Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej Polska 2016

Białoruś - Norwegia 27-29 na ME piłkarzy ręcznych

Do przerwy w pierwszym meczu grupy B w katowickim Spodku, zanosiło się na sporą niespodziankę. Siódemka z Białorusi prowadziła bowiem z Norwegią już trzema bramkami. W drugiej połowie Skandynawowie z nawiązką odrobili jednak straty i wygrali 29-27. Dzięki wygranej awansowali do kolejnej fazy Euro. Zagrają w niej m.in. z "Biało-czerwonymi". Wieczorne zwycięstwo Chorwatów z Islandią zadecydowało o tym, że Norwegowie wygrali grupę B i przeszli do kolejnej rundy z kompletem punktów.

Zobacz sytuację w tabeli grupy B

Reklama

W kolejnej fazie znaleźli się też Białorusini, dzięki temu, że w wieczornym meczu Chorwacja pokonała Islandię.

Do mistrzostw Europy w Polsce reprezentacja Białorusi wygrała w finałach Euro trzy mecze, w tym dwa z nich jeszcze w latach 90. Przed przyjazdem do nas, nikt też nie dawał wielkich szans ekipie prowadzonej przez trenera Jurija Szewcowa. Tymczasem po niespodziewanej wygranej z Islandią w niedzielę, nasi wschodni sąsiedzi stanęli przed dużą szansą awansu do ćwierćfinałów. 

Mecz z Norwegią Białorusini rozpoczęli z bardzo dużym impetem i już po 9 minutach prowadzili 5-2. Znowu skuteczny był Siergiej Rutenka. Były gracz Barcelony jest jednym z najskuteczniejszych zawodników Euro 2016. Regularnie trafiał też dzisiaj. Celnie rzucali też inni zawodnicy, jak kapitan zespołu Borys Puchowski czy Siergiej Szyłowicz.   

Skandynawowie na początku pierwszej połowy grali pasywnie, ospale i ślamazarnie. Do tego mieli kompromitującą skuteczność rzutów, niewiele ponad 30 procent. Nie mogło być jednak inaczej, skoro przez blisko dziewięć minut nie potrafili pokonać świetnie broniącego Wiaczesława Sałdacenki. 21-letni bramkarz, na turnieju w Polsce, pokazuje się ze świetnej strony. Norwegowie obudzili się dopiero po kilkunastu minutach. W 16. minucie, po celnym rzucie z karnego w wykonaniu Andre Lindboe, doprowadzili nawet do wyrównania (6-6). Końcówka znowu jednak należała do Białorusinów, którzy na przerwę schodzili z jednobramkowym prowadzeniem. 

Początek drugiej połowy należał do Norwegów, a w szczególności do Magnusa Jondala. Po dwóch jego celnych trafieniach Skandynawowie objęli pierwszy raz prowadzenie w całym spotkaniu (14-13). W 37. minucie zespół Christiana Berga prowadził już dwoma bramkami. Skandynawowie trafiali nawet wtedy, kiedy grali w osłabieniu. 

Białorusini opadli z sił. Widać to było choćby po ich liderze Rutence. Nie mający obecnie klubu doświadczony 34-letni zawodnik nie trafiał już z taką regularnością, jak wcześniej. W 48. minucie na tablicy wyników widniał rezultat 24-19 dla Norwegii. Mogło być jeszcze wyżej, ale w bramce nie zawodził młody Sałdacenka.     

Kilkubramkowe prowadzenie drużyna trenera Berga utrzymała już do końca, choć w ostatnich sekundach Białorusini zdołali zmniejszyć rozmiary porażki. 

Znowu ze świetnej strony pokazał się Kristian Bjornsen. Norweski skrzydłowy popisywał się błyskotliwymi akcjami i znowu kilka razy trafił do siatki. Zdobył w sumie 5 bramek. Najskuteczniejszym graczem meczu był jednak Rutenka, który 9 razy trafił do siatki.   

Z Katowic Michał Zichlarz 

Grupa B 

Białoruś - Norwegia 27-29 (13-12)