Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Jerzy Gorgoń: Chwała trenerowi, ale też i zawodnikom

- Zazwyczaj jest tak, że kiedy na listę strzelców wpisują się rezerwowi, mówi się, że trener miał nosa ze zmianami. Ottmar Hitzfeld musiał coś zmienić, dokonał roszad w składzie i one przyniosły powodzenie - podkreślił mieszkający od dawna w Szwajcarii były piłkarz polskiej reprezentacji Jerzy Gorgoń. W pierwszym występie w brazylijskim mundialu Helweci pokonali Ekwador 2-1.

"To była zasłużona, choć trochę szczęśliwa wygrana Szwajcarów. Ale jeśli ktoś zasłużył na wygraną w niedzielnym spotkaniu w Brasilii, to z pewnością właśnie oni" - powiedział 64-letni Gorgoń.

O sukcesie Helwetów przesądzili rezerwowi zawodnicy. Zaraz po przerwie wyrównującą bramkę strzelił Admir Mehmedi, a w 93. minucie trzy punkty zapewnił Haris Seferović. Ekwadorczycy prowadzili od 22. minuty po golu Enner Valencia.

"Zazwyczaj jest tak, że kiedy na listę strzelców wpisują się rezerwowi, mówi się, że trener miał nosa ze zmianami. Ottmar Hitzfeld musiał coś zmienić, dokonał roszad w składzie i one przyniosły powodzenie. Chwała trenerowi, ale też i zawodnikom" - dodał były obrońca polskiej kadry i Górnika Zabrze.

Reklama

Przez wielu ekspertów niemiecki szkoleniowiec uważany jest za największą gwiazdę szwajcarskiej reprezentacji.

"Hitzfeld odnosił wielkie sukcesy z Bayernem Monachium i Borussią Dortmund. To taka osobowość, która porywa za sobą graczy, jak kiedyś nasz trener Kazimierz Górski. W Szwajcarii jest bardzo ceniony" - stwierdził mieszkający w Sankt Gallen Gorgoń.

Bohaterami niedzielnego meczu uznani zostali urodzony na terenie obecnej Macedonii w rodzinie pochodzenia albańskiego Mehmedi oraz mający bośniackie korzenie Seferović. W ekipie narodowej Szwajcarii jest wielu zawodników, których nazwiska wskazują na inny kraj pochodzenia.

"Ale o tym świadczy tylko nazwisko. Oni urodzili się, wychowali w Szwajcarii, mówią perfekcyjnie w dialekcie tego kraju, grali w juniorskich kadrach. Dlatego nikomu z kibiców nie przeszkadza, że ich rodziny pochodzą z innych państw, czasem kontynentów. Decydujący jest poziom sportowy. W Polsce zdarza się, że ktoś mając ponad 20 lat przypomina sobie, że ma dziadka Polaka. Ale jeśli ktoś jest dobrym piłkarzem, to dałbym szansę. Tak przecież zrobili Hiszpanie w przypadku Diego Costy" - przypomniał 55-krotny reprezentant Polski.

Obrońca Ricardo Rodriguez ma korzenie latynoskie (matka Chilijka, ojciec Hiszpan), ale jest wychowankiem FC Zurich. Inny defensor Johan Djourou urodził się w Abidżanie (Wybrzeże Kości Słoniowej), kosowskie lub albańskie pochodzenie mają z kolei pomocnicy Granit Xhaka i Xherdan Shaqiri. Natomiast rodzice napastnika Josipa Drmicia pochodzą z Chorwacji.

"Celem Szwajcarów jest wyjście z grupy, w której za rywali mają jeszcze Francję i Honduras. Pierwszy krok został zrobiony i to jest bardzo ważne. Myślę, że będą się rozkręcać i stać ich na niespodzianki, zwłaszcza w systemie pucharowym, w którym przegrywający odpada. Chyba, że trafią na Argentynę, wtedy będzie ciężko. Myślę, że dojdą co najmniej do 1/8 finału. Faworytem turnieju są dla mnie Brazylijczycy" - podsumował Gorgoń, dwukrotny mistrz kraju (1971, 1972) i pięciokrotny zdobywca Pucharu Polski (1968-72) - wszystkie sukcesy z Górnikiem.

Nazywany "Białą Górą" (192 cm wzrostu) Gorgoń ma w dorobku złoto i srebro z igrzysk, a także trzecie miejsce z MŚ 1974. Cztery lata wcześniej awansował z Górnikiem do finału rozgrywek Pucharu Zdobywców Pucharów (w Wiedniu porażka z Manchesterem City 1-2).


Dowiedz się więcej na temat: Mundial 2014

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje