Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Fenomenalni piłkarze - gwiazdy mistrzostw świata

Mistrzostwa świata to piłkarskie święto, które kreuje futbolowych herosów. Bohaterowie mundiali zyskują status legendy i złotymi czcionkami zapisują się w historii. Tak było w przypadku Pelego, Diego Maradony czy innych wielkich zawodników. Czy w Brazylii, gdzie piłka nożna jest niemal religią, rozbłyśnie pełnym blaskiem kolejna gwiazda?

Wybraliśmy pięciu zawodników, którzy naszym zdaniem, przeszli do historii mistrzostw świata. Szansę na dołączenie do tego wybitnego grona mają Lionel Messi, Cristiano Ronaldo czy Neymar. To głównie na nich będzie skupiona uwaga milionów kibiców na rozpoczynającym się za kilka dni mundialu w Brazylii.

Pele - król futbolu



Brazylia wychowała wielu wspaniałych piłkarzy, ale jeden jest do dziś podziwiany i wielbiony. To Edson Arantes do Nascimento czyli Pele. Jego kariera to książkowy przykład amerykańskiego snu - od pucybuta (dosłownie) do milionera.

Pele futbol miał we krwi. Jego ojciec był napastnikiem, którego karierę przerwała kontuzja. Utalentowanego chłopaka wypatrzył Waldemar de Brito i uczynił go piłkarzem Santos FC, gdzie zadebiutował mając zaledwie 15 lat. Od tego momentu kariera Pelego potoczyła się błyskawicznie.

Dwa lata później rozegrał swój pierwszy mecz w reprezentacji Brazylii przeciwko odwiecznemu rywalowi - Argentynie. W debiucie Pele strzelił gola, ale "Canarinhos" przegrali 1-2. 17-letni Pele już wtedy błyszczał na boisku i trener Brazylijczyków Vicente Feola postanowił zabrać młokosa na mistrzostwa świata do Szwecji. W pierwszych dwóch meczach fazy grupowej (z Austrią 3-0 i Anglią 0-0) Pele był rezerwowym. Przeciwko ZSRR Feola postanowił zaryzykować i wystawił żółtodzioba w podstawowym składzie. "Canarinhos" wygrali 2-0  po dwóch golach Vavy i z pierwszego miejsca awansowali do ćwierćfinału, gdzie na ich drodze stanęli Walijczycy. Po ciężkim boju Brazylia wygrała 1-0, a bohaterem spotkania został Pele dla którego był to pierwszy gol w mistrzostwach świata. Miał wtedy 17 lat i 8 miesięcy.

W półfinale Brazylia zmierzyła się z Francją ze słynnym ofensywnym trio: Raymond "Kopa" Kopaczewski - Roger Piantoni - Just Fontaine. Przyćmił ich jednak Pele, który popisał się hat-trickiem! "Canarinhos" wygrali 5-2. Młodziutki Pele swoją bajeczną techniką wprawiał kibiców w zachwyt. Stało się wtedy jasne, że narodziła się nowa gwiazda futbolu. Potwierdzeniem tego był mecz finałowy. Brazylia wygrała ze Szwecją, a Pele zdobył dwa gole. "Canarinhos" po raz pierwszy w historii zdobyli Puchar Świata, a Pele popłakał się ze szczęścia.

Cztery lata później w Chile Brazylijczycy obronili trofeum, ale tym razem Pele nie wystąpił w roli głównej, choć mundial rozpoczął się dla niego dobrze. W pierwszym meczu fazy grupowej z Meksykiem (2-0) strzelił gola, ale w drugim występie przeciwko Czechosłowacji (0-0) doznał kontuzji uda i tak zakończył się dla niego ten mundial. Pelego godnie zastąpili słynny Garrincha, Vava, Mario Zagallo i Amarildo.

W 1966 roku gospodarzem mistrzostw świata była Anglia. Brazylijczycy jechali tam z wielkimi nadziejami na trzeci z rzędu triumf. Rywale doskonale wiedzieli, że asem "Canarinhos" jest Pele i wyeliminowanie tego zawodnika jest kluczem do zwycięstwa. W pierwszym meczu grupowym Bułgarzy urządzili "polowanie" na lidera Brazylijczyków. Mimo to Pele strzelił gola w tym meczu, a drugiego "dołożył" jeszcze Garrincha i faworyt zapisał na swoim koncie zwycięstwo. Mocno poturbowany Pele nie zagrał w następnym meczu z Węgrami. Jego koledzy spisali się poniżej oczekiwań i dostali od Madziarów lekcję pokory przegrywając 1-3. "Canarinhos" zajrzało w oczy widmo odpadnięcia z turnieju już w tak wczesnej fazie. "Tylko Bóg może nam pomóc awansować" - mówił Pele przed meczem z Portugalią. As Brazylii wybiegł w podstawowym składzie, ale rywale nie przebierali w środkach, żeby go zatrzymać. Przy stanie 2-0 dla Portugalii Joao Morais brutalnie go sfaulował. Pele kuśtykając dotrwał do końca spotkania. Z jedną sprawną nogą niewiele mógł jednak zdziałać. Brazylia ostatecznie przegrała 1-3 i pożegnała się turniejem. Oglądając na powtórkach faul Moraisa Pele zarzekał się, że już nigdy nie zagra w mistrzostwach świata.

Na szczęście zmienił zdanie i w 1970 roku do Meksyku pojechał. Brazylia pod wodzą Pelego od początku turnieju grała znakomicie. Wspaniała linia ataku "Canarinhos" z Pele, Jairzinho, Tostao i Rivelino budziła postrach. Brazylijczycy przeszli przez mundial jak burza. W finale nie dali najmniejszych szans Włochom wycieńczonym dramatycznym półfinałowym bojem z Niemcami. Pele i spółka wygrali wysoko 4-1. Miliony kibiców na całym świecie było oczarowanych fantastycznym ofensywnym futbolem w wykonaniu Brazylijczyków, którzy w pełni zasłużenie zdobyli po raz trzeci w historii Puchar Świata.

Pele w Meksyku spisywał się rewelacyjnie. Dzięki bajeczne technice mijał po kilku rywali na raz, asystował, strzelał gole i budził zachwyt niekonwencjonalnymi, jak na tamte czasy, zagraniami. W pamięci kibiców utkwiła minimalnie niecelna próba przelobowania bramkarza Czechosłowacji. Innym niezapomnianym momentem była akcja z półfinałowego pojedynku z Urugwajem, kiedy w sytuacji sam na sam fantastycznym trikiem oszukał golkipera Urugwaju Ladislao Mazurkiewicza. Do pełni szczęścia zabrakło tylko gola, bo piłka po strzale Pelego o centymetry minęła słupek. Był on bez wątpienia motorem napędowym tamtej znakomitej drużyny przez wielu fachowców uważanej za najlepszy zespół w historii mistrzostw świata.

Po finale Pele, zalany łzami szczęścia, został zniesiony z boiska na ramionach kolegów. Był to jego ostatni występ w mistrzostwach świata. Pożegnanie z mundialem godne wielkiego mistrza. Pele, jak do tej pory, jest jedynym piłkarzem w historii, który trzy razy zdobył Puchar Świata.

Reklama

Paolo Rossi - zatrzymał Polaków

Mundial w 1982 roku utkwił w naszej pamięci za sprawą wspaniałej drużyny Antoniego Piechniczka. "Biało-czerwoni" zajęli w Hiszpanii trzecie miejsce. Kto wie, czy nie skończyłoby się jeszcze lepszym wynikiem gdyby nie Paolo Rossi. I pomyśleć, że niewiele brakowało, a ten znakomity włoski napastnik w ogóle nie pojechałby na mistrzostwa świata.

W 1980 roku, gdy bronił barw Perugii, został zdyskwalifikowany na trzy lata za udział w aferze Totonero (czarnego totka). Rossi zawsze twierdził, że był niewinny i że został ofiarą niesprawiedliwości. Jego dyskwalifikacja została skrócona o rok i dzięki temu w ostatniej chwili został włączony do kadry na MŚ w Hiszpanii. Włoscy dziennikarze i kibice krytykowali tę decyzję, argumentując że Rossi jest kompletnie nieprzygotowany. Jak się później okazało, nie mieli racji.

Na początku mundialu Włochom szło jak po grudzie. W grupie z Polską, Peru i Kamerunem zremisowali wszystkie mecze, a mimo to awansowali do następnej fazy tylko dlatego, że strzelili o jednego gola więcej niż Kamerun. Znów odezwali się krytycy powołania Rossiego. Jednak selekcjoner Enzo Bearzot konsekwentnie stawiał na tego piłkarza. A ten odpłacił mu się za zaufanie w drugiej rundzie, gdzie Włosi trafili do "grupy śmierci" z Brazylią i obrońcą tytułu Argentyną. Italia rozprawiła się z "Albicelestes" 2-1, odnosząc pierwsze zwycięstwo w tych mistrzostwach. Stawką pojedynku z "Canarinhos" był awans do półfinału. Brazylia z takimi gwiazdami jak Zico czy Socrates była faworytem i do awansu wystarczył im remis. Italia miała jednak w swoim składzie Rossiego, który rozegrał genialny mecz. Włoski napastnik zaliczył hat-tricka i odesłał wielką Brazylię do domu! Italia w półfinale!

To tylko dodało Rossiemu skrzydeł i, niestety, przekonali się o tym Polacy. W 1/2 finału "Biało-czerwoni" wystąpili osłabieni brakiem zawieszonego za kartki Zbigniewa Bońka. Mecz był popisem jednego aktora - Paolo Rossiego. Józef Młynarczyk musiał dwukrotnie wyciągać piłkę z siatki po strzałach tego zawodnika.

W wielkim finale "Squadra Azzura" zmierzyła się z Republiką Federalną Niemiec. Włosi nie dali żadnych szans Niemcom, którzy czuli w kościach dramatyczny półfinał z Francją. Pierwszego gola dla Iatlii strzelił nie kto inny, jak Paolo Rossi. Później kolejne trafienia dołożyli Marco Tardelli i Alessandro Altobelli. Niemców stać było jedynie na honorowego gola, którego autorem był Paul Breitner. 40-letni bramkarz Włochów i ich kapitan Dino Zoff jako pierwszy wzniósł Puchar Świata. Nie ma jednak wątpliwości, że trzeci tytuł mistrzowski, na który Italia czekała 44 lata, zdobył niemal w pojedynkę Rossi. Kibice wywiesili na jego cześć transparent "Piłkarz meczu", a jeszcze niedawno krytykowali jego udział w mundialu.

Rossi z sześcioma golami na koncie został królem strzelców MŚ. Jego fantastyczny występ w Hiszpanii zaowocował także tytułem Piłkarza Roku i wieloma innymi spektakularnymi nagrodami.

Cztery lata później Rossi pojechał na mundial w Meksyku, ale nie zagrał tam z powodu kontuzji. Włosi odpadli w 1/8 finału po porażce z Francją (0-2). Rossi sportową karierę zakończył rok później.

Diego Armando Maradona - cudowne dziecko argentyńskiego futbolu



Tym czym dla Brazylijczyków jest Pele, to dla Argentyńczyków Diego Armando Maradona. Początki kariery obaj mieli podobny. Tak jak w przypadku Pelego, talent Maradony został szybko odkryty. W wieku zaledwie 16 lat zadebiutował w profesjonalnym futbolu, a w 1977 roku po raz pierwszy wystąpił w reprezentacji narodowej w meczu z Węgrami (5-1). Rok później Argentyna była gospodarzem mundialu i wykorzystała szansę zdobywając po raz pierwszy w historii Puchar Świata. Do tamtej drużyny Maradona się nie "załapał", choć kibice domagali się jego powołania. Cesar Luis Menotti pozostał jednak nieugięty. Za to w 1979 roku Maradona poprowadził Argentynę do mistrzostwa świata juniorów.

Na następny czempionat globu do Hiszpanii, w którym Argentyna broniła tytułu, "El Diez" już pojechał. Argentyna dość niespodziewanie przegrała swój pierwszy mecz turnieju z Belgią (0-1), ale w kolejnych dwóch wygrała z Węgrami (4-1) i Salwadorem (2-0). To zapewniło "Albicelestes" awans do drugiej fazy. Maradona błysnął zwłaszcza w spotkaniu z Madziarami strzelając dwa gole. W drugiej rundzie Argentyna trafiła do piekielnie trudnej grupy z Włochami i odwiecznym rywalem - Brazylią. Znakomita Italia nie dała szans obrońcom tytułu (2-1). "Canarinhos" również okazali się za mocni. Brazylia prowadziła 3-0 po golach Zico, Serginho i Juniora. Sfrustrowany Maradona nie wytrzymał - pięć minut  przed końcem kopnął w brzuch Batistę i wyleciał z boiska. Chwilę później honorowego gola zdobył Ramon Diaz i tak Argentyna odpadła z turnieju.

Fani "Albicelestes" nie musieli długo czekać na sukces swoich ulubieńców. W 1986 roku w Meksyku Argentyna znów okazała się bezkonkurencyjna, a pierwszoplanową postacią był głodny sukcesu Maradona. To na nim oparł grę ofensywną Carlos Bilardo. Diego świetnie kierował grą drużyny, która bez kłopotów przeszła fazę grupową. W 1/8 finału Argentyna uporała się z Urugwajem (1-0). Ćwierćfinał przeciwko Anglii był popisem Maradony - cudownego dziecka argentyńskiego futbolu. W 51. minucie Diego "przeskoczył" wyższego o głowę Petera Shiltona i zdobył gola. Jak to zrobił? Po meczu powiedział rozbrajająco, że pomogła mu "ręka Boga".

Kilka minut później "Boski Diego" przeprowadził akcję, która przeszła do historii mistrzostw świata. Maradona przeprowadził przepiękny rajd przez pół boiska. Mijał kolejnych angielskich piłkarzy z dziecinną łatwością. Ograł rozpaczliwie interweniującego Shiltona i wpakował piłkę do pustej bramki. W różnego rodzaju ankietach, rankingach, zestawieniach ten gol Maradony uważany jest za najpiękniejszy w historii mistrzostw świata. Maradona upokorzył Anglię, wywołując euforię rodaków, którzy mieli świeżo w pamięci przegraną wojnę o Falklandy-Malwiny. "Dla nikogo już dziś nie ulega chyba wątpliwości, że jest to najlepszy piłkarz świata" - mówił Bilardo o Maradonie.

Na tym nie koniec popisów Diego. W półfinale na drodze Argentyny stanęła rewelacja turnieju - Belgia. "Albicelestes" pozbawili rywali złudzeń i znów w roli głównej wystąpił Maradona, który strzelił dwa piękne gole. W 51. minucie, mimo asysty dwóch obrońców sprytnym, strzałem pokonał Jean-Marie Pfaffa. Kilkanaście minut później znów popisał się fantastycznym rajdem. W pojedynkę rozmontował obronę Belgów zapewniając Argentynie awans do finału.

Mecz o złoto zapowiadano jako pojedynek genialnego Maradony z żelaznym niemieckim kolektywem. 115 tysięcy widzów na stadionie Azteca było świadkami wspaniałego i emocjonującego widowiska. Niemcy uważnie pilnowali Maradonę, a mimo to Argentyna w 56. minucie prowadziła 2-0 po golach Jose Browna i Jorge Valdano. Niemcy jak to Niemcy - do ostatniego gwizdka są niezwykle niebezpieczni i to się potwierdziło. Za sprawą Karla-Heinza Rummenigge i Rudiego Voellera doprowadzili do remisu. Ostatnie słowo należało jednak do Argentyny. Maradona znakomitym podaniem uruchomił Jorge Burruchagę, a ten z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam z Haraldem Schumacherem. 3:2! Argentyna mistrzem! Maradona został najlepszym zawodnikiem turnieju, a w ojczyźnie uznano go za narodowego bohatera. Maradona zdominował mundial tak, jak to wcześniej zrobił to Pele.

W 1990 roku we Włoszech Argentyna broniła tytułu. Maradona znów miał poprowadzić drużynę narodową do triumfu i niewiele brakowało, a właśnie tak by się stało. "Albicelestes" niespodziewanie ciężką przeprawę mieli w fazie grupowej. Do następnej rundy awansowali dopiero z trzeciego miejsca. W 1/8 finału spotkali się z Brazylią i wygrali 1-0, a gola strzelił Claudio Caniggia po genialnej akcji Maradony. Ćwierćfinałowym rywalem Argentyny była Jugosławia. Po 120 minutach gry było 0-0 i o awansie do półfinału zadecydowały rzuty karne. Diego nie wykorzystał "jedenastki" - strzelił słabo i bramkarz złapał piłkę. Argentyńczyków do półfinału wprowadził bramkarz Sergio Goicochea, który fantastycznie spisywał się w serii rzutów karnych. Także półfinał z Włochami został rozstrzygnięty w karnych. Maradona tym razem się nie pomylił, ale znów w roli głównej wystąpił Goicochea. Argentyna po raz drugi z rzędu awansowała do finału mundialu. W nim zmierzyła się z Niemcami i był to rewanż za poprzednie mistrzostwa świata. Tym razem lepsi byli Niemcy. Wygrali skromnie 1-0, a decydującego gola strzelił w 85. minucie Andreas Brehme po kontrowersyjnym rzucie karnym.

W 1994 roku Maradona pojechał na swój czwarty mundial. W USA wystąpił w zaledwie dwóch meczach, strzelając gola w starciu z Grecją. W organizmie Diego wykryto jednak zabronioną substancję - efedrynę. Został wykluczony z reprezentacji i odesłany do domu. To był koniec reprezentacyjnej kariery geniusza futbolu, która trwała 17 lat. - Co Zidane może zrobić z piłką, Maradona może zrobić z pomarańczą - powiedział o Maradonie prezydent UEFA i były znakomity piłkarz Michel Platini.

Zinedine Zidane - Francja oszalała ze szczęścia

Zidane posiada podwójne obywatelstwo - francuskie i algierskie. Mógł zatem wybierać, w której drużynie narodowej chce grać. Wybrał Francję z korzyścią dla siebie, "Trójkolorowych" i wielu fanów futbolu na całym świecie podziwiających jego nieprzeciętne umiejętności.

"Zizou" zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Francji w sierpniu 1994 roku w meczu z Czechami. Dzięki dwóm golom Zidane'a "Trójkolorowi" uratowali remis 2-2. Pierwsze skrzypce w drużynie narodowej grał wówczas Eric Cantona. Rok później został on jednak zawieszony za kopnięcie kibica w meczu Premier League Crystal Palace - Manchester United. Coraz większą rolę w reprezentacji zaczął odgrywać Zidane, który imponował w swojej grze elegancją, wspaniałą techniką, przeglądem pola i wizją. Już podczas Euro 1996 kibice mogli podziwiać tego fantastycznego pomocnika, ale prawdziwy popis dał podczas mistrzostw świata w 1998 roku, których gospodarzem była Francja.

Dla Zidane był to pierwszy mundial w karierze. Francuzi przebrnęli fazę grupową jak burza strzelając dziewięć goli, a tracąc tylko jednego. "Zizou" w spotkaniu z Arabią Saudyjską (4-0) zobaczył czerwoną kartkę za faul na Fuadzie Aminie, co eliminowało go z dwóch spotkań. Lider "Trójkolorowych" nie zagrał w ostatnim meczu grupowym z Duńczykami (2-1) i w 1/8 finału z Paragwajem (1-0 po dogrywce). To mocno pokrzyżowało szyki selekcjonerowi Aime Jacquetowi. Brak Zidane'a był zwłaszcza widoczny w spotkaniu z Paragwajem. "Trójkolorowi" mocno się męczyli, ale w końcu dopięli swego. Zwycięskiego gola w dogrywce strzelił Laurent Blanc.

W ćwierćfinale z Włochami Zidane już wrócił do podstawowego składu, ale Francuzi znów stoczyli morderczy bój. W ciągu 120 minut żadnej z drużyn nie udało się zdobyć gola. W rzutach karnych lepsi okazali się gospodarze mundialu (4-3). W półfinale "Les Bleus" trafili na rewelację turnieju -  Chorwację. Na gola Davora Sukera dwukrotnie odpowiedział Lilian Thuram. Francja awansowała do finału i stanęła przed szansą na zdobycie po raz pierwszy w historii mistrzostwa świata.

Zadanie wydawało się trudne do zrealizowania, bo przeciwnikiem w meczu o złoto była Brazylia. Finał poprzedziła tajemnicza choroba asa "Canarinhos" - Ronaldo, który w tym meczu nie był sobą. Wirtuozi futbolu z Kraju Kawy byli tylko tłem dla Zidane'a i spółki. "Ziozu" kapitalnie dyrygował "Trójkolorowymi", a co najważniejsze strzelił dwa pierwszego gole. Brazylia była na kolanach. Nie pomogło im nawet to, że 68. minucie z boiska wyleciał Marcel Desailly. Zwycięstwo Francji przypieczętował w doliczonym czasie gry Emmanuel Petit. Francja oszalała za szczęścia! Ponad milion ludzi świętowało na Polach Elizjeskich, a na Łuku Triumfalnym została wyświetlona podobizna Zidane'a z napisem "Merci Zizou".

Cztery lata później mistrzostwa świata w Korei i Japonii zakończyły się dla "Trójkolorowych" całkowitą klapą. Francuzi nie zdołali strzelić nawet jednego gola odpadając z turnieju już w fazie grupowej. Zidane w dwóch pierwszych meczach nie wystąpił z powodu kontuzji. Wrócił na mecz Danią, ale nic to nie dało. Francja przegrała 0-2.

W 2004 roku po mistrzostwach Europy, w których "Les Bleus" dotarli do ćwierćfinału, Zidane postanowił zakończyć reprezentacyjną karierę. Rok później, za namową Raymonda Domenecha, wrócił, żeby pomóc drużynie awansować do mistrzostw świata w 2006 roku. Na mundialu w Niemczech "Zizou" znów błyszczał. Pod jego wodzą Francja dotarła do finału, gdzie zmierzyła się z Włochami. Zidane wyprowadził "Trójkolorowych" na prowadzenie już w 7. minucie wykorzystując rzut karny. Do remisu doprowadził Marco Materazzi. W regulaminowym czasie gry więcej goli już nie padło. Przełomowy moment spotkania nastąpił w 110. minucie dogrywki. Zidane sprowokowany przez Materazziego uderzył go głową w klatkę piersiową. Włoski obrońca padł jak rażony gromem. Sędzia Horacio Elizondo wyrzucił lidera Francuzów z boiska. Szok i niedowierzanie! W takim momencie "Zizou" osłabił zespół. To załamało "Trójkolorowych", którzy przegrali w serii rzutów karnych 3-5. Mimo incydentu z Materazzim Zidane został uznany najlepszym zawodnikiem turnieju. Po mundialu w Niemczech zakończył bogatą piłkarską karierę.

Fenomen Zidane'a najlepiej obrazuje deszcz nagród jaki na niego spłynął. Trzykrotnie został wybrany Piłkarzem Roku FIFA, był laureatem Złotej Piłki, a w 2004 roku UEFA uznała go najlepszym europejskim piłkarzem ostatnich 50 lat. A to tylko kilka najważniejszych.

Ronaldo - "Il Fenomeno"



Brazylia jako jedyna drużyna w historii ma na koncie pięć tytułów mistrza świata. Ten piąty, zdobyty w 2002 roku na stadionach Korei Południowej i Japonii, był w głównej mierze dziełem Ronaldo Luisa Nazario de Limy.

W sumie Ronaldo ma na koncie dwa złote medale. W wieku zaledwie 17 lat znalazł się w kadrze na mundial w USA w 1994 roku. W żadnym meczu nie zagrał, ale złoto zawisło na jego szyi.

Jadąc na mistrzostwa świata do Francji był już gwiazdą. Dziennikarze i eksperci uważali go za jednego z najlepszych piłkarzy świata. Ronaldo potwierdził to na boisku strzelając cztery gole i zaliczając trzy asysty. Brazylia awansowała do finału, a jej rywalem była ekipa gospodarzy. Noc przed meczem o złoto Ronaldo dopadła tajemnicza choroba. Początkowo miał nie wyjść w podstawowym składzie. W ostatniej chwili trener Mario Zagallo, na prośbę zawodnika, wystawił go w wyjściowej "jedenastce". Ronaldo na boisku jednak nie był sobą, a na dodatek doznał jeszcze kontuzji po kolizji z Fabienem Barthezem. Brazylia przegrała wyraźnie z Francją 0-3.

"Il Fenomeno" w pełni zrehabilitował się cztery lata później. W 2002 roku to był jego turniej, choć jechał do Azji pełen niepewności, bo w kwietniu 2000 roku zerwał więzadła krzyżowe w prawym kolanie. Przez to Brazylia musiała sobie radzić w eliminacjach bez niego.

Jego powrót po kontuzji był niezwykły. Na mundialu w Korei i Japonii Ronaldo niemal w każdym meczu wpisywał się na listę strzelców. Jedynym wyjątkiem był ćwierćfinałowy bój z Anglią, kiedy wyręczyli go Rivaldo i Ronaldinho. W półfinale i finale "Il Fenomeno" sprawy wziął w swoje ręce, a raczej nogi. Brazylijczycy wygrali z Turcją 1-0 i to właśnie gol Ronaldo po kapitalnej indywidualnej akcji dał im awans. W spotkaniu i złoto naprzeciw "Canarinhos" stanęli, jak zwykle solidni Niemcy. Nie byli jednak w stanie zatrzymać genialnego Brazylijczyka. Dwa trafienia Ronaldo przesądziły sprawę. Puchar Świata po raz piąty w historii trafił w ręce "Canarinhos"! "Złoty But" dla najlepszego strzelca mundialu zdobył Ronaldo, który w turnieju strzelił osiem goli. Formacja ataku Brazylii nazywana "trzy R", czyli Ronaldo, Rivaldo i Ronaldinho, znalazła się w najlepszej jedenastce mundialu.

Ronaldo po tym sukcesie powiedział: Moim wielkim zwycięstwem jest to, że znów mogę grać w piłkę. Biegać i strzelać gole. Piąty mistrzowski tytuł to ukoronowanie walki o powrót na boisko i pracy całego zespołu. Gerard Saillant, francuski lekarz, który operował kolano Brazylijczyka, stwierdził natomiast, że to czego dokonał Ronaldo daje nadzieję każdemu, kto boryka się ze zdrowiem. "Ogromna determinacja sprawiła, że jest on w tym miejscu. Jestem niezwykle usatysfakcjonowany i bardzo poruszony" - podkreślił. W grudniu 2002 roku, kiedy Ronaldo został wybrany Piłkarzem Roku FIFA, nagrodę zadedykował sztabowi medycznemu dzięki któremu wrócił do zdrowia.

Na mistrzostwa świata w 2006 roku Brazylia pewnie wygrała swoją grupę z kompletem punktów. Po zwycięstwach z Chorwacją i Australią Ronaldo był krytykowany ze względu na nadwagę. Selekcjoner Carlos Alberto Parreira trzymał go jednak w podstawowym składzie. W meczu z Japonią (4-1) "Il Fenomeno" pokazał, że nadal jest groźnym napastnikiem dwukrotnie wpisując się na listę strzelców. W 1/8 finału obrońcy tytułu bez trudu ograli Ghanę 3-0, a jedną z bramek zdobył Ronaldo. To był jego 15. gol w mistrzostwach świata i tym samym pobił rekord Gerda Muellera. W ćwierćfinale Brazylijczycy przegrali z Francją i musieli pakować walizki. Po tym spotkaniu Ronaldo został odsunięty od reprezentacji. Po raz ostatni zagrał w barwach "Canarinhos" w czerwcu 2011 roku przeciwko Rumunii w swoim pożegnalnym spotkaniu.

Ronaldo trzykrotnie był nagrodzony tytułem Piłkarza Roku FIFA. Takim osiągnięciem mogą się poszczycić tylko Zinedine Zidane i Lionel Messi. Dwukrotny laureat Złotej Piłki. W 2007 roku w sondzie magazyny "France Football" znalazł się w najlepszej jedenastce w historii futbolu.

Autor: Robert Kopeć


Dowiedz się więcej na temat: Mundial 2014 | Pele | diego maradona | Zinedine Zidane

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje