Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

MŚ 2014: Argentyna - Szwajcaria i Belgia - USA o 1/4 finału

We wtorek zostaną rozegrane ostatnie spotkania 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata. O godzinie 18.00 Argentyna zagra ze Szwajcarią, a cztery godziny później Belgia zmierzy się z USA.

MŚ NA ŻYWO W INTERIA.PL - SPRAWDŹ SZCZEGÓŁY!

Dla Szwajcarów wtorkowy mecz w Sao Paulo będzie okazją do pierwszego od 60 lat awansu do ćwierćfinału mundialu. Helweci dotychczas trzykrotnie grali w 1/4 finału, ale tylko raz po drugiej wojnie światowej - w 1954 roku, gdy organizowali turniej.

Nigdy dotychczas nie pokonali Argentyńczyków (dwa remisy i cztery porażki), ale teraz wierzą, że karta się odwróci. W świetnej formie jest m.in. Xherdan Shaqiri, zdobywca trzech bramek w meczu z Hondurasem (3-0).

Reklama

"To tylko jeden mecz. Wszystko może się zdarzyć. Wiemy, o co gramy, a fakt, że nie jesteśmy faworytem może nam pomóc. Nie mamy nic do stracenia" - podkreślił niemiecki trener tej reprezentacji Ottmar Hitzfeld.

Jego ekipę czeka jednak trudne zadanie. Po drugiej stronie stanie Argentyna z prezentującym znakomitą dyspozycję Lionelem Messim. Gwiazdor Barcelony i "Albicelestes" zdobył już cztery bramki, ratując swoją drużynę w grupowych meczach z Bośnią i Hercegowiną (2-1), Iranem (1-0) i Nigerią (3-2).

Szwajcarzy czekają długo na awans do ćwierćfinału MŚ, ale jeszcze dłużej Amerykanie na zwycięstwo nad Belgią - aż 84 lata. Teraz mają okazję, obie jedenastki zagrają we wtorek w Salvadorze.

Z wyjątkiem spotkania w fazie grupowej pierwszego mundialu w 1930 roku, Amerykanie przegrali pozostałe cztery potyczki z "Czerwonymi Diabłami". Ostatnia - 29 maja 2013 roku w Cleveland - zakończyła się wynikiem 2-4.

Belgia to jedna z czterech drużyn, które w Brazylii jeszcze nie straciły punktu. Co więcej, bramkarz Thibaut Courtois tylko raz wyciągał piłkę z siatki i to po rzucie karnym (w meczu z Algierią). Młoda drużyna, z kilkoma wschodzącymi gwiazdami w składzie, nie prezentuje może zachwycającego stylu, ale gra konsekwentnie i cierpliwie. Gole zdobywa z reguły w końcówkach meczów.

Tymczasem Amerykanie imponują przygotowaniem fizycznym, wybieganiem, a niemiecki trener Juergen Klinsmann nadał zespołowi europejski szlif, jeśli chodzi o organizację gry.

"Rywale fizycznie prezentują się świetnie, wyglądają na bardzo silnych. Szykujemy się na walkę, a może nawet na wojnę" - przyznał trener Belgów Marc Wilmots, który do tej pory w każdym spotkaniu wystawił inny skład i skorzystał już z usług 20 zawodników.

We wtorek nie wystąpią kontuzjowani Anthony Vanden Borre i Thomas Vermaelen, natomiast Steven Defour musi pauzować za czerwoną kartkę.

Z kolei Klinsmann będzie miał już do dyspozycji Jozy'ego Altidore'a, który wyleczył uraz eliminujący go z dwóch poprzednich meczów.

Zwycięzcy wtorkowych spotkań zagrają ze sobą 5 lipca w ćwierćfinale, który odbędzie się w Brasilii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje