursie "jedenastek" w ćwierćfinale z Hiszpanią, został bohaterem Korei, ale w światowym futbolu kariery nie zrobił.

Paweł Sibik

Pomocnik Odry Wodzisław nie zdobył Złotego Buta ani Złotej Piłki, nie strzelił gola ani nie zaliczył asysty. Na boisko wszedł w 86. minucie meczu z USA, którym żegnaliśmy się z mundialem w Korei i Japonii, bo już wcześniej straciliśmy szansę na wyjście z grupy.

Samo powołanie go do kadry przez Jerzego Engela było sensacją, a już wyjazd na mistrzostwa świata był dla niego niewyobrażalnym sukcesem. Dlatego do dziś niemal każdemu polskiemu kibicowi kojarzy się z mundialem, a nie z Odrą Wodzisław, w barwach której rozegrał prawie 200 meczów w Ekstraklasie.

Reklama

Reklama

Reklama