Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej Polska 2016

ME piłkarzy ręcznych. Rozgrywający Barcelony: Sytuacja w grupie jest skomplikowana

Dziś w mistrzostwach Europy piłkarzy ręcznych ostatnie mecze w pierwszej fazie turnieju. Od jutra rozpoczynają się ćwierćfinały. "Biało-czerwonym" przyjdzie się w nich zmierzyć z Norwegią, Białorusią i Chorwacją. - Wszystko może się zdarzyć. W 2012 roku Duńczycy wyszli z grupy z zerowym kontem, a potem wygrali cały turniej - przypomina gwiazda reprezentacji Chorwacji i FC Barcelony Marko Kopljar.

Tabela "polskiej" grupy rundy głównej ME

Reklama

Wczoraj siódemka z Bałkanów, w ostatnim meczu w grupie B, w świetnym stylu pokonała Islandię 37-28.

- Na pewno był to nasz najlepszy mecz w tych mistrzostwach. Zagraliśmy agresywnie w obronie i skutecznie. Dużo lepiej niż wcześniej z Norwegią. Każdy z nas pokazał na co go stać. Wychodzimy z grupy z dwoma punktami na koncie. Przed meczem z Islandią różnie mogło być. Tych punktów mogło być cztery, dwa czy zero. Teraz trzeba się koncentrować na kolejnych grach - podkreśla Kopljar. 

Drugą fazę Euro Chorwaci zaczynają z dwoma punktami na koncie. Tyle mają też obrońcy tytułu sprzed dwóch lat Francuzi. Polska z Norwegią ma ich cztery, a Białoruś i Macedonia zero.   

- Sytuacja w grupie jest bardziej skomplikowana, niż ktoś mógłby to przewidzieć przed turniejem. Zostały trzy mecze. Można je wszystkie wygrać, ale też przegrać. W 2012 roku Duńczycy wyszli z zerowym dorobkiem, a potem zdobyli mistrzostwo. Wszystko może się więc zdarzyć. Kto jest faworytem? Nie będę tutaj obiektywny. My wierzymy w siebie. Mamy w zespole młodych zawodników, którzy bardzo dobrze się rozwijają. W drużynie nie ma kontuzji i jest dobra atmosfera. Stać nas na wiele - podkreśla 29-letni Kopljar, który na swoim koncie ma już medale igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy.     

Chorwatów pierwszy mecz w II fazie turnieju czeka już jutro z Macedonią. W sobotę zagrają z Francją, a za tydzień w środę z Polską. 

Michał Zichlarz, Katowice