Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

MŚ-2014 - papież Franciszek: Oby sport sprzyjał kulturze spotkania

Papież Franciszek jest Argentyńczykiem, interesuje się sportem i losem młodych ludzi. Zabrał głos w sprawie finału mundialu w Brazylii, w którym Argentyna zmierzy się z Niemcami.

Kto wygra? Argentyna, czy Niemcy? Decyduj!

Już teraz zapraszamy na najszybszą relację tekstową z finału mundialu!

Papież Franciszek przed finałem mundialu prosi o to, by sport sprzyjał dialogowi. Na jego profilu na Twitterze pojawił się wpis: "Dzięki mundialowi spotkały się osoby reprezentujące różne kraje i religie. Oby sport mógł zawsze sprzyjać kulturze spotkania".

Reklama

"Watykańskie derby", jak nazywany jest niedzielny finałowy mecz piłkarskich mistrzostw świata Argentyna - Niemcy, sędziować będzie Włoch Nicola Rizzoli. Na tę serię niecodziennych zbiegów okoliczności zwracają w sobotę uwagę włoskie media.

Prasa zilustrowała artykuły na temat meczu o Puchar Świata zdjęciami z kilku spotkań papieża Franciszka i jego emerytowanego poprzednika Benedykta XVI.

Odważne medialne spekulacje, że Franciszek i Benedykt XVI mogą obejrzeć wspólnie mecz reprezentacji swych krajów ostudził od razu rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi. W rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że pora meczu jest zbyt późna dla Franciszka, który wstaje o świcie i wcześnie chodzi spać. Dlatego zdaniem włoskiego jezuity bardziej prawdopodobne jest to, że Franciszek zapyta o wynik meczu niż zechce go obejrzeć.

Ale, jak się zauważa, nie należy wykluczyć, że papież włączy jednak telewizor w Domu Świętej Marty, gdzie mieszka.

Watykański rzecznik przypomniał też, że 87-letni Benedykt XVI nie jest fanem piłki nożnej, więc tym bardziej nie należy się spodziewać, by zechciał obejrzeć finałowe spotkanie.

"Papieże są ponad; mówią zawsze, żeby wygrał najlepszy" - oświadczył ksiądz Lombardi.

Ojciec święty z Argentyny deklarował zaś wcześniej, że nie kibicuje żadnemu krajowi, gdyż obiecał, że pozostanie, jak powiedział w wywiadzie prasowym, "neutralny".

Po kompletnej porażce reprezentacji "Azzurri", która nie zdołała nawet wyjść z grupy, sobotnia włoska prasa ogłasza z dumą, że Italia będzie jednak w finale w Rio de Janeiro, bo jego sędzią będzie 42-letni Nicola Rizzoli.

Na tym mundialu będzie on już po raz trzeci sędziował mecz z udziałem Argentyny. Arbitrem był podczas meczu reprezentacji tego kraju z Nigerią, a następnie z Belgią. To on również sędziował pamiętne spotkanie, w którym Holandia rozgromiła Hiszpanię 5-1.

Rizzoli był także sędzią zeszłorocznego "niemieckiego" finału Ligi Mistrzów Bayern Monachium - Borussia Dortmund.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL