Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

MŚ 2014: Niewiarygodna klęska Brazylii. Fani winią Freda

Brazylia przeżywa najczarniejszy dzień w historii swojego futbolu. Zamiast fetować awans do finału mistrzostw świata, musi uporać się z traumą niewiarygodnej klęski z Niemcami 1-7. Kibice wyładowywali swą wściekłość głównie na Fredzie, gwiżdżąc przy każdym jego dojściu do piłki.

Przed meczem bardziej widać było wielkich nieobecnych w drużynie gospodarzy. Kibice zakładali kartonowe maski z wizerunkiem kontuzjowanego Neymara, a David Luiz z Julio Cezarem trzymali jego koszulkę podczas odgrywania hymnów. Pauzujący za kartki kapitan drużyny Thiago Silva wyszedł z kolegami na rozgrzewkę i każdego kolejno wyściskał. Na głowie miał czapkę z napisem "Forca Neymar". Niczym asystent trenera stał z boku i czujnym okiem patrzył na rozgrzewających się kolegów. Przydałby się na boisku podczas meczu, bo ci w defensywie spisywali się fatalnie.

Reklama

Gdy Niemcy w 29. minucie strzelili piątą bramkę, pierwsi widzowie zaczęli wychodzić ze stadionu. Na jednej z trybun pojawili się policjanci. Chyba bardziej profilaktycznie, bo nie dochodziło do żadnych bijatyk, najwyżej kilka osób na koronie wykonywało nerwowe ruchy. Porządkowi za jedną z bramek na wszelki wypadek odsunęli jednak od trybun schody umożliwiające przedostanie się na płytę stadionu ponad oddzielającą ją od niej fosą.

Potrzeba było kilkunastu minut, by na trybuny wrócił doping i dało się słyszeć nieśmiałe "Brazil, Brazil". W przerwie na telebimach realizator pokazywał głównie twarze płaczących kobiet i dzieci. Piłkarzy brazylijskich wychodzących na drugą połowę powitały gwizdy.

Kibice wyładowywali swą wściekłość głównie na Fredzie, gwiżdżąc przy każdym jego dojściu do piłki. Gdy wreszcie zszedł z boiska, pożegnało go przeraźliwe buczenie. Mecz przypominał swoją atmosferą żałosny piknik, a kibice skandowali obraźliwe hasła pod adresem swoich piłkarzy. Po szóstej bramce nagrodzili brawami jej strzelca Andre Schuerrle. Gdy zdobył też siódmego gola, dostał już owację na stojąco.

Po strzeleniu honorowej bramki przez Oscara w ostatniej minucie kibice skandowali ironicznie: "Nadal wierzę".

Po końcowym gwizdku Thiago Silva próbował pocieszać swoich załamanych kolegów na murawie podczas buczenia dochodzącego z trybun. Jako ostatni z brazylijskich piłkarzy zszedł z boiska razem z płaczącym Davidem Luizem.

Dotychczas 16 lipca 1950 roku uchodził w Brazylii za dzień narodowej tragedii. Jej reprezentacja straciła wtedy szansę na tytuł mistrza świata przegrywając na Maracanie w Rio de Janeiro w decydującym meczu z Urugwajem 1-2.

W kolejnych organizowanych przez siebie mistrzostwach doznała jeszcze większego upokorzenia. Klęska z Niemcami 1-7 8 lipca 2014 roku w Belo Horizonte to najczarniejszy dzień w historii brazylijskiej piłki.

Z Belo Horizonte Dariusz Kurowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama