Reklama

Reklama

Euro 2020. Łukasz Fabiański: Decyzję o roli bramkarza rezerwowego przyjąłem na spokojnie

Sobotnim gościem konferencji prasowej reprezentacji Polski jest Łukasz Fabiański, który ma za sobą występ w meczu towarzyskim z Rosją. - Gdy otrzymałem informację, że u trenera Paulo Sousy będę bramkarzem numer dwa, przyjąłem ją na spokojnie. Może wynikało to z tego, że nie było aż tak blisko jakiekolwiek zgrupowania i nie było jakiejkolwiek bezpośredniej, fizycznej rozmowy. Doszło do niej w formie online, byłem w dom z żoną i z dzieckiem - powiedział polski bramkarz.

Selekcjoner Paulo Sousa ogłosił, że pierwszym bramkarzem w prowadzonej przez niego reprezentacji będzie Wojciech Szczęsny. Łukasz Fabiański musi więc pogodzić się z rolą rezerwowego, lecz otrzymał szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności w towarzyskim meczu z Rosją przed euro 2020. Spotkanie zakończyło się remisem 1-1, a bramkarz West Hamu United skapitulował w 21. minucie po strzale Wiaczesława Karawajewa.

W sobotę Fabiański pojawił się natomiast na konferencji prasowej reprezentacji Polski i odpowiadał na pytania dziennikarzy. Rzecznik polskiej kadry Jakub Kwiatkowski przyznał, że konferencja została opóźniona o 45 minut, ponieważ reprezentacja na specjalne zaproszenie odwiedziła 31. Baza Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach.

Łukasz Fabiański o perspektywie zbliżającego się Euro:

- Przyznam, że na ten moment nie do końca odczuwam, że zbliżają się mistrzostwa. Wynika to chyba z okoliczności, w których się znaleźliśmy. Z tego, że to Euro jest rozgrywane w inny sposób. Gdy przeniesiemy się do Sopotu, poczujemy to mocniej. Nie śledzę otoczni związanej z nami. Koncentruję się na przygotowaniach.

O pozycji bramkarza numer dwa:

- Już wielokrotnie mówiłem, że dla mnie nie ma to znaczenia. W karierze miewałem różne momenty. Gdy ta informacja była mi przekazywana wcześniej lub dwa dni przed meczem. Jestem na tyle doświadczony, by to wszystko ogarnąć i skupić się na pracy. Mając na uwadze moje doświadczenia, wiem, że muszę być zawsze przygotowany.

O tym, czy Euro 2020 to jego ostatni turniej:

- Koncentruję się na pracy. Zdaję sobie sprawę, że jestem najstarszym zawodnikiem w drużynie, ale ciągle czuję się dobrze fizycznie i przede wszystkim mentalnie. Chcę się dobrze przygotować na mistrzostwa. Nie myślę o przyszłości w kadrze. Na to przyjdzie czas.

O zmianach na przestrzeni lat:

- Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, jak się zmieniłem. Na pewno zdobyłem ogromne doświadczenie od 2006 roku, gdy pierwszy raz pojechałem na wielką imprezę. Przeżyłem wiele chwil - pozytywnych i negatywnych i rozegrałem mnóstwo spotkań. Zmieniła się także moja pozycja w reprezentacji. Wtedy byłem "niespodzianką", teraz jestem doświadczony. 

Reklama

O motywacji do gry:

Ciągle mam taką samą radość z treningów. Zawsze, gdy masz pod górkę i trener mówi, że nie będziesz grał, to rozpala w tobie żar na nowo. To motywacja do ciężkiej pracy. Chcę pracować i walczyć o jak najlepszą pozycję.

O porównaniu gry z walką o skład:

- Już parę razy byłem w takiej sytuacji. Te decyzje przyjmowałem różnie. Czasami człowiek się tego spodziewał, lecz czasem był zaskoczony. Teraz, gdy otrzymałem tę informację, przyjąłem ją na spokojnie. Może wynikało to z tego, że nie było aż tak blisko jakiekolwiek zgrupowania i nie było jakiejkolwiek bezpośredniej, fizycznej rozmowy. Doszło do niej w formie online, byłem w dom z żoną i z dzieckiem... Wtedy inaczej odbiera się takie momenty. Nie mówię jednak, że to mnie nie zmotywowało. Poczułem chęć pokazania tego, że zasługuję. Zawsze jest lepiej bronić. To najlepsza opcja. Za kadencji trenera Nawałki inaczej reagowałem na wieści o roli rezerwowego bramkarza.  

O bramce wpuszczonej w meczu z Rosją:

- Jako drużyna na pewno mogliśmy się lepiej zachować. Co do mojej osoby uważam, że przy tej bramce, patrząc analitycznie, moje zachowanie, pozycja startowa, decyzja i ustawienie - wszystko było. Pozostaje kwestia tego, czy rywal cię trafi, czy nie. Nie była to sytuacja do tego, by stosować tzw. "blok". Moje ogólne zachowanie było odpowiednie. Nie mam do siebie większych pretensji. Brakło szczęścia.

O szansach na to, by wejść do gry na Euro:

- Nie zastanawiałem się nad tym. Przed imprezami człowiek nastawia się pozytywnie i chce wspierać osobę, która broni. Jestem doświadczonym zawodnikiem. Mam świadomość, że muszę być zawsze przygotowany i pracować z tą myślą, że będę grał.

O szybkiej decyzji selekcjonera w sprawie bramkarzy:

- Zawsze jest przykro, bez względu na czas podjęcia decyzji. To uczucie smutku... Nie wiem jak to ująć. Człowiek nie do końca jest zadowolony. Nigdy nie chciałem publicznie wylewać żali. Takie decyzje są zawsze trudne także dla drugiej strony i moją rolą będzie dobra prezencja na boisku, a nie szukanie usprawiedliwienia lub wsparcia na forum publicznym.

O kadrze jako "mieszance wybuchowej":

- W drużynie mamy ogromną jakość. Indywidulanie i jako zespół. Nawet w Opalenicy widać, jak ciężko pracujemy, a drużyna wygląda na świadomą. Mam wrażenie, że możemy osiągnąć bardzo fajny wynik, czyli przynajmniej to, co wywalczyliśmy we Francji, a może nawet coś więcej.

O guście muzycznym:

- Jaka muzyka mnie motywuje? Bardzo lubię rapera Miuosha z Katowic. A tak ogólnie lubię lata 80. i 90.

O atmosferze w kadrze:

- Warunki nam stworzone są świetne, wzorowe. Niczego nam nie brakuje, a boiska są na miejscu. Okoliczności, które panują nie pomagają, bo kibice nie mogą być blisko nas. Ale tak już jest. My też jako kadra z chęcią trenowalibyśmy czasem z publicznością. Cieszymy się spokojem i swobodą. Możemy poruszać się bez utrudnień i problemów, bo cały ośrodek mamy dla siebie.

O swoich odczuciach:

- Jestem podekscytowany tym, co widzę podczas treningów. Tym, ja drużyna reaguje na wymagania trenera. Dużym plusem jest fakt, że tym razem na zgrupowaniu trener Sousa ma sporo czasu na pracę z nami. Poznajemy się też jako osoby. Poprzednie zgrupowanie było pod tym względem trudniejsze. Tu widać od początku więcej spokoju, jest lepszy przekaz informacji.

O Paulo Sousie:

- Nie będę porównywał go do poprzednich trenerów. Jest doświadczony i widać, że potrafi wzbudzić w zawodnikach żar. Przed meczem potrafi dobrze zmotywować drużynę i tak przekazać informacje, by trafiały do drużyny.

O sezonie klubowym:

- Był dobry. Trudno mi teraz powiedzieć, czy najlepszy.

O polskiej defensywie:

- Duże lepiej rozumiemy, czego wymaga od nas trener Sousa. Na pierwszym zgrupowaniu straciliśmy dużo bramek. W meczu z Rosją jedną, ale chciałbym mocno zaznaczyć, że poza tym jednym strzałem Rosja nie stworzyła chyba żadnej innej sytuacji. To dobry przejaw tego, że dobrze pracowaliśmy. Trener dużo od nas wymaga i idzie to w niezłym kierunku.

O współpracy z trenerem bramkarzy Paulo Grilo:

- Jest bardzo ekspresyjny. Jest fajnym motywatorem. Sami doszliśmy do wniosku, że sposób prowadzenie przez niego treningu, pozytywna energia, gestykulacja, uśmiech - to wszystko sprawia, że atmosfera jest bardzo fajna. Zajęcia są ukierunkowane na intensywność przy małej liczbie powtórzeń.

O meczu z Rosją i wystawionym składzie:

- To nie pytanie do mnie. Nie jestem osobą, która powinna decydować o składzie. Taki był wybór trenera. Ważne, by jako trener mieć rozeznanie, czego można spodziewać się po danym zawodniku. Podczas imprezy może się bowiem wiele wydarzyć. To był mały sprawdzian i próba zobaczenia drużyny, która funkcjonuje w zupełnie innym ustawieniu personalnym.

O tym, dlaczego to Szczęsny jest pierwszym bramkarzem:

- Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Pamiętam, że wcześniej, gdy ja zadawałem pytanie po takich decyzjach, bywało tak, że trener nie będzie mi tłumaczył swojego wyboru. Ja jako zawodnik muszę to respektować. Taka jest jego rola, nie ma obowiązku, by się tłumaczyć piłkarzom.

TB



Dowiedz się więcej na temat: Euro 2020 | reprezentacja Polski | Łukasz Fabiański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje