Reklama

Reklama

Turniej do zapomnienia? Szczęsny wśród najgorszych bramkarzy na Euro

Euro 2020 zakończyło się klęską reprezentacji Polski. Brak szczęścia, czasu, odpowiednich umiejętności naszych piłkarzy... Żonglowanie powodami porażki "Biało-Czerwonych" trwa w najlepsze. Wiele zarzutów posypało się pod adresem polskiej obrony, która często przypomina pełne dziur sitko. Drużynie nie pomógł także Wojciech Szczęsny, dla którego liczby są bezwzględne.

Wojciech Szczęsny od samego początku został wyróżniony przez Paulo Sousę. Jako pierwszy zawodnik otrzymał bowiem zapewnienie o przygotowanym dla niego miejscu w podstawowym składzie. Portugalski szkoleniowiec dokonał wyboru, na który nie zdecydował się w czasie swojej 2,5-letniej kadencji Jerzy Brzęczek.

Były trener Wisły Płock był wielokrotnie krytykowany za siermiężny styl, lecz broniły go wyniki i solidna defensywa. To temat przerabiany w ostatnich dniach na wszelkie możliwe sposoby, lecz nie sposób od niego uciec. 

Pod wodzą Brzęczka "Biało-Czerwoni" tracili średnio 0,83 bramki na mecz. Za kadencji Sousy współczynnik ten wzrósł do 1,75, co jest zjawiskiem martwiącym, o ile nie przerażającym. Trend ten utrzymał się podczas Euro 2020. W trzech meczach straciliśmy sześć bramek. Nie sposób jedynym winnym takiego stanu rzeczy okrzyknąć Wojciecha Szczęsnego, lecz niewątpliwie nie pomógł on drużynie.

Reklama

- Potrzeba czegoś więcej - nie tylko nazwiska, postury i jego dokonań w bramce naszej kadry. Mam wrażenie, że odkąd został jednoznacznie określony numerem jeden z drużynie narodowej, powstał marazm z jego strony. Gdy drużyna chce zaistnieć na dużej imprezie, każde ogniwo musi być mocne. Cały zespół odpowiada za wynik, ale najważniejszą osobą mimo wszystko zawsze są bramkarze, co znamy z historii - mówił w rozmowie z Interią Adam Matysek.

Nowy program o Euro - codziennie na żywo o 12:00 - Sprawdź!

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji!

Skoro mowa o historii, o tym, jak ważny jest bramkarz i ile może dać jego znakomita gra, przekonaliśmy się w 2008 roku podczas mistrzostw Europy rozgrywanych w Austrii i Szwajcarii. Turniej zakończył się dla nas porażką. Do domu wróciliśmy bowiem z jednym punktem na koncie. Gdyby jednak nie fantastyczne interwencje Artura Boruca, tamto Euro wspominalibyśmy do dziś jako ogromną katastrofę.

"Król Artur" po 17 strzałach rywali czterokrotnie wyciągał piłkę z siatki. Zatrzymał więc 76 procent uderzeń lecących w światło strzeżonej przez niego bramki. To wynik, o którym Szczęsny może jedynie pomarzyć.

Euro 2020. Fatalna statystyka Wojciecha Szczęsnego

Na Euro 2020 Szczęsny zanotował skuteczność interwencji na poziomie 45,5 proc., co - jak wyliczył portal Fbref.com - stanowi trzeci najgorszy wynik na turnieju. Słabszy współczynnik osiągnęli jedynie Anton Szunin (25 proc., wystąpił tylko w jednym meczu reprezentacji Rosji) oraz... Manuel Neuer (16,7 proc.).

Tyle, jeśli chodzi o liczby. Pozostaje jeszcze nieodparte wrażenie, że Wojciech Szczęsny i wielkie turnieje to połączenie, które rzadko kończy się efektownymi fajerwerkami. Obraz Polaka broniącego strzał Alvaro Moraty swoją twarzą na długo zostanie w naszej pamięci, lecz jeszcze dłużej będzie towarzyszył nam niesmak po kolejnym nieudanym turnieju w wykonaniu naszej reprezentacji.

TB

Dowiedz się więcej na temat: Euro 2020 | reprezentacja Polski | Wojciech Szczęsny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje