Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Mecz Honduras - Ekwador 1-2 na MŚ 2014

Carlo Costy kiedyś strzelał gole w polskiej lidze, a teraz przełamał mundialową niemoc Hondurasu. Ale to nie on był bohaterem spotkania. Enner Valencia zdobył dwa gole i poprowadził Ekwador do wygranej 2-1 na Arena da Baixada w Kurytybie. Zwycięzcy wciąż liczą się w walce o awans z grupy E.

Od początku spotkania oba zespoły narzuciły szybkie tempo, ale na pierwszą naprawdę groźną okazję musieliśmy czekać do 20. minuty.

Po długim zagraniu z obrony Enner Valencia uciekł rywalom i uderzył obok bramkarza, ale i obok bramki Hondurasu.

W odpowiedzi po rzucie rożnym niepilnowany w polu karnym Ekwadoru znalazł się Victor Bernardez, lecz piłka po jego strzale głową nie znalazła drogi do bramki.

W 31. minucie Carlo Costly dał prowadzenie ekipie Hondurasu. Były napastnik GKS-u Bełchatów wygrał walkę o piłkę z nieporadnie interweniującym Jorgem Guaguą i mocnym strzałem z kilkunastu metrów pokonał Aleksandra Domingueza.

Reklama

Costly uratował Honduras od pobicia niechlubnego rekordu Boliwii, która nie strzeliła gola na mundialu przez 517 minut. Do wyrównania rekordu brakowało już tylko sześciu minut.

Ekwador wyrównał już trzy minuty później. Felipe Caicedo wstrzelił piłkę wzdłuż bramki, a zamykający akcję Enner Valencia zdobył swoją drugą bramkę na mundialu w Brazylii.

Tuż przed przerwą bombą z 30 metrów popisał się Bernardez, lecz bramkarz Ekwadoru Dominguez nie dał się zaskoczyć. Po chwili piłkę do bramki Domingueza skierował Jerry Bengtson, lecz sędzia słusznie nie uznał gola, odgwizdując spalonego.

W 58. minucie Caicedo wpadł w pole karne Hondurasu, gdzie był zahaczany przez Maynora Figueroę, ale sędzia nie zdecydował się podyktować karnego.

Siedem minut później Enner Valencia trafił już po raz trzeci na MŚ, zdobywając gola niemal identycznego jak w spotkaniu ze Szwajcarią. Z rzutu wolnego z lewej strony dośrodkował Walter Ayovi, a Valencia celnie główkował.

Honduras walczył do końca o remis, ale ograniczał się głównie do strzałów z dystansu, najczęściej niecelnych.

Ekwador wygrał zasłużenie i na poważnie włączył się w walkę o awans z grupy E do 1/8 finału MŚ.

Po meczu powiedzieli:

Luis Fernando Suarez (trener reprezentacji Hondurasu): "Najgorzej byłoby zostać wyeliminowanym. Tak nie jest. Szansa awansu, choć minimalna, istnieje i w Manaus podejmiemy walkę ze Szwajcarią. Nie opuścimy rąk. Mecz z Ekwadorem był meczem walki i kosztował mnie dużo nerwów. Poprawiliśmy się w porównaniu ze spotkaniem z Francją, ale wciąż sporo jest do zrobienia".

Reinaldo Rueda (trener reprezentacji Ekwadoru): "To jest bardzo emocjonalny moment. Zagraliśmy bardzo dobrze przeciwko wielkiemu przeciwnikowi. Cały Ekwador może być dumny z naszego zespołu".


Grupa E: Honduras - Ekwador 1-2 (1-1)

Bramki: 1-0 Carlo Costly (31.), 1-1 Enner Valencia (34.), 1-2 Enner Valencia (65.-głową)

Żółta kartka - Honduras: Victor Bernardez, Jerry Bengtson. Ekwador: Antonio Valencia, Enner Valencia, Jefferson Montero.

Sędzia: Benjamin Williams (Australia). Widzów 38 000.

Honduras: Noel Valladares - Brayan Beckeles, Victor Bernardez, Maynor Figueroa, Emilio Izaguirre (46. Juan Carlos Garcia) - Boniek Garcia (82. Marvin Chavez), Luis Garrido (71. Mario Martinez), Jorge Claros, Roger Espinoza - Carlo Costly, Jerry Bengtson.

Ekwador: Alexander Dominguez - Juan Carlos Paredes, Jorge Guagua, Frickson Erazo, Walter Ayovi - Oswaldo Minda (83. Carlos Gruezo), Antonio Valencia, Cristian Noboa, Jefferson Montero (90+2. Gabriel Achilier) - Enner Valencia, Felipe Caicedo (82. Edison Mendez).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje