Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Brazylia będzie wspierać Niemców w finale mistrzostw świata

Kibice futbolu w Brazylii puścili już w niepamięć półfinał mistrzostw świata przeciwko Niemcom (1-7), a teraz zamierzają wspierać zwycięzców w decydującym starciu z Argentyną. "Albiceleste" to odwieczni piłkarscy rywale gospodarzy mundialu.

Wielu Brazylijczyków nie dopuszcza do siebie myśli, że to reprezentacja Argentyny wzniesie trofeum, do tego w ich ojczyźnie. Dlatego większość z nich ma nadzieję, że w niedzielnym finale zatriumfują Niemcy.

Reklama

Europejczycy zrobili na gospodarzach MŚ duże wrażenie, ponieważ zachowali ogromny szacunek dla rywala po tym, jak rozbili go 7-1. Nie chełpili się wysoką wygraną, a szczególną klasą wykazał się m.in. Lukas Podolski, który napisał krzepiącą dla fanów gospodarzy wiadomość na Twitterze.

"Szanujcie żółtą koszulkę reprezentacji za jej historię i tradycję. Światowy futbol ma duży dług wobec Brazylii, a wasz kraj zawsze będzie piłkarski" - napisał po portugalsku napastnik Arsenalu Londyn.

Podolski od początku turnieju publikował w języku Brazylijczyków wpisy, w których podkreślał, jak bardzo podoba mu się w tym kraju, i jak ceni jego mieszkańców. Lokalne media nazwały go "najbardziej brazylijskim Niemcem" na mundialu.

- Są grzeczni i ułożeni. Nie mam wątpliwości, że w finale będę kibicował właśnie Niemcom - powiedziała jedna z mieszkanek Brazylii.

Są też tacy, którzy dopingują Argentynę, argumentując, że puchar powinien zostać w Ameryce Południowej. Za wygraną "Alibceleste" opowiada się także kontuzjowany gwiazdor Brazylii Neymar.

- Być może jest to śmieszne, że Brazylijczyk trzyma kciuki za Argentynę, ale to nie do końca tak. Ja trzymam kciuki za Messiego. Można powiedzieć, że jestem fanem "Messi Futebol Clube" - powiedział 22-letni napastnik Barcelony, w której występuje razem z Lionelem Messim oraz Javierem Mascherano.

- Życzę moim kolegom szczęścia i mam nadzieję, że wygrają - dodał Neymar.

Większość narodu liczy jednak na zwycięstwo Niemców. "Miejmy nadzieję, że zaoszczędzili kilka bramek na finał, bo nikt nie zasłużył na to, żeby musieć oglądać świętujących Argentyńczyków na Maracanie" - napisał dziennik "Meia Hora".

Podobnego zdania jest były wiceminister spraw zagranicznych Brazylii Marco Castrioto. - Poświęciłem dużą część swojego życia na zacieśnianie przyjaźni pomiędzy tymi narodami, ale w futbolu to nie obowiązuje. Nic nie daje mi takiej satysfakcji jak porażka Argentyny - przyznał.

Finał odbędzie się w niedzielę o godzinie 21.00 czasu polskiego.

Interia.pl zaprasza na tekstową relację na żywo z tego meczu

Tutaj znajdziesz relację na żywo na urządzenia mobilne

Dzień wcześniej w Brasilii od 22.00 o trzecie miejsce powalczą gospodarze mundialu i Holendrzy.

Interia.pl zaprasza na tekstową relację na żywo z tego meczu

Tutaj znajdziesz relację na żywo na urządzenia mobilne