Reklama

Reklama

Miesiąc do meczu Polska - Słowacja na Euro. Faworyt?

Dokładnie za miesiąc pierwszy mecz "Biało-Czerwonych" na Euro. Rywalem naszej kadry w Sankt Petersburgu będą nasi południowi sąsiedzi Słowacy. To dla obu zespołów z grupy E kluczowe spotkanie, bo potem jeszcze mecze ze Szwecją i faworyzowaną Hiszpanią. Czego spodziewać się po jedenastce prowadzonej przez Stefana Tarkovicia?

48-letni szkoleniowiec reprezentację Słowacji objął w październiku zeszłego roku. Na stanowisku selekcjonera, tuż przed rozstrzygającymi barażami przesuniętego o rok Euro, zastąpił znanego z pracy w Polsce Pavela Hapala (pracował w Zagłębiu Lubin). W barażowych grach poprowadził naszych południowych sąsiadów do decydującej wygranej z Irlandią Północną po dogrywce. 

- Wcześniej przez kilka laty był asystentem selekcjonera Jana Kozaka. Był na poprzednim Euro. Jako trener pracował w Żylinie, Koszycach czy Preszowie. To człowiek oddany reprezentacji, zawodowiec. Nie jest taką osobą i typem, która by dużo gadała i opowiadała. Skupia się na swojej robocie. Z tą kadrą od razu zrobił awans na Euro. W Lidze Narodów nie skończyło się może dobrze [Słowacy spadli z Dywizji B - przyp. red.], no ale był to krótki czas jego pracy. Pewnie Euro pokaże, jakim jest trenerem - mówi Martin Chudy, słowacki bramkarz Górnika Zabrze.

Reklama

Polska - Słowacja. Dla kogo wygrana?

Słowacy dobrze sobie radzą w tyłach, gdzie jest Milan Szkrinar z jedenastki mistrza Włoch Interu Mediolan. Są też inni, jak kolega Piotra Zielińskiego z Napoli Stanislav Lobotka czy wciąż straszący rywali 33-letni Marek Hamszik, który teraz gra w IFK Goeteborg.

Kto zdaniem Martina Chudego, jednego z najlepszych bramkarzy w naszej Ekstraklasie, jest faworytem starcia Polska - Słowacja 14 czerwca w Sankt Petersburgu?

- Faworytem jest Polska. My w tej grupie jesteśmy autsajderami, ale z drugiej strony to czasami jest korzystne. Przypominają się MŚ w 2010 roku, kiedy w grupie mieliśmy Włochów, Paragwaj i Nową Zelandię, a mimo to awansowaliśmy z niej, pokonując ówczesnych mistrzów świata Włochów. Wszystkie te grupowe mecze będą ciężkie, Hiszpania jest faworytem. Polska i Szwecja też w konfrontacji z nami staną jako faworyci, ale jak zagramy dobrze, to jest szansa na korzystny rezultat, jak w 2010. Co do Polski, to stawiam ją jakościowo z Lewandowskim przed Szwecją, ale jak będzie, to wszystko zweryfikuje boisko. Na pewno będzie ciekawie - uważa słowacki bramkarz.

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje