Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

MŚ 2014: Ramos chciałby nadal trenować pod okiem Del Bosque

Mimo że piłkarze Hiszpanii, obrońcy tytułu, nie mają już żadnych szans na awans do 1/8 finału mistrzostw świata 2014, to jednak w minorowych opiniach można usłyszeć głosy szacunku dla trenera Vicente del Bosque, który nie wyklucza podania się do dymisji. "Byliśmy w najwyższym punkcie kariery, teraz znaleźliśmy się w najniższym. Żyliśmy w świecie iluzji" - skomentował Andres Iniesta.

Nadal chciałby z nim pracować Sergio Ramos. "Wprawdzie nie jestem z tych, którzy podejmą wiążące decyzje, to jednak chciałbym aby trenerem reprezentacji narodowej pozostał Vicente del Bosque. Ma, jak każdy trener, prawo do błędów. To były wspaniale lata" - powiedział po środowej porażce z Chile 0-2 obrońca Realu Madryt Sergio Ramos.

Reklama

Del Bosque uważa, że nie nadszedł właściwy moment na dokonywanie analiz porażek. Widać po nim, że w spokoju ducha właśnie on najbardziej przeżywa niepowodzenie, jakie stało się udziałem mistrzów świata sprzed czterech lat i złotych medalistów EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie.

Pogrążony w niewesołych myślach po spotkaniu chciał wsiąść do ... autobusu reprezentacji Chile, pomyłkę szkoleniowca naprawił natychmiast rezolutny wolontariusz.

Porażki Hiszpanów przyszły tak nieoczekiwanie, że cały kraj nie może się z nich tak szybko otrząsnąć.

Nad ich przyczynami zastanawiali się w podziemiach Maracany Andres Iniesta, Xavi, Xabi Alonso, Sergio Ramos i Iker Casillas nie znajdując żadnych logicznych usprawiedliwień niepowodzenia. I to właśnie w dniu, w którym król Juan Carlos podpisał akt o abdykacji przekazując władzę synowi, księciu Filipowi.

34-letni Xavi siedział ze skamieniałą twarzą na ławce. O wybaczenie kibiców prosił smutny bramkarz Iker Casillas.

Przyszłość przed sobą widzi Diego Costa, który powiedział: "Moim marzeniem było zagrać w Brazylii. Chcę nadal grać i odnosić sukcesy".

Zdaniem Fernando Torresa on i jego koledzy byli zmęczeni także podczas turniejów mistrzowskich w RPA oraz Euro 2012, a mimo tego potrafili sobie z tym stanem poradzić.

"Byliśmy w najwyższym punkcie kariery, teraz znaleźliśmy się w najniższym. Żyliśmy w świecie iluzji" - smutno komentował fatalny występ Iniesta.

Suchej nitki nie pozostawiają na sportowcach czołowe hiszpańskie gazety.

"Piłkarzom trzęsły się nawet sznurówki w butach" - ironizuje gazeta "El Pais".

Inny wysokonakładowy dziennik "Marca" pisze: "Roztrzaskani, od nieba do piekła, piękne czasy w końcu się skończyły".