Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

MŚ 2014 - Grzegorz Lato: Belgia powiewem świeżości w światowej piłce

- Przed mundialem mówiono o Belgach, że są powiewem świeżości w światowej piłce. Młode, wschodzące gwiazdy futbolu. I to się potwierdza - powiedział Grzegorz Lato, król strzelców mistrzostw świata 1974 i stukrotny reprezentant Polski.

Jednym z najciekawszych meczów 1/8 finału mistrzostw świata w Brazylii było spotkanie Belgów z USA (2-1 po dogrywce). Czy dla pana, byłego piłkarza belgijskiego Lokeren, postawa "Czerwonych Diabłów" jest zaskoczeniem?

Reklama

Grzegorz Lato: Nie. Przed mundialem mówiono o Belgach, że są powiewem świeżości w światowej piłce. Młode, wschodzące gwiazdy futbolu. I to się potwierdza. Trzeba jednak przyznać, że we wtorek nie było im łatwo z Amerykanami. Zresztą tutaj nie ma łatwych meczów. Niemcy w dogrywce pokonali Algierię, a Brazylia poradziła sobie z Chile dopiero w rzutach karnych.

Belgowie wygrali do tej pory wszystkie mecze turnieju, ale rywalami nie były drużyny ze ścisłej światowej czołówki - Algieria, Rosja, Korea Południowa i USA. Teraz poprzeczka zawiśnie wyżej, czekają Lionel Messi i koledzy.

- Nie jestem zachwycony grą Argentyńczyków w tym turnieju. Na razie wygląda to tak, że Messi wygrywa im kolejne mecze. Strzelał gole we wszystkich spotkaniach grupowych, a w starciu ze Szwajcarią wypracował bramkę. Helweci popełnili wówczas szkolny błąd, powinni wybić piłkę na trybuny. A później nie zdążyli sfaulować Messiego i stracili gola.

Komu będzie w sobotę trudniej - Belgii czy Argentynie?

- Obu zespołom. Naprawdę ciężka przeprawa dla jednych i drugich. Zresztą drużynę, która awansuje z tej pary do półfinału, czeka kolejny "mecz-kobyła". Prawdopodobnie konfrontacja z Holandią. A w drugiej części drabinki... to samo. Możliwy jest np. półfinał Niemcy - Brazylia.

Kto jest dla pana faworytem turnieju?

- Cały czas Brazylia, jako gospodarz. Ale jestem bardzo ciekaw, jak sobie poradzi z Kolumbią. Podopiecznych Scolariego czeka strasznie ciężkie zadanie, ich najbliżsi rywale grają w turnieju rewelacyjnie. Zresztą tutaj nie ma słabych drużyn. Kiedyś można było tak mówić, np. w 1974 roku pokonaliśmy Haiti 7-0. Teraz mistrz świata dostaje "piątkę" (Hiszpania 1-5 z Holandią - przyp. red), a Portugalia "czwórkę" (0-4 z Niemcami). Z kolei Kostaryka wygrywa grupę z Włochami, Anglią i Urugwajem.

Który ćwierćfinał zapowiada się najciekawiej?

- Wszystkie, ale jestem szczególnie ciekaw przebiegu piątkowego meczu Niemców z Francuzami. Stare porachunki, podteksty. Wielcy przeciwnicy, na dodatek już na początek rywalizacji w 1/4 finału. A niedługo później Kolumbia i Brazylia. Kolejna wspaniała rywalizacja.

W czwartek minie dokładnie 40 lat od meczu mistrzostw świata w RFN, w którym w walce o finał Polska przegrała z gospodarzami 0-1 (starcie drugiej fazy grupowej, nie było wówczas klasycznych półfinałów). Na skutek ulewy boisko przypominało podmokłą łąkę, graliście praktycznie na wodzie. Często pan wraca do tamtych wydarzeń?

- Wszyscy wracamy od 40 lat, wciąż dużo się o nich mówi. Z perspektywy czasu myślę, że nasi działacze nie powinni wówczas zgodzić się na rozegranie spotkania w tak ciężkich warunkach. A były takie możliwości. Niemcom, dzięki lepszej różnicy bramek we wcześniejszych meczach, wystarczył remis. W takich warunkach łatwiej się bronić. Cóż... Polak zawsze mądry po szkodzie. Jestem przekonany, że gdyby sytuacja była odwrotna, czyli Niemcy musieliby wygrać, mecz zostałby przełożony.

Co pan obecnie porabia?

- Wkrótce wyjeżdżam na urlop. A na razie oglądam wszystkie mecze mundialu, od początku do końca. Żadnego nie ominąłem

Sprawdź terminarz mundialu w Brazylii i plan transmisji