Reklama

Reklama

​Hiszpania - Polska na Euro 2020. Czas na mecz o wszystko

Wychodząc na spotkanie z Hiszpanami w sobotę w Sewilli polscy piłkarze będą znali wynik pojedynku Szwedów ze Słowakami. Jeśli Skandynawowie wygrają, a drużyna Paulo Sousy polegnie w starciu z La Roja, pożegna Euro 2020. Zostanie już tylko mecz o honor.

Na początku był żal i frustracja. Według niektórych źródeł statystycznych drużyna Luisa Enrique spędziła przy piłce w meczu ze Szwecją aż 86 proc czasu gry. Oddała 17 strzałów, w tym pięć celnych i nie zdobyła gola. "Eurocios na starcie" - komentował dziennik "Marca" po meczu zakończonym remisem.

Euro 2020. Hiszpania - Polska

Mijają dni i frustracja maleje. Hiszpanie dostrzegają dobre strony w grze młodej drużyny. Świetnie wypadł najmłodszy w zespole pomocnik Barcelony Pedri. W ogóle gra La Roja wyglądała nieźle. Poza tym Hiszpanie przypomnieli sobie, że Szwedzi to rywal nie byle jaki. Na mundialu w Rosji zaszli dalej niż La Roja, czyli do ćwierćfinału.

Reklama

Zabrakło gola więc "Czarną owcą" Hiszpanów został napastnik Alvaro Morata wygwizdany przez kibiców w Sewilli za kilka zmarnowanych sytuacji. Media hiszpańskie nie są zgodne w relacjach. Jedne donoszą, że napastnik Juventusu jest załamany, inne, że ma bardzo mocną psychikę i przetrwa nagonkę.

Głos w jego obronie zabrali koledzy z drużyny, a także były napastnik La Roja Julio Salinas, któremu kibice nigdy nie wybaczyli okazji na gola zmarnowanej w ćwierćfinale mundialu w USA w 1994 roku przeciwko Włochom (1-2). Była szansa na medal, ale Salinas przegrał pojedynek z bramkarzem Gianlucą Pagliucą przy stanie 1-1, niedługo potem w podobnej sytuacji Roberto Baggio pokonał Andoniego Zubizarretę. Marzenia legły w gruzach. Ta jedna zmarnowana szansa naznaczyła karierę Salinasa. Dziś mówi, że w Moracie widzi ciąg dalszy własnej historii.

Dziennik "Marca" pisze, że w podobnej sytuacji do napastnika Juventusu jest Robert Lewandowski, który w pierwszym spotkaniu Polaków ze Słowacją (1-2) głęboko rozczarował kibiców. Dodaje jednak, że o ile Morata ma do pomocy piłkarzy światowej klasy, Lewandowski może liczyć wyłącznie na Piotra Zielińskiego.

Obrońców Moraty jest w Hiszpanii wielu. "Montujemy jakąś nagonkę zupełnie bez powodu" - pisze "As". "Żyjemy w kraju absurdalnie skrajnych emocji. Zaraz się okaże, że za nieudane mistrzostwa kibice zażądają dla piłkarzy kary więzienia. A przecież na mundialu w Rosji nie było Włochów i Holendrów i choć to wielkie piłkarskie nacje, jakoś to znieść musiały" - komentuje "Marca".

Wielkie emocjami będą towarzyszyć sobotniemu meczowi z Polską. Więcej niż prawdopodobne jest, że selekcjoner Luis Enrique dokona zmian w składzie. Sam jest triathlonistą i maratończykiem więc uważa stan fizyczny piłkarzy za sprawę kluczową. Ma w kadrze 24 graczy będących na wysokim poziomie technicznym i zwykle nimi rotuje. Najczęściej dotyczy to bocznych obrońców. W 22 meczach, które rozegrała kadra Luisa Enrique 11 razy zmieniał jednego bocznego obrońcę, a 11 razy obydwu.

Strefa Euro - zaprasza Paulina Czarnota-Bojarska i goście - Oglądaj!

W meczu ze Szwecją postawił na Jordiego Albę i Marcosa Llorente, z Polakami zagrają prawdopodobnie Jose Gaya i Cesar Azpilicueta. Pierwsza zmiana (Gaya za Albę) jest bardziej prawdopodobna. Druga mniej. Kapitan Chelsea Azpilicueta nie ma w kadrze notowań tak wysokich jak w klubie.

Euro 2020. Hiszpania - Polska

Najwięcej rotacji Luis Enrique robi w pomocy. Ze Szwecją zagrali Pedri, Koke, Rodri. W ataku Ferran Torres, Morata i Olmo. Pięciu z nich selekcjoner zmienił w drugiej połowie. Rodriego zastąpił Thiago Alcantara, Moratę Sarabia, za Olmo wszedł Gerard Moreno, za Ferrana Torresa Mikel Oyarzabal, za Koke Fabian Ruiz. Trener Szwedów też wymienił pięciu graczy. Upał w Sewilli był tamtego dnia okropny.

Na mecz z Polakami zapowiadane jest ochłodzenie. Co, według Hiszpanów, ma pomóc głównie drużynie Paulo Sousy. Gospodarze meczu na La Cartuja mają zadbać, by murawa była lepsza. Intensywne prace renowacyjne trwają, Hiszpania trenuje w Madrycie.

Po meczu ze Szwedami Luis Enrique otrzymał do dyspozycji pompę diamagnetyczną. "Sekretna maszyna Hiszpanii" - napisał dziennik "Marca" o urządzeniu służącym do leczenia stłuczeń, opuchlizny, urazów zmęczeniowych. Od chwili, gdy badanie na Covid-19 u Sergio Busquetsa dało wynik pozytywny, Hiszpanie musieli zrezygnować z komory hiperbarycznej pomagającej w regeneracji organizmu.

Sekretna maszyna, rotacja w składzie i przekonanie, że jak tylko Morata się odblokuje, drużyna pomknie do 1/8 finału - tym żyją Hiszpanie przed sobotnim meczem z Polakami. La Roja jest zdecydowanym faworytem, ale drużyna Paulo Sousy miała być mocniejsza od Słowaków, a jednak boisko brutalnie zweryfikowało tę tezę.

Komentujemy każdy mecz Euro na żywo - Posłuchaj naszych relacji!

Hiszpania ma niedoświadczony zespół bez zdefiniowanej ściśle podstawowej jedenastki. Na Euro 2016 Vicente del Bosque powtórzył ten sam skład w czterech meczach, które rozegrali Hiszpanie (odpadli z Włochami przegrywając 0-2 w 1/8 finału). Luis Enrique pracuje inaczej. Wymienia graczy uznając, że to atut. - Nikt nie wygrywa wielkiego turnieju jedenastoma piłkarzami - mówi. - Są kontuzje, zmęczenie, problemy - wylicza.

Problemów miał sporo w przygotowaniach, gdy badanie Busquetsa dało wynik pozytywny. Dziś sytuacja covidowa jest opanowana. Po remisie ze Szwecją Hiszpania musi zwyciężyć Polaków, by nie grać o awans w ostatnim starciu ze Słowacją. To byłoby zbyt duże ryzyko.

Dla Polski sobotni pojedynek to mecz o wszystko. Jeśli wcześniej Szwecja ogra Słowaków, porażka drużyny Paulo Sousy w Sewilli wyeliminuje ją z Euro 2020. Zostanie mecz o honor ze Szwecją. Nawet wysoka wygrana nie zmieni faktu, że Polacy zajmą ostatnie miejsce w grupie E.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy