Reklama

Reklama

​Euro 2020. Oceniamy indywidualnie reprezentantów Polski

Robert Lewandowski grał jeszcze lepiej niż w Bayernie. Wielka szkoda, że dla niego, będącego w życiowej formie turniej się zakończył. Miał wsparcie Kamila Glika, Piotra Zielińskiego i kilku młodszych piłkarzy, ale inni liderzy, na czele z Grzegorzem Krychowiakiem i Wojciechem Szczęsnym zawiedli - pisze z Petersburga wysłannik Sport.Interia.pl Michał Białoński.

Oto noty reprezentantów Polski po Euro 2020, w skali 0-6:

Wojciech Szczęsny (2) - duże rozczarowanie. Tylko jedną nadzwyczajną interwencją, gdy rzucił się pod nogi Moraty, uratował zespół. W meczu ze Słowacją miał pecha - zanotował samobója, ze Szwecją nie pomógł. Trzeci gol obciąża jego konto przynajmniej w 20-30 procentach. Za wcześnie położył się na murawie, odsłaniając rywalowi bliższy róg bramki.

Dalekimi wyjściami z bramki, wybiciami przy linii autowej, wprowadzał nerwowość. Jak na razie jego występy na ważnych imprezach kojarzą się z porażką. Po mundialu w Rosji przyszła ta na Euro. Na turnieju nie osiągnął tego poziomu, jakim pięć lat temu imponował we Francji Łukasz Fabiański.

Reklama

Bartosz Bereszyński (2) - Zatracił formę, maczał palce przy trzech straconych bramkach: pierwsza ze Słowacją, gol z Hiszpanią i pierwsza ze Szwecjią. Obudził się i wszedł na wysoki poziom w meczu z "Trzema Koronami" przy stanie 2-3, gdy właściwie byliśmy za burtą, a wiatr znad Zatoki Fińskiej szumiał: "Za późnooooo!".

Kamil Glik (4) - Przed ME niektórzy marudzili, że jego czas już minął. Jeszcze w marcu do tego grona należał sam Paulo Sousa, który na Węgrzech zastąpił go Michałem Helikiem. Prawda murawy okazała się całkiem inna: Helik na Euro 2020 nie zagrał ani minuty, a Glik był niezmiennie najpewniejszym filarem naszej defensywy. Chyba nie przegrał żadnego istotnego pojedynku. Człowiek-skała. Nie do zastąpienia są też jego walory przywódcze. Słowa, jakie wykrzyczał do kolegów w przerwie meczu z Hiszpanią są najlepszym tego dowodem.

Jan Bednarek (+3) - Coraz pewniejszy i silniejszy mentalnie. W spotkaniu ze Szwedami wcielał się w rolę wprowadzającego piłkę do drugiej linii i dobrze mu to wychodziło. Zapamiętam go też z nieudanej akcji ratunkowej, gdy do strzału po rzucie rożnym szykował się Szkriniar.

Kamil Jóźwiak (+2) - Był bardzo nierówny. Ze Słowacją i Hiszpanią jedna z jaśniejszych postaci. Po spotkaniu z Hiszpanami zapewniał, że nie braknie sił i energii na Szwecję, bo w klubie przyzwyczaił się do gry co trzy dni. Tymczasem był cieniem samego siebie, raził niedokładnymi dośrodkowaniami. Asekurował obronę, ale i tak po 87 sekundach straciliśmy bramkę. Oczywiście, wahadło to nie jego pozycja. Tu trzeba mieć wytrzymałość szybkościową na światowym poziomie, końskie zdrowie, którego po ludzku zabrakło.  

Zobacz nasz codzienny program o Euro - Sprawdź!

Grzegorz Krychowiak (+1) - Będąc w takiej formie nie zasługuje na miejsce w wyjściowym składzie. Niewiele daje w defensywie, jeszcze mniej - w ofensywie. Na całej linii zawiódł w starciu ze Słowacją, osłabiając zespół po faulach, które nie były z gatunku tych ratunkowych. Demonem szybkości nigdy nie był, natomiast na ME był ociężały niczym parowóz. Widać, że metody treningowe Sousy, zwłaszcza podczas obozu w Opalenicy, najwyraźniej mu nie posłużyły.

 Mateusz Klich (+2) - Dużo biegał z piłką i bez niej, ale robił to dość jednostajnym tempem, bez przyspieszeń, jakimi imponowali Zieliński, a czasem Jóźwiak. Pomógł w rozegraniu akcji, która dała nam wyrównanie w meczu ze Słowacją. Spodziewałem się dużo więcej po jego występie.

Piotr Zieliński (4) - Zmężniał, wyrósł na jednego z liderów. Sousa go zbudował. Szkoda tylko, że jego najlepszym występem na turnieju było 2-3 ze Szwecją, po którym to meczu spakowaliśmy się. Dryblował, świetnie rozgrywał, zwłaszcza po jego akcji z Robertem Lewandowskim, opartej na podaniach bez przyjęcia, ręce same się składały do oklasków.  

Tymoteusz Puchacz (2) - W opinii Paulo Sousy wygrał rywalizację z Maciejem Rybusem, który zaczął w wyjściowym składzie przeciw Słowacji. Próbował atakować w meczu ze Szwedami, ale zabrakło świeżości i utonął. Głównie przez niecelne dośrodkowania. Rywale diagnozowali jego stronę jako słabość Polski i większość ataków prowadzili jego flanką. Musi popracować nad celnością podań i skutecznością gry w defensywie.

Karol Świderski (3)  - w tym wydaniu jest odkryciem Sousy. Bramki nie zdobył, w meczu z Hiszpanią zmarnował stuprocentową sytuację, a i tak należał do jaśniejszych postaci w naszym zespole. Nota byłaby wyższa, gdyby wykorzystał stuprocentową okazję w meczu z Hiszpanią.

Robert Lewandowski (5) - Gdy odpadliśmy z MŚ 1986 r. świat, w tym Pele żałował, że na turnieju nie wystąpi dłużej Zbigniew Boniek, który w przegranym meczu z Brazylią z przewrotki wypalił w słupek i akcją tą podniecał się cały świat. Tak samo teraz Europa żałuje, że Euro 2020 w fazie pucharowej będzie się toczyć bez najlepszego piłkarza świata, który próbował ciągnąć zespół, jak mógł. Gdyby nie zmarnowane dwie stuprocentowe okazje (po jednej w meczu z Hiszpanią i Szwecją), byłaby nota marzeń

Karol Linetty (3) - dlaczego grał tak mało, skoro w meczu ze Słowacją nie zawiódł bodaj jako jedyny? W pozostałych meczach podniósł się z ławki tylko na cztery minuty w meczu z Hiszpanią.

Jakub Moder (3) - Fakt, że nie mógł zagrać ze Szwecją był wielką stratą. Jego finezja, pomysłowość i bezkompromisowość w grze na tak pomagały zespołowi i przykrywały straty, jakie mu się zdarzyły właśnie przez to, że nie boi się rozgrywać, a nie tylko wybijać.

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji!

Przemysław Frankowski (-2) - Pomógł wypracować bramkę na 2-2 w meczu ze Szwecją, ale też dał się ograć z dziecinną łatwością, gdy Szwedzi sunęli z akcją na 3-2. Ma niezłą szybkość, ale niedostatki techniczne dla mnie stawiają pod dużym znakiem zapytania jego grę w kadrze. Mając alternatywę w postaci Sebastiana Szymańskiego, nie miałbym żadnych wątpliwości, na kogo należy postawić.

Maciej Rybus (+2) - Zagrał przez 75 minut w meczu ze Słowacją. Wypracował dobrą okazję Robertowi Lewandowskiemu, jego stroną Słowacy nie przeprowadzili ani jednej groźnej akcji. Mimo tego nie pojawił się na boisku w kolejnych spotkaniach.]

Kacper Kozłowski (3) - Nie miał tremy debiutanta i najmłodszego piłkarza w historii ME, ale też prochu nie wymyślił. Gra bez kompleksów, jest dobrze zbudowany jak na swój wiek, nie łatwo go powalić z nóg. Ma zmysł do gry kombinacyjnej. Warto na niego stawiać. Odkrycie duetu Paulo Sousa - Maciej Stolarczyk.

Paweł Dawidowicz (2) - Wszedł na pięć minut w spotkaniu z Hiszpanami, gdy Jan Bednarek poczuł ból mięśnia pośladkowego. Niczym się nie wyróżnił, w niczym też nie zawinił.

Jakub Świerczok (+2) - Zanotował dobre pół godziny ze Szwedami. Wygrywał z nimi walkę wręcz, strzelił też bramkę, która nie została uznana, bo był na minimalnym spalonym. Warto go powoływać. Przynajmniej do momentu, w którym pełnej formy nie odzyskają Piątek z Milikiem.

Przemysław Płacheta (2) - Ożywił prawą flankę w ostatnim kwadransie meczu ze Szwedami. Jeśli zacznie częściej grać w klubie, będzie jeszcze bardziej przydatny reprezentacji.

Kamil Piątkowski - miał grać na Wembley, ale wykluczył go koronawirus. Na Euro nie mieścił się na rezerwie, co jest o tyle ciężkie do zrozumienia, że jako jedyny w klubie grał w ustawieniu trójki stoperów.

Tomasz Kędziora - nie zagrał ani minuty i nie jest to zrozumiałe, skoro w sprawdzianach z Rosją i Islandią nie zawiódł zarówno na środku obrony, jak i na wahadle.

Dawid Kownacki - W obecnej formie zupełnie nieprzydatny kadrze. Ze Słowacją nie zmieścił się na ławce. W starciach pozostałych znalazło się ostanie miejsce w rezerwie tylko przez nieszczęście kolegów - pauza za kartki Krychowiaka i kontuzja Modera. Powołanie go do kadry było trafieniem kulą w płot Sousy.

Paulo Sousa (+2) - Plus za wpojenie Polakowi wiary i strategii ofensywnej gry, dzięki czemu stwarzamy sporo sytuacji. Minus za selekcję, minus za brak asekuracji w grze defensywnej i minus za słabe przygotowanie motoryczne. W każdym meczu pokonaliśmy mniejszy dystans niż rywal. Np. Szwedzi przeciętnie pokonali 10.38 km, Polacy - 10.17 km. Liczę na to, że czas pracuje na jego korzyść. Rozpoznaje potencjał i mentalność piłkarzy. W eliminacjach do MŚ będzie miał mniej czasu, żeby zamulić piłkarzy, ustabilizuje też wyjściowy skład.

Z Petersburga Michał Białoński, Interia

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Euro 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje