Reklama

Reklama

Polska na Euro 2020. Jacek Bąk: Zabrakło też zaangażowania

- Paulo Sousa chce grać pięknie... No na litość! Nie oszukujmy się - mamy najlepszego napastnika świata, który w ogóle nie jest wykorzystywany. Tu w ogóle nie ma taktyki! Sousa nie zna naszych zawodników, więc ktoś mu musi podpowiadać - mówi w rozmowie z Interią Jacek Bąk, 96-krotny reprezentant Polski.

Piotr Jawor, Interia: Porozmawiamy o meczu Polska - Słowacja.

Jacek Bąk: - No możemy. Ale się porobiło... 

Mało powiedziane. 

- Szkoda, bo mecz był do wygrania. Nie oszukujmy się - może trochę nie mieliśmy szczęścia, ale zabrakło też zaangażowania. Wszystko miało funkcjonować, a tak naprawdę gó...o funkcjonowało.  

Czuje pan bardziej złość czy zawód? 

- Złość i zawód. Sousa niby miał wszystko, a cały czas mieszał składem. Po meczu zastanawiałem się, czy on w ogóle tych zawodników zna? No i dochodzę do wniosku, że po tak krótkim czasie nie może ich znać, więc na pewno ktoś mu podpowiada. By znać piłkarzy, trzeba mieć ich na bieżąco, bo w dwa miesiące nie da się poznać charakterów i umiejętności. 

Reklama

Może dlatego tak kombinował z taktyką? 

- Granie na trzech obrońców nie jest dla nas! Trzeba trochę pograć takim ustawieniem, mieć do tego wykonawców. Powinniśmy grać czwórką defensorów i koniec. To nie jest klub, gdzie można próbować i ćwiczyć. To jest kadra - przyjeżdżasz, grasz, wyjeżdżasz. Do tego trzeba być dobrym psychologiem, by to wszystko poukładać. Poza tym zastanawiam się, czy Sousa nie zajechał naszych zawodników. 

Mam teorię, że z Jerzym Brzęczkiem ze Słowacją byśmy nie przegrali. Pewnie mecz byłby brzydki, ale nie dalibyśmy strzelić sobie dwóch bramek. 

- Wszystko pokrzyżowała czerwona kartka Grześka Krychowiaka. Druga połowa zaczęła się dobrze - strzeliliśmy bramkę, Słowacy mieli trochę w majtkach, a wtedy my łapiemy czerwoną kartkę. To się zdarza, to jest piłka, ale trzeba uważać. Dziś możemy się zastanawiać, czy Krychowiak nie powinien być wcześniej zdjęty? Albo czy ktoś z nim w przerwie rozmawiał? 

Wróćmy do Brzęczka. Za niego nie graliśmy ładnie, ale solidnie w obronie. 

- A Sousa chce grać pięknie... No na litość! Nie oszukujmy się - mamy najlepszego napastnika świata, ale nie jesteśmy Bayernem Monachium. Tam skrzydła chodzą jak messerschmitty. A u nas? Choć Maciej Rybus akurat nieźle zagrał, na tle tego wszystkiego. Kamil Jóźwiak też próbował, ale wiadomo, że ten chłopak wózka nie pociągnie. Wiem, że na mistrzostwach świata i Europy też nie wyszedłem z grupy, więc nie mam się co mądrzyć, ale Słowacy byli do ogrania.  

Oni wychodzą bez napastnika, za to my mamy w składzie najlepszego snajpera świata... 

- Ale my Roberta w ogóle nie wykorzystujemy! Gdybym był trenerem, to wszystkie piłki - ze środka, ze skrzydła - grane byłyby na niego. A widzieliśmy, że Lewandowski wycofywał się do naszej linii obrony, by rozgrywać. Taka taktyka to jest... Ech, tu w ogóle nie ma taktyki! No musiał ten Lewandowski cofać się do obrońców, bo w ogóle by piłki nie dotknął. Chciał ją chociaż poczuć. Takiego zawodnika trzeba wykorzystywać z przodu. 

A co z naszą defensywą? 

- Mamy problemy przy stałych fragmentach, do tego Wojtek Szczęsny też nam nie pomógł. Wszyscy wiedzą, że mamy problem z tymi stałymi fragmentami . Obrońcy patrzą na piłkę, a nie na przeciwników. Nie wiem, jakie były założenia, ale piłkarz stoi sam [strzelec drugiej bramki Milan Szkrinar - przyp. red.], a później leci do niego czterech naszych. Nie chcę tylko krytykować, bo jakieś pozytywy były - fajny początek, niezła końcówka. Coś się działo, ale ogólnie byliśmy słabsi. Nie ma się co oszukiwać. Co prawda prezes Zbigniew Boniek coś mówił, że przegraliśmy niezasłużenie... 

Trochę wstyd tak mówić. 

- No wstyd, jasne, że wstyd. Jakieś mówienie, że zdecydowały dwa błędy... No w piłce tak jest od zawsze, że decydują błędy. Popełniliśmy ich dużo i efekt jest jaki jest. 

Chyba daliśmy się trochę omamić opowieściami o świetnej atmosferze w reprezentacji.  

- Atmosfera ma być fajna, ale po meczu. A po meczu to Słowacy mieli atmosferę, a nie my. U nich wchodzi na boisko stary Hamsik, który ileś tam nie grał, i rozrzuca piłki aż miło. No na litość... Do tego ten Ondrej Duda, dobrze się go oglądało. A u nas Piotrek Zieliński - 10 bramek w Napoli, sezon życia, a w kadrze jakby mu głowę odcinało. To powinna być wiodąca postać, bo kto ma ciągnąć ten wózek, jeśli nie on?

Rozmawiał Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Bąk | Euro 2020 | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje