Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej Polska 2016

ME piłkarzy ręcznych. Dlatego Polska powinna pokonać Serbię

Koniec ekscytacji historycznym turniejem, koniec słów - czas grać! Polscy piłkarze ręczni powinni wygrać z Serbią (godz. 20.30 w Kraków Arenie), żeby otworzyć sobie drogę do drugiej rundy turnieju. Wiele wskazuje na to, że o zwycięstwo nad tym przeciwnikiem powinno być najłatwiej od lat. Najłatwiej, ale nie łatwo.

Zapraszamy na relację NA ŻYWO z meczu Polska - Serbia

Reklama

Tutaj znajdziesz relację w wersji mobilnej

Serbia to rywal idealny na początek, choć nie wskazują na to ostatnie mecze obu zespołów. Serbowie byli pierwszym rywalem Polaków na mistrzostwach Europy... w Serbii w 2012 roku. Przegraliśmy... Przegraliśmy z Serbami nasz mecz otwarcia Euro 2014 w Danii, przegraliśmy z nimi w Alicante w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Londynie.

Skąd więc ten szaleńczy pomysł, że to najlepszy rywal na otwarcie turnieju? Po pierwsze nie jest poza zasięgiem jak Francuzi i mniej niewygodny niż Macedończycy. Ale najważniejsze jest to, że do Krakowa przyjeżdża Serbia, która szuka swojego nowego oblicza. W trakcie przebudowy, odmładzania i zdaje się w lekkim chaosie.

Na mistrzostwach Europy nie zagrają Momir Ilić i Marko Vujin, którzy od lat stanowili o sile serbskiej siódemki. To o nich mówiło się, że tworzą jedną z najlepszych artylerii w europejskim handballu. Nie ma doświadczonego i od lat grającego na bardzo wysokim poziomie Rastko Stojkovicia.

Były zawodnik Vive Targów Kielce gra w Mieszkowie Brześć, regularnie występuje w Lidze Mistrzów, a w lidze SEHA (rozgrywki dla czołowych klubów Europy południowej i wschodniej, głównie z Bałkanów) jego zespół dotarł do finału w którym uległ MKB Veszprem, a Stojković był najskuteczniejszym zawodnikiem.

Takie decyzje podejmuje w serbskiej kadrze nowy trener Ivan Pesić. I tak naprawdę teraz nie wiadomo w którym kierunku jego zespół pójdzie: czy trener wykaże się taką charyzmą i warsztatem, że zespół wystrzeli, czy też stoczy się w bylejakość. Bazę, na której buduje swój zespół ma niezłą. W bramce słynny już Darko Stanić, dziś gra w Katarze, ale wcześniej występował w Niemczech, Szwajcarii i w Metalurgu Skopje. Pierwszy raz Polakom dał się we znaki w 2006 roku, gdy jego klubowa drużyna Grasshopper Zurych napsuła krwi Vive Kielce w rozgrywkach Pucharu Zdobywców Pucharów. A potem za każdym razem w kadrze był trudną przeszkodą dla Polaków.

Gwiazdą numer dwa będzie Petar Nenadić, były bombardier Wisły Płock. Mimo, że to klasyczny lewy rozgrywający, to w kadrze z konieczności ustawiany jest na środku drugiej linii. Podobna sytuacja jak z naszym Michałem Jureckim.

KLIKNIJ I CZYTAJ DALEJ!