Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

MŚ 2014 - kibice spokojnie przyjęli powołania Scolariego

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Brazylii Luiz Felipe Scolari ogłosił skład 23-osobowej kadry na rozpoczynające się w tym kraju 12 czerwca mistrzostwa świata. Dziennikarze i kibice przyjęli wybory trenera o wiele spokojniej niż dwanaście lat temu.

Przed środową uroczystością w Rio de Janeiro brazylijskie media przypominały sytuację sprzed mundialu w Japonii i Korei Płd. w 2002 roku. Wówczas selekcjoner zrezygnował z powołania Romario.

"To był wielki skandal w całej Brazylii. Wszyscy domagaliśmy się szansy dla ukochanej gwiazdy. Scolari postawił jednak na młodszych graczy i reprezentacja zdobyła złoto. Teraz sytuacja jest inna: mamy nieporównywalnie słabszy skład, a trener o wiele większe poparcie mediów i społeczeństwa" - powiedział Raphael, dziennikarz "Estadao", krajowej gazety wydawanej w Sao Paulo.

Reklama

Jedyną niespodzianką w kadrze Scolariego jest Henrique, obrońca Napoli. "To było nazwisko, nad którym zastanawiałem się do końca. Decyzję podjąłem we wtorek wieczorem" - stwierdził selekcjoner podczas konferencji, w której uczestniczyło niemal 700 dziennikarzy.

Środkowy obrońca, który w 2008 roku zaliczył epizod w FC Barcelona (nie zadebiutował jednak w drużynie) wystąpił w kadrze tylko w czterech meczach sparingowych. Scolari zna go ze wspólnej pracy w Palmeiras. Henrique był wtedy kapitanem drużyny.

Wobec tego powołania w składzie zabrakło miejsca dla Mirandy. Z ankiety przeprowadzonej wśród dziennikarzy przez federację wynikało, że to zawodnik Atletico Madryt, rewelacji Ligi Mistrzów i Primiera Division, będzie "czwartym środkowym obrońcą" reprezentacji na MŚ.

"Miranda gra o wiele lepiej niż Henrique. Zdecydowało zaufanie" - napisał Luiz Ademar, dziennikarz i komentator TV na Twitterze.

Według brazylijskich mediów Scolari długo wahał się też między wyborem Hernanesa z Interu Mediolan a Robinho z AC Milan. Ostatecznie zdecydował się na powołanie bardziej wszechstronnego pomocnika.

W kadrze znalazło się tylko czterech piłkarzy z brazylijskiej ekstraklasy: napastnicy Fred (Fluminense) i Jo (Atletico Mineiro) oraz bramkarze Jefferson (Botafogo) i Victor (Atletico ).

"98 proc. grupy na MŚ było znane już wcześniej. To pokazuje, że Scolari stawia na konsekwencję" - ocenił Clodoaldo, mistrz świata z 1970 roku na łamach portalu "Estadao".

Kibice reprezentacji też spokojnie przyjęli powołania Scolariego.

"Postawił na graczy z lig zagranicznych. Fred, jedna z większych gwiazd w kraju, będzie tylko rezerwowym. To pokazuje, jak słabą ligę mamy" - ocenia Mario, kibic Fluminense.

Andreu, ochroniarz w sklepie w Rio de Janeiro nie ukrywa, że kluczem do sukcesu będzie Neymar.

"Można go nie lubić, ale to on będzie liderem. Reszta piłkarzy musi na niego pracować. Dlatego Scolari wybrał np. Hernanesa, a nie Robinho. Jest bardziej pożyteczny jako asystent" - ocenił fan Flamengo.

"Nikt mnie nie zaskoczył. Sprawa Henrique? To tylko rezerwowy. Naszą nadzieją na mundial jest... Scolari. To jemu będziemy zawdzięczać ewentualny sukces" - zauważył Renato, pracownik działu reklamy w Sao Paulo.

Mistrzostwa świata w Brazylii rozpoczną się 12 czerwca meczem gospodarzy z Chorwacją.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje