Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej Polska 2016

ME piłkarzy ręcznych. Islandia - Norwegia 26-25

To było ostre, niezwykle zażarte i emocjonujące spotkanie. W drugim dzisiejszym spotkaniu mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych w grupie B Islandia pokonała Norwegię 26-25. Bohaterem siódemki z Wyspy Gejzerów został 29-letni bramkarz Bjorgvin Gustavsson, który bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach.

Śledź sytuację w grupie B!

Reklama

Podczas drugiego dzisiejszego meczu w katowickim Spodku w hali zrobiło się czerwono od koloru kibiców Norwegii i niebiesko od licznych fanów Islandczyków. Ci drudzy szukali dzisiaj w stolicy Górnego Śląska restauracji czy pubu na 200 osób, który mógłby ich wszystkich pomieścić. 

Tak jak było do przewidzenia, spotkanie pomiędzy obu drużynami z północnej Europy było niezwykle zacięte i emocjonujące. Lepiej zaczęli niżej notowani Norwegowie, którzy szybko objęli prowadzenie po dwóch celnych rzutach Kristiana Bjornsena. Leworęczny zawodnik był zresztą wyróżniającą się postacią meczu. Już do przerwy rzucił 5 bramek, o co nie było łatwo, bo i jedni i drudzy dobrze grali w defensywie, a na dodatek solidnie prezentowali się obaj bramkarze - Bjorngvin Gustavsson w zespole Islandii i Ole Erevik w ekipie Norwegii.     

W 18. minucie, po celnym rzucie z karnego w wykonaniu Gudjona Sigurdssona, zespół z Wyspy Gejzerów wyszedł na prowadzenie 7-6, ale końcówka I części ponownie należała do drużyny prowadzonej przez byłego świetnego zawodnika reprezentacji Norwegii Christiana Berge. Na przerwę jego drużyna schodziła z jednobramkowym prowadzeniem (11-10).   

Drugą część znacznie lepiej zaczęli Islandczycy. Z dobrej strony pokazywał się lider ich zespołu Aron Palmarsson, który umiejętnie kierował grą drużyny, a i sam celnie rzucał. Do tego zaczęli też trafiać jego koledzy, jak choćby Arnor Atlason. W 41. minucie na tablicy wyników widniał już rezultat 18-15 dla Islandii. Zawodnicy tego zespołu celnie rzucali nawet w osłabieniu. W tej sytuacji trener Berg musiał prosić o czas. Pomogło, bo siedem minut później ponownie był remis (19-19). 

O wyniku zaciętego meczu zdecydowała końcówka. Na boisku było nerwowo, nikt nikomu nie odpuszczał. Dochodziło nawet do scysji i utarczek słownych, jak choćby pomiędzy niezwykle skutecznym skrzydłowym Bjornsenem a świetnie broniącym Gustavssonem. W pewnym momencie Norwegowie musieli nawet grać w podwójnym osłabieniu. Walczyli jednak, jak mogli i nawet w takiej sytuacji potrafili celnie rzucić. 

Islandczykom udało się jednak wypracować dwubramkowe prowadzenie (23-21, 24-22), które starali się utrzymać. Rywal jednak nie odpuszczał i na każde trafienie przeciwnika odpowiadał swoim. Na półtorej minuty przed końcem Islandczycy prowadzili jednym golem, a przy tym w ataku stracili piłkę. To się srodze zemściło. Na niespełna 50 sekund, po drugim kolejnym celnym rzucie Haralda Reinkinda było już 25-25! Ostatnie słowo należało jednak dla siódemki z Wyspy Gejzerów. Po świetnie rozprowadzonej akcji piłka trafiła do kapitana Sigurdssona, który nie zmarnował okazji. Skończyło się więc na wyniku 26-25! 

Pierwszym liderem grupy B została Chorwacja, który wcześniej pokonała w Spodku Białorusinów różnicą sześciu bramek. Kolejne mecze w "katowickiej grupie" w niedzielę. Najpierw Białoruś zagra z Islandią (godz. 16), a potem Norwedzy z Chorwacją (godz. 18.15).  

Z Katowic Michał Zichlarz 

Wyniki meczów w grupie B: 

Chorwacja - Białoruś 27-21 (15-15) 

Islandia - Norwegia 26-25 (10-11)