Reklama

Reklama

ME siatkarzy. Słoweńcy pokonali Czechów i zagrają z Polską

Bez niespodzianki w ćwierćfinale siatkarskich mistrzostw Europy. Słoweńcy pokonali Czechów 3-0 i w meczu o awans do finału zmierzą się z reprezentacją Polski. To powtórka półfinału ME sprzed dwóch lat.

Słoweńcy wzięli rewanż na Czechach. Na otwarcie turnieju w Ostrawie wicemistrzowie Europy niespodziewanie przegrali z gospodarzami 1-3. W ćwierćfinale role się jednak odwróciły - to Słoweńcy byli zdecydowanie lepsi, w trzech setach torując sobie drogę do półfinału. W nim, podobnie jak przed dwoma laty, zmierzą się z Polakami.

Środowe spotkanie cieszyło się w Czechach wielkim zainteresowaniem, ale z powodu pandemicznych ograniczeń na trybunach hali w Ostrawie, które mogą pomieścić 12 tys. widzów, zasiadło tylko 5 tys. kibiców. Na początku spotkania fani oglądali jednak przede wszystkim udane akcje gości. Skuteczny był zwłaszcza Toncek Stern i Słowenia objęła prowadzenie 9-5. Sygnał do odrabiania strat dał jednak czeski atakujący Jan Hadrava. Bohater meczu 1/8 finału z Francją skończył dwa ważne ataki i popisał się skutecznym blokiem, dzięki czemu straty Czechów zmalały do zaledwie punktu.

Reklama

Mimo to Słoweńcy wciąż utrzymywali prowadzenie. Obie drużyny grały pewnie w ataku, niewiele było więc długich akcji. W końcu wymianę punkt za punkt przerwali goście, którzy odskoczyli na trzy oczka. Po chwili straty świetną zagrywką ponownie zmniejszył Hadrava, ale ostatnie słowo należało do rywali. Po świetnym serwisie Alena Pajenka Słowenia wygrała 25-21.

Najnowsze informacje z ME w siatkówce mężczyzn - Sprawdź!

Czechy - Słowenia. Faworyci punktowali rywali

Czesi w poprzedniej rundzie sprawili największą jak dotąd sensację turnieju, eliminując z rywalizacji Francuzów, mistrzów olimpijskich z Tokio. Imponujący był nie tylko wynik, ale i gra drużyny prowadzonej przez Jiriego Novaka. Niesieni dopingiem rozentuzjazmowanej publiczności rozprawili się z renomowanym rywalem w trzech setach, dając pokaz skutecznej siatkówki.

W ćwierćfinale szło im jednak gorzej. Po efektownym ataku Klemena Cebulja z tzw. szóstej strefy Słowenia prowadziła w drugiej partii 5-2. Gdy zatrzymała blokiem Hadravę, prowadzenie wzrosło do czterech punktów. Trener Czechów zmienił atakującego i rozgrywającego, ale ten manewr nie przyniósł rezultatu. Przy stanie 15-9 Novak poprosił o czas. Słoweńcy grali jednak niezwykle pewnie i spokojnie, w tym secie nic nie było w stanie wybić ich z rytmu. A już na pewno nie pojedyncze przebłyski Czechów, które zdarzały się zresztą tylko z rzadka. Słoweńscy skrzydłowi grali ze świetną skutecznością: Cebulj skończył w drugim secie pięć ataków, Stern cztery, a ich drużyna wygrała 25-19.

ME siatkarzy. Polska - Słowenia w półfinale

Słoweńcy w ostatnich latach stali się specjalistami od ME. W 2015 i 2019 r. docierali do finału, gdzie okazali się słabsi najpierw od Francji, a potem od Serbii. Słoweńska prasa przed ćwierćfinałem wzywała jednak siatkarzy, by tym razem wreszcie sięgnęli po złoto.

W środę postawili ważny krok w tym kierunku, choć na początku trzeciego seta wreszcie musieli zmierzyć się z dobrze grającymi Czechami. Rywali wyraźnie rozruszał skuteczny w ataku Jan Galabov i gospodarze objęli prowadzenie 8-4. Wicemistrzowie Europy nie wpadli jednak w panikę i metodycznie odrabiali straty. Gdy Czesi wpadli w kryzys w jednym z ustawień, Słoweńcy błyskawicznie to wykorzystali i to oni wygrywali 12-11.

Od tej pory na parkiecie trwała wyrównana walka. Trener gości Alberto Giuliani wprowadził na boisko 19-letniego Roka Mozicia. To on skończył ważną akcję, po której Słowenia odskoczyła rywalom na dwa punkty. W trzy minuty sytuacja się jednak odwróciła i to Czesi, korzystając z błędów gości, wygrywali 22-20. Doświadczeni rywale jeszcze raz się jednak podnieśli, a po ataku Tine Urnauta mieli piłki meczowe. Wykorzystali trzecią z nich, zatrzymując rywali blokiem - wygrali 27-25.

Słoweńcy przenoszą się teraz do Katowic. W sobotę w tamtejszym “Spodku" zmierzą się w półfinale ME z reprezentacją Polski, która w ćwierćfinale pokonała 3-0 Rosję. Polska i Słowenia spotkały się w walce o finał również przed dwoma laty - wówczas "Biało-Czerwoni" przegrali w Lublanie 1-3.

Czechy - Słowenia 0-3 (21-25, 19-25, 25-27)

Czechy: Hadrava, Zajicek, Vasina, Polak, Bartunek, Bartos - Monik (libero) oraz Janouch, Finger, Galabov, Licek

Słowenia: Stern, Kozamernik, Cebulj, Vincić, Pajenk, Urnaut - Kovacić (libero) oraz Ropret, Sket, Mozić

Kibicuj Polakom na mistrzostwach Europy - sprawdź terminarz mistrzostw



Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje