Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

MŚ 2014: Diego Benaglio puścił pięć goli, a i tak był jednym z najlepszych

Bramkarz Diego Benaglio, mimo że puścił pięć bramek, został uznany przez szwajcarską prasę za jednego z najlepszych piłkarzy Ottmara Hitzfelda w przegranym meczu mistrzostw świata z Francją (2-5).

Benaglio w sumie sześć razy sięgał po piłkę do siatki, ale ostatnie trafienie Karima Benzemy nie zostało uznane, bowiem chwilę wcześniej holenderski sędzia Bjoern Kuipers odgwizdał... koniec spotkania.

W pierwszej połowie szwajcarski bramkarz obronił rzut karny wykonywany przez napastnika Realu Madryt. Po przerwie miał też kilka innych udanych interwencji. Stąd nota 3,5 w niemieckojęzycznej gazecie "Aargauer Zeitung".

Wyższą ocenę w zespole niemieckiego trenera Hitzfelda otrzymał tylko pomocnik Blerim Dzemaili (4), który w przerwie zastąpił Valona Behramiego, a w 81. minucie zdobył gola na 1-5 (później trafienie zanotował także Granit Xhaka). Najsłabiej ocenieni zostali właśnie Behrami oraz Johan Djourou i Haris Seferović - po 1,5.

Reklama

Helweci w pierwszym występie w brazylijskim mundialu wygrali 2-1, dlatego dotkliwa porażka z Francją nie przekreśla ich szans na awans do 1/8 finału. Przed nimi jeszcze mecz z Hondurasem 25 czerwca w amazońskiej dżungli w Manaus. Media szwajcarskie są jednak podzielone w swych opiniach dotyczących przyszłości drużyny...

Francuskojęzyczna gazeta "Le Matin" uważa, że zespół "tonie", a potyczka z "Trójkolorowymi" była jak "koszmarna opowieść". Jeden z tekstów zatytułowano: "Z pozdrowieniami od koguta", nawiązując do jednego z symboli Francji.

"Aargauer Zeitung" napisał, że mecz z Francuzami był "strzałem w serce". Z kolei "Blick" nie ma wątpliwości: "Pożegnanie!". Znacznie bardziej wyważoną opinię przedstawiają dziennikarze "La Tribune". "Poczekajmy na mecz z Hondurasem, nie wszystko stracone" - to ich komentarz.

Honduranie przegrali do tej pory z Francją 0-3 i Ekwadorem 1-2, ale w ich obozie nie brakuje radości. Wszystko za sprawą byłego napastnika GKS Bełchatów Carlo Costly'ego, który zdobył bramkę w konfrontacji z Ekwadorczykami. To pierwszy gol dla Hondurasu w MŚ od... 32 lat. Tym samym Costly uchronił swoją reprezentację od ustanowienia niechlubnego rekordu czempionatu globu. Zaledwie sześciu minut zabrakło do "wyczynu" Boliwii, która nie strzeliła bramki aż przez 517 minut.

Terminarz i wyniki MŚ w Brazylii

Sprawdzaj plan transmisji w programie telewizyjnym!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje