Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej Polska 2016

Karol Kłos: Mistrzostwa w Polsce? Przeżycie, którego już chyba nigdy nie doświadczę

Siatkarz Karol Kłos ma ciarki na plecach, gdy wspomina mistrzostwa świata w Polsce, zakończone w 2014 roku zwycięstwem "Biało-czerwonych". - Te przeżycia zostaną ze mną do końca życia - podkreślił.

W piątek rozpoczną się w Krakowie mistrzostwa Europy piłkarzy ręcznych. Szczypiorniści będą rywalizować w czterech polskich halach - w Gdańsku, Katowicach, we Wrocławiu i w Krakowie. W stolicy Małopolski jest też baza Polaków, którzy wszystkie mecze rozgrywać będą w tamtejszym obiekcie.

Reklama

- Aż mi ciarki przeszły po ciele, jak sobie wszystko przypomniałem. Dodatkowej presji, spowodowanej grą przed własną publicznością, aż tak ogromnej nie czułem. Mecz otwarcia odbywał się na Stadionie Narodowym i gdy tylko wbiegałem, przy tylu tysiącach kibiców, to było przeżycie, którego chyba już nigdy nie doświadczę. Należy się tym cieszyć jak najdłużej - powiedział środkowy polskiej reprezentacji.

On sam zazdrości piłkarzom ręcznym, że taka impreza jest jeszcze przed nimi. Ma dla nich jedną radę: - Niech po prostu każdy z nich cieszy się, że gra w Polsce, bo naprawdę biało-czerwoni kibice to coś wspaniałego.

Kłos nie ma żadnych wątpliwości, że hala w Krakowie będzie za każdym razem wypełniona po brzegi.

- A to na pewno nie zaszkodzi. Kibice są po to, by przyjść i pomóc. Ja to w ten sposób odbierałem i traktowałem. Zresztą było to widać, jak inni rywale tego nie wytrzymywali. Zwłaszcza w meczu otwarcia to się rzucało w oczy. Serbowie nie wytrzymali presji i publiki, która nas tak żarliwie dopingowała - przypomniał.

Takiego samego zdania jest libero polskiej kadry Paweł Zatorski.

- Kibice na pewno pomagają, dlatego jestem przekonany o tym, że chłopakom będzie się grało bardzo dobrze przed własną publicznością. Tak samo jak nam - dodał zawodnik ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle.

Również o hali w Krakowie, którą znają z występów w Lidze Światowej, mówią w samych superlatywach.

- Jest ogromna i bardzo przyjemna, bo trybuny są dosyć blisko i czuć kibiców. Ona nie jest taka jak np. w Łodzi, gdzie publiczność jest bardzo daleko i czasami są nawet trudności ze zlokalizowaniem swoich bliskich. W Krakowie jest dużo lepiej, a obiekt jest jednocześnie bardzo duży i miły do grania - ocenił Kłos.

Środkowy bełchatowskiej Skry będzie trzymać kciuki za piłkarzy ręcznych. - Będę śledził zmagania chłopaków. Fajnie by było spotkać się w Rio - podkreślił.

Szczypiorniści w pierwszej fazie grupowej zmierzą się kolejno z Serbią (piątek), Macedonią (niedziela) i Francją (wtorek). Wszystkie mecze rozpoczną się o godz. 20.30.