Reklama

Reklama

ME siatkarzy 2019

ME siatkarzy. Wilfredo Leon: Mogę jeszcze lepiej serwować

Wilfredo Leon był pierwszoplanową postacią w meczu 1/8 finału mistrzostw Europy, w którym polscy siatkarze pokonali Hiszpanów 3:0, a zaimponował przede wszystkim dużą liczbą bardzo trudnych i skutecznych zagrywek. - Mogę jeszcze lepiej serwować - zapewnił.

Pochodzący z Kuby przyjmujący, który po raz pierwszy występuje w reprezentacji Polski w imprezie rangi mistrzowskiej, wcześniej w tym turnieju miał lepsze i gorsze momenty. W sobotę był największą zmorą Hiszpanów - posłał siedem asów, a łącznie zagrywał aż 23 razy.

Reklama

- Nigdy nie liczę, ile asów mam w meczu. Po prostu idę serwować i daję z siebie wszystko - zarówno na zagrywce, jak i w przyjęciu i każdym innym elemencie. Generalnie zazwyczaj z meczu na mecz i z treningu na trening coraz lepiej mi idzie jeśli chodzi o zagrywkę. Nie jest to jeszcze moja najwyższa forma, ale dziś było ok - podsumował.

Tego wieczora zdobył łącznie 19 punktów, z czego dziewięć atakiem i trzy blokiem. Leon uznawany jest za jednego z najlepszych, a nawet przez niektórych za najlepszego siatkarza świata. Potwierdzeniem jego statusu gwiazdy było zachowanie hiszpańskich zawodników, którzy w korytarzu po zejściu z boiska poprosili gwiazdora Sir Safety Perugii o ... wspólne zdjęcie.

Spośród ok. sześciu tysięcy widzów, którzy z trybun hali w Apeldoorn oglądali to spotkanie, przygniatającą większość stanowili polscy kibice. Żywiołowo reagowali oni na popis podopiecznych Vitala Heynena.

- Było bardzo głośno, ale z moimi uszami wszystko ok. Komunikacja na boisku była jednak utrudniona, trzeba było podchodzić do siebie bliżej albo dotykać kolegę obok i wtedy mu coś mówić - wspominał Leon.

Za sprawą swojej dobrej gry mógł on liczyć także na skandowanie przez licznie zgromadzonych fanów jego nazwiska. W przeszłości mówił, że bardzo lubi takie momenty.

- Dzięki temu byłem naładowany. Jestem bardzo zadowolony, że wreszcie kibice mieli powód, by skandować moje nazwisko. To dodaje mi dużo adrenaliny - zaznaczył.

"Biało-Czerwoni" zostają w Apeldoorn, gdzie w poniedziałkowym ćwierćfinale zmierzą się z Niemcami.

- To prawda, że będzie to dla nas pierwszy poważny sprawdzian. Jesteśmy na niego gotowi, a także na dalszą fazę turnieju. Czekam już na poniedziałkowe spotkanie - zapewnił.

Leon słynie z potężnej siły ataku i zagrywki, a to samo jest głównym atutem lidera niemieckiej ekipy Gyorgy Grozera. Ćwierćfinał zapowiadany więc będzie jako pojedynek tych dwóch siatkarzy. Kubańczyk z polskim paszportem jednak nie podchodzi tak do tego.

- Nie lubię takich indywidualnych zestawień. To mecz Polski z Niemcami. Nie ma tu osobistej rywalizacji dwóch graczy. Oczywiście, każdy z nas będzie się starał zagrać jak najlepiej - podkreślił.

Z Apeldoornu Agnieszka Niedziałek