Reklama

Reklama

ME siatkarzy 2019

ME siatkarzy. Francja faworytem półfinału z Serbią

Bitwa potęg - tak reklamowany jest drugi półfinał mistrzostw Europy siatkarzy. Nie ma w tym cienia przesady, bo przecież w Paryżu dojdzie w piątek do konfrontacji drużyn zaliczanych do ścisłej światowej czołówki: Francji i Serbii.

Złoto ME (2015), złoto (2015 i 2017) i brąz (2016) w Lidze Światowej, srebro w Lidze Narodów (2018) - to dorobek medalowy "Trójkolorowych" w ostatnich latach. Serbowie również mają się czym pochwalić - złoto (2016) i srebro (2015) Ligi Światowej, dwa brązowe medale ME (2013 i 2017) oraz czwarte miejsce w ubiegłorocznych mistrzostwach świata. Obie drużyny są na dobrej drodze, żeby powiększyć gablotę z trofeami.

Zachwycaliśmy się, i słusznie, dyspozycją Polaków w tegorocznym czempionacie Starego Kontynentu. Podopieczni Vitala Heynena do strefy medalowej stracili tylko jednego seta. Takim samym znakomitym bilansem mogą pochwalić się także Francuzi. Współgospodarzom Euro jedną partię "urwali" Włosi w fazie grupowej. Z Italią siatkarze Laurenta Tilliego spotkali się ponownie w ćwierćfinale i tym razem nie dali rywalom żadnych szans, wygrywając 3:0. W trzeciej partii wręcz rozgromili Włochów 25:14.

Serbowie, których od połowy sierpnia prowadzi nowy trener Slobodan Kovacz (zastąpił Nikolę Grbicia), aż tak doskonałego bilansu jak Polacy i Francuzi nie mają. Jednak wygrali wszystkie dotychczasowe spotkania i to musi budzić uznanie, choć mieli nerwowe chwile w ćwierćfinale. Rewelacja turnieju Ukraina omal nie wyrzuciła Serbów za burtę. Faworyci musieli stoczyć pięciosetowy bój, ale wybrnęli z opresji i to oni są w półfinale.

W pojedynku o wielki finał faworytami są Francuzi. Po pierwsze, grają u siebie i mogą liczyć na wsparcie kibiców. Serbowie na pewno odczuwają trudy starcia z Ukrainą. Na dodatek, musieli się podróżować. Wprawdzie z Antwerpii do Paryża nie jest bardzo daleko i nie spotkały ich kłopoty tak jak Polaków, ale przez przeprowadzkę stracili czas, który mogli poświęcić na regenerację. Po drugie, siła kadry jest po stronie "Trójkolorowych". W jednym i drugim zespole nie brakuje gwiazd światowej siatkówki, ale Francuzi mają Stephena Boyer, który rozgrywa rewelacyjny turniej. W cieniu 23-letniego atakującego jest nawet tak znakomity zawodnik jak Earvin N'Gapeth.

Boyer plasuje się ścisłej czołówce trzech rankingów. W najbardziej prestiżowym, najlepiej punktującego, zajmuje drugie miejsce z dorobkiem 133 punktów. W zestawieniu atakujących jest trzeci, a wśród zagrywających, z 15. asami, jest piąty. Nie tylko Boyer spisuje się świetnie. Liderem przyjmujących jest syn trenera Francuzów Kevin Tillie. Tradycyjnie wysoko (trzeci w rankingu rozgrywających) mamy również  Benjamina Toniuttiego, który potwierdza, że jest jednym z najlepszych specjalistów na swojej pozycji na świecie. Serbów w czołówkach indywidualnych statystyk nie ma. Aleksander Atanasijević, Urosz Kovaczević czy Sreczko Lisinac, to zawodnicy, którzy potrafią przesądzić o losach spotkania.

Statystyki zespołowe również wypadają na korzyść Francuzów. "Trójkolorowi" są lepsi od półfinałowych rywali w ataku, przyjęciu i zagrywce. Serbowie tylko w bloku mają lepszą skuteczność.

Wszelkie bilanse, zestawienia, statystyki nie będą miały znaczenia, kiedy zawodnicy wyjdą na boisko. Stawka pojedynku jest tak wysoka, że na pewno wyzwoli dodatkowe pokłady energii.

Reklama

Mecz Francja - Serbia rozpocznie się w piątek o godz. 21.00.

Przegrany zagra o brązowy medal w sobotę (godz. 18.00), a zwycięzca o złoto w niedzielę (godz. 17.30). Spotkania o medale odbędą się w Paryżu.

RK

Dowiedz się więcej na temat: ME siatkarzy