Reklama

Reklama

Mistrzostwa świata 2014

Barack Obama zaprosił reprezentantów USA do Białego Domu

Piłkarska reprezentacja USA, która dotarła do 1/8 finału mundialu, została zaproszona do Białego Domu przez prezydenta Baracka Obamę.

Spotkanie fazy grupowej przeciwko Portugalii obejrzało blisko 25 milionów Amerykanów. To więcej niż finał koszykarskiej ligi NBA między San Antonio Spurs a Miami Heat, który przyciągnął w czerwcu 17,9 mln widzów.

"Clint, Tim, wszyscy jesteśmy z was dumni. Byliście wspaniali. Niewiarygodne, w jaki sposób podbiliście serca całego narodu. Po raz pierwszy piłka nożna zyskała uwagę całego kraju" - powiedział Obama przez telefon kapitanowi Clintowi Dempseyowi oraz bramkarzowi Timowi Howardowi.

W meczu 1/8 finału mundialu Amerykanie przegrali z Belgią 1-2 po dogrywce (po 90 minutach utrzymywał się bezbramkowy remis). Howard został okrzyknięty bohaterem, po tym jak obronił w tym meczu rekordową liczbę strzałów - 16. Po tym wyczynie został poddany losowej kontroli antydopingowej.

Reklama

"Mam wrażenie, że po 10. czy 11. interwencji wybór przestał być losowy" - żartował amerykański bramkarz.

Jego występ szczególnie docenił Obama.

"Tim, nie wiem jak sobie poradzisz z tłumami fanów po powrocie. Chyba będziesz musiał zgolić tę brodę, żeby cię nie rozpoznali..." - doradził z uśmiechem prezydent USA.

Z piłkarzami rozmawiał także sekretarz obrony Chuck Hagel.

"Przy odrobinie szkolenia, pewnego dnia sam będziesz mógł zostać "Secretary of Defense" - powiedział Howardowi. Na wikipedii, pod hasłem "Chuck Hagel", przez krótki czas widniało zdjęcie reprezentacyjnego bramkarza.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje