Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej Polska 2016

Macedonia - Białoruś 29-30 w meczu grupy 1 ME piłkarzy ręcznych

Macedończycy i Białorusini stoczyli w Tauron Arenie Kraków pojedynek, którego stawką było godne pożegnanie z mistrzostwami Europy w Polsce. Niespodziankę sprawili podopieczni Jurija Szewcowa wygrywając 30-29 (14-13).

Macedonia i Białoruś to najsłabsze zespoły grupy 1, w której występują również Polacy. Przed ostatnią serią spotkań fazy głównej turnieju było jasne, że oba te zespoły nie liczą się w walce. Faworytami spotkania byli Macedończycy, którzy sensacyjnie urwali punkt Norwegom. Kirył Łazarow i spółka chyba nie przypuszczali, że Białorusini podejdą do tego spotkania z tak dużą wolą walki mimo że grali bez swojego lidera Serhija Rutenki, który w meczu z Polską doznał kontuzji.

Podopieczni Jurija Szewcowa już na początku spotkania prowadzili 3-1. Macedończycy zabrali się do pracy i w 13. minucie doprowadzili do remisu 5-5. Od tego momentu gra była wyrównana, a na tablicy wyników najczęściej pojawiał się remis. Na przerwę w lepszych humorach schodzili jednak Białorusini z jednym golem przewagi (14-13).

Drugą część spotkania Białorusini rozpoczęli z impetem, a w ich szeregach brylował Borys Puchowski. W 39. gracze Szewcowa "odskoczyli" na sześć goli przewagi (20-14). To było za dużo dla trenera Macedonii, który poprosił o przerwę. Uwagi szkoleniowca wzięli sobie do serca Macedończycy i rozpoczęli pościg. Pięć minut przed końcem spotkania Kirył Łazarow doprowadził do remisu 27-27.

Reklama

W końcówce jednak Białorusini jeszcze poderwali się do walki i po golach Władysława Kulesza oraz Artsioma Karaleka prowadzili 30-28. Do końca meczu pozostała niespełna minuta. Macedończycy rzucili się do ataku, ale tylko zmniejszyli rozmiary porażki.

W równolegle rozgrywanym meczu grupy 2 Szwedzi rozgromili we Wrocławiu Węgrów 22-14 (10-7). Oba zespoły już wcześniej straciły szanse na awans do półfinału mistrzostw, co odbiło się na poziomie spotkania. Na boisku nie brakowało walki, ale gra była toczona w wolnym tempie i zawodnikom obu ekip przytrafiały się szkolne błędy.

Szkoleniowcy Szwecji spokojnie obserwowali przy linii bocznej poczynania swoich podopiecznych, czego nie można było powiedzieć o trenerze Węgier Talancie Dujszebajewie, który szalał i niemal bez przerwy coś tłumaczył graczom. Mocno też rotował składem i już do przerwy dał szansę zagrać 16 zawodnikom (nie wszedł na boisko tylko drugi bramkarz).

W pierwszej połowie nieco lepiej prezentowali się Szwedzi i zasłużenie do przerwy prowadzili 10-7. Po wznowieniu gry Węgrzy przez 11 min. potrafili tylko raz trafić do siatki, a w tym czasie stracili siedem bramek i było już 17-8. Nawet nerwowo reagujący do tego momentu na boiskowe wydarzenia trener Dujszebajew już z rezygnacją oglądał spotkanie.

Grupa 1

Macedonia - Białoruś 29-30 (13-14)

Najwięcej bramek: dla Białorusi - Borys Puchowski 11, Andriej Jurynok i Władysław Kulesz - po 5; dla Macedoniii - Kirył Łazarow 10, Dejan Manaskov 4.

Grupa 2

Szwecja - Węgry 22-14 (10-7)

Najwięcej bramek - dla Szwecji: Lukas Nilsson i Viktor Ostlund po 5, Johan Jakobsson 3; dla Węgier: Richard Bodo 5, Peter Hornyak 3.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL