Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

"Kryzys włoskiej piłki stał się sprawą narodową"

Na łamach włoskiej prasy dominuje opinia, że winnymi klęski na mistrzostwach świata w Brazylii, gdzie Italia nie wyszła z grupy D, są nie tylko piłkarze, ale cały system, na jakim zbudowano krajowy futbol.

"Kryzys włoskiej piłki stał się sprawą narodową" - podkreśla "Corriere della Sera". O skali istnego pobojowiska, w jakie zamienił się krajowy futbol, świadczą złożone natychmiast po meczu z Urugwajem (0-1) dymisje selekcjonera Cesarego Prandellego i prezesa związku (Federcalcio) Giancarla Abete.

"Dosyć alibi. Wszystko trzeba zmienić" - pisze komentator sportowy "Corriere della Sera" Mario Sconcerti. Jego zdaniem władze piłkarskie zlekceważyły sygnały, zapowiadające obecny upadek reprezentacji, która nie wyszła z grupy na drugim już mundialu z rzędu.

Reklama

"To kryzys wszystkich i wszystkiego" - ocenia publicysta, wymieniając na pierwszym miejscu wśród winnych Prandellego, który - w jego opinii - nie zdołał zbudować drużyny.

"Stan reprezentacji to rezultat organizacji całej piłki nożnej" - dodaje i obciąża odpowiedzialnością władze federacji.

"Jesteśmy bez pieniędzy, bez widowni, bez stadionów, bez piłkarzy i bez młodzieży" - wymienia czołowy włoski komentator. Zwrócił uwagę na brak jasnych reguł zarówno na boisku, jak i w orzecznictwie sportowym.

"Zostaje nam 80 tysięcy notowanych przez policję pseudokibiców, którzy trzymają nas w szachu" - dodaje. Wśród zasług Prandellego autor komentarza wskazuje z sarkazmem to, że pozwolił on wszystkim zobaczyć na żywo "agonię włoskiej piłki".

Prasa nie zostawia suchej nitki na grze Maria Balotellego, który w dwóch ostatnich meczach, wcześniej z Kostaryką, zawiódł na całej linii i stracił może ostatnią już okazję, by udowodnić, że jest mistrzem. "Jego talent oceniono ma wyrost" - przyznaje "La Gazzetta dello Sport".

Pisząc o kompletnej katastrofie reprezentacji dziennik ten stwierdza, że doszło do niej, ponieważ wszyscy stracili piłkę z pola widzenia, a w drużynie są "spadające gwiazdy".

Największa włoska gazeta sportowa zapowiada, że będzie prowadzić batalię o gruntowne zmiany nie tylko w krajowym związku i reprezentacji, ale i w Serie A oraz pozostałych ligach.

Tragiczny zbieg okoliczności sprawił, że w dniu wylewania krokodylich łez nad reprezentacją "Azzurrich" doszło do prawdziwego dramatu, który ukazał najmroczniejszą stronę włoskiej piłki. Po prawie dwóch miesiącach agonii zmarł młody kibic z Neapolu, postrzelony w Rzymie podczas zamieszek przed finałem Pucharu Włoch między Napoli a Fiorentiną.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje