Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej Polska 2016

ME piłkarzy ręcznych. Chrapkowski: A nie mówiłem?

Polscy piłkarze ręczni rozpoczęli mistrzostwa Europy przed własną publicznością od minimalnej wygranej 29-28 z Serbią. - A nie mówiłem, że będą horrory - śmiał się dzień po meczu Piotr Chrapkowski.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

- A nie mówiłem przed mistrzostwami, że będą horrory? A to był dopiero pierwszy z odcinek z tej serii w tych mistrzostwach - uśmiechał się szeroko jeden z najpogodniejszych zawodników w polskiej ekipie, Piotr Chrapkowski. - Cieszymy się bardzo z tego inauguracyjnego zwycięstwa i jeśli nadal będziemy wygrywać w dramatycznych końcówkach, nawet jedną bramką, to nie mam nic przeciwko temu - dodawał rozgrywający Vive Tauronu Kielce.

- A ja nie lubię horrorów. Chętnie oglądam komedie lub filmy sensacyjne. Jeśli jednak będziemy punktować w spotkaniach grozy, to nie mam nic przeciwko - przyznawał Rafał Gliński, który spisał się bardzo dobrze w pierwszym spotkaniu z siódemką z Bałkanów. Ba, popularny "Glina" wyszedł w piątek na parkiet w wyjściowym zestawieniu, choć przed mistrzostwami dziennikarze spekulowali, że może zabraknąć go w szesnastoosobowej kadrze na Euro.

- Zaskoczenie? Nie, nie miałem wielkiego stresu - zapewnia rozgrywający Górnika Zabrze. - Trener Biegler musiał kogoś wybrać do "szesnastki" i cieszę się, że postawił właśnie na mnie. Wyszedłem na parkiet z zadaniem taktycznym do wykonania, a zmieniałem się z Michałem Jureckim na środku rozegrania w momencie, gdy graliśmy w osłabieniu. Pojawiałem się też w obronie i cieszę się, jeśli dziennikarze twierdzą, że było nieźle.

Choć od meczu z Serbią minęło kilkanaście godzin, nie zmalał podziw kolegów dla ich kapitana, który na 57 sekund przed końcem potyczki z Serbami obronił rzut karny Ivana Nikcevicia. - Zawsze wierzymy w Sławka, bo to człowiek, który sam może wygrać mecz - stwierdził Michał Daszek, któremu wtórował nasz drugi golkiper Piotr Wyszomirski.

- Sławek spisał się znakomicie - mówi "Wyszu". - Nam, bramkarzom, potrzebny jest taki jeden, świetny występ, by się odblokować. "Kasa" już pokazał klasę, liczę na to, że w kolejnych spotkaniach ja się pokażę. Bohaterem meczu z Serbią był jednak cały zespół. Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną, że jest chemia między nami. Chłopcy doskonale poradzili sobie z presją, zagrali z pasją i wielką ambicją. Wygraliśmy po niesamowitych emocjach i tak może być już do końca turnieju. Mamy w każdym elemencie gry coś do poprawy, zdajemy sobie sprawę, że nie zagraliśmy na inaugurację najlepiej, ale co by było z pięknej gry, gdybyśmy przegrali?

Już w niedzielę o 20.30 nasz zespół czeka kolejne starcie, z Macedonią. W tym zespole koniecznie trzeba zatrzymać znakomitego Kiryła Lazarowa.

- Na pewno jest sposób na Lazarowa, co pokazał Thierry Omeyer, bramkarz Francuzów. Gdyby nie jego interwencje i niemal 50-procentowa skuteczność, to nie wiadomo co by było na koniec meczu z Macedonią. Teraz przeanalizujemy ten mecz, wygrany przez obrońców tytułu 30-23 - powiedział Wyszomirski.

- Lazarow dysponuje jednymi z najlepszych rzutów na świecie. Jeśli się do niego nie wyjdzie tak na co najmniej dziewięć metrów, to bramkarze są bez szans - podkreślił Chrapkowski.

Interia zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - Macedonia

Tutaj znajdziesz relację na żywo na urządzenia mobilne