Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej Polska 2016

​ME piłkarzy ręcznych. Reprezentacja Polski odjechała do Wrocławia

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych w czwartek popołudniu odjechała z Krakowa do Wrocławia. Tam zagra o 7. miejsce mistrzostw Europy. Zawodnicy po środowej porażce z Chorwacją i utracie szansy na walkę o medale, do autokaru wsiadali w ponurych nastrojach.

Do pojazdu wsiadł też trener drużyny, Niemiec Michael Biegler. W czwartek ogłoszono, że po ME przestanie pełnić tę funkcję. Prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Andrzej Kraśnicki przyjął jego rezygnację. Przed wyjazdem szkoleniowiec nie rozmawiał z dziennikarzami. Bardziej rozmowni byli zawodnicy.

Reklama

"Nawet teraz ciężko wytłumaczyć, co się w środę stało. Chorwaci mieli nas bardzo dobrze rozpracowanych. Gdy się rzuca pierwszego gola w 9. minucie, to coś jest nie tak. Nie mieliśmy nic do powiedzenia" - powiedział Bartosz Konitz.

Poinformował, że zawodnicy o rezygnacji Bieglera dowiedzieli się w czwartek rano: "Na pewno wieczorem dalej będziemy na ten temat rozmawiać".

Jego zdaniem nawet triumf nad Szwecją nie zmaże plamy po kompromitacji w Krakowie: "Każdy miał tu jeden cel - medal, a teraz gramy o 7. miejsce. Chcemy jednak wygrać dla kibiców" -  dodał Konitz.

"Nie zastanawiam się, kto ma być teraz trenerem. Za wcześnie na to" - przyznał Bartosz Jurecki.

"W piątek przecież mamy następny mecz mistrzostw Europy. Chcemy podziękować kibicom, zakończyć turniej zwycięstwem. Wiemy, że oczekiwania były inne, ale stało się jak wszyscy widzieli" - dodał. 

Z kolei bramkarz Sławomir Szmal powiedział, że "życzyłbym sobie, aby nowym trenerem był ktoś z Polski, ale decyzję podejmie Związek".

Mecz Polska - Szwecja we Wrocławiu zostanie rozegrany w piątek o godz. 16.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych