Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Największe wtopy w historii piłkarskich mistrzostw świata

Sędzia uznający gola po asyście stojącego obok policjanta, a może obrońcy tytułu odpadający już w fazie grupowej, czy wpuszczający "szmaty" najlepszy bramkarz świata? Wśród kandydatów do miana największego przegranego piłkarskich mistrzostw świata jest też reprezentacja Polski. Zapraszamy na subiektywny przegląd największych piłkarskich wtop mundiali!

Trener sędziował mecze, czyli trudne początki mistrzostw

Kiedy 84 lata temu rozgrywano pierwszy mundial, organizatorzy musieli wykazać się ogromną determinacją, aby impreza w ogóle doszła do skutku. Gospodarzem pierwszych mistrzostw był Urugwaj, co dla reprezentacji europejskich krajów oznaczało dwumiesięczną wyprawę statkiem. Na dodatek cały świat pogrążał się w wielkim kryzysie. Mimo tego, mundial udało się przeprowadzić, a finałowe spotkanie, w którym główni faworyci - gospodarze pokonali Argentynę 4-2, oglądało 93 tys. widzów.

Reklama

Największą porażką okazało się sędziowanie. Wiele mówi już sam fakt, że jednym z sędziów był... trener biorącej udział w turnieju reprezentacji Boliwii. Zresztą było o nim głośno, gdy podyktował trzy rzuty karne w meczu Argentyny z Meksykiem. To jednak nic w porównaniu do największego skandalu turnieju. Gdy Argentyna prowadziła z Francją 1-0, a "Trójkolorowi" mieli dobrą okazję do wyrównania, Brazylijczyk Almeida Rego zakończył mecz, choć do końca było jeszcze sześć minut! Afera była jednak zbyt gruba i do akcji wkroczyli kibice. Sędzia musiał wznowić grę, ale drugiej takiej okazji Francuzi już nie mieli.

Ten sam arbiter nie popisał się też podczas meczu Urugwaj - Jugosławia, gdy nie zauważył, że gospodarze strzelili gola po podaniu od... policjanta stojącego obok murawy.

Faszyści bezczelnie wykorzystali futbol

W latach 30. XX wieku świat zmierzał ku wielkiej wojnie i polityka położyła się cieniem na kolejnych dwóch turniejach. Italia miała wówczas wspaniały zespół i zdobyła tytuł zarówno u siebie w 1934 roku, jak i cztery lata później we Francji. Porażką było upolitycznienie sportu, czy raczej wykorzystanie go jako nośnika faszyzmu.

Podczas mundialu we Włoszech sędziowie pilnowali, aby gospodarze zdobyli mistrzostwo. Z kolei przed finałem w 1938 r. włoski dyktator Benito Mussolini wysłał trenerowi telegram o treści: "Zwycięstwo albo śmierć". Demonstracją faszystowskiej propagandy był występ piłkarzy Włoch w czarnych koszulkach w ćwierćfinałowym starciu z Francją (Czarne Koszule to założona przez Mussoliniego faszystowska organizacja paramilitarna).

Kataklizm, jakim była II wojna światowa, sprawił, że kolejne mistrzostwa rozegrano dopiero po dwunastu latach. Mundial w Brazylii miał dwóch wielkich przegranych. Klęskę poniosła Anglia, która nigdy wcześniej nie grała na MŚ, bo w 1928 roku wystąpiła z FIFA. Uznawano ją za najlepszą drużynę świata. Dziennikarz relacjonujący ich przyjazd napisał, że wyglądali, jakby bardziej przyjechali odebrać puchar niż o niego walczyć.

W pierwszym meczu Anglia pokonała Chile, ale w drugim sensacyjnie przegrała z amatorami z USA 0-1. Spotkanie przeszło do historii pod hasłem "cud na trawie". To jedna z największych sensacji w historii mistrzostw świata. Anglicy przegrali jeszcze z Hiszpanami 0-1 i nie awansowali do rundy finałowej.

Drugim wielkim przegranym była reprezentacja Brazylii. W rundzie finałowej rozgromiła Szwecję 7-1, a później Hiszpanię 6-1, więc do ostatniego meczu z Urugwajem przystępowała w roli murowanego faworyta. Na dodatek dopingowało ją 199 954 fanów! Jakże przejmująca musiała być cisza na Maracanie, gdy Urugwaj odwrócił losy spotkania i wygrał 2-1.

Największemu faworytowi nie udało się wygrać także cztery lata później w Szwajcarii. Był nim zespół Węgier, tzw. "Złota Jedenastka", która przez cztery lata nie przegrała żadnego z 32 meczów. Węgrzy szli przez turniej jak burza. Finał z Republiką Federalną Niemiec wydawał się tylko formalnością, bo przecież rozbili Niemców w fazie grupowej 8-3. Wystarczyło osiem minut meczu o złoto, aby Węgrzy strzelili dwa gole, ale mimo tego przegrali! Sensacja stała się faktem. Niemcy po raz pierwszy w historii sięgnęli po Puchar Świata.