Reklama

Reklama

Euro 2020. Kamil Piątkowski: Sousa chce, żebyśmy grali dynamiczniej

Kamil Piątkowski wziął udział w sobotniej konferencji reprezentacji Polski. Wcześniej o stanie zdrowia Kamila Kozłowskiego, który nie dokończył treningu poinformował Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN. - Nic mu nie dolega. Opuścił boisko profilaktycznie - powiedział.

Reprezentacja Polski sobotę rozpoczęła od wewnętrznej gry. W trzech tercjach zawodnicy rywalizowali w niepełnych składach, a spotkanie ostatecznie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej odpowie Kamil Piątkowski. Młody obrońca zamieni po sezonie Raków Częstochowa na RB Salzburg.

Rzecznik prasowy Jakub Kwiatkowski o Kacprze Kozłowskim:

- Jest z nim wszystko okej. Nic groźnego się nie wydarzyło. Trenował kilka dni indywidualnie, aby nie ryzykować, dlatego też dziś zszedł z gierki. Nic mu nie dolega, żaden uraz ani kontuzja. Profilaktycznie opuścił boisko.

Rzecznik prasowy Jakub Kwiatkowski o Lidze Mistrzów:

- Mecz jest o 21. Kto będzie chciał obejrzeć, może obejrzeć, kto będzie chciał iść na koncert Golec uOrkiestra, pójdzie na koncert.

Reklama

Kamil Piątkowski o dzisiejszej grze wewnętrznej:

- Była to dobra gierka. Graliśmy 10 na 10 na skróconym polu gry. Mecz skończył się remisem 0-0. Była to gra taktyczna, pracowaliśmy w tygodniu, żeby to wszystko działało. Obie drużyny spełniły swoje założenia w defensywie.

O wymaganiach selekcjonera:

- W defensywie trener Sousa zwraca uwagę na dynamiczne wyjście do napastnika, który prowadzi piłkę. Żebyśmy nie stali w miejscu, tylko dynamicznie doskakiwali, uniemożliwiali strzały na bramkę. Jeśli gramy w trójce, skupiamy się na odpowiednim przesunięciu wahadłowego.

- Trener wymaga też szybszej gry, gdy mamy piłkę. Dziś było już to widać, tworzyliśmy dzięki temu sytuacje.

O oglądaniu Ligi Mistrzów:

- Myślę, że większość chłopaków obejrzy dziś to spotkanie. Myślę, że będzie to dobry pojedynek, obstawiam wynik 2-1 dla Manchesteru City.

O zespole Golec uOrkiestra i rodzinach na zgrupowaniu:

- Znam zespół Golców, byłem nawet na dwóch koncertach, gdy byłem młodszy. Kojarzę ich bardzo dobrze.

- To super rzecz, że rodziny mogły przyjechać do zawodników. Każdy jest szczęśliwy, gdy wychodzimy na trening, każdy daje z siebie sto procent.

O intensywności:

- Jest to dla mnie duży przeskok. Nie miałem wiele wolnego po lidze, ale czuję duży przeskok jeśli chodzi o fizykę, tempo gry. Treningi są wymagające, ale myślę, że każdy z nas chce trenować na sto procent.

O RB Salzburg:

- Mam cały czas kontakt z RB. Dwukrotnie pojawili się na meczu - z Lechem Poznań i meczu pucharowym. Dla mnie to świetnie, że klub przyjeżdża, ogląda mnie, choć jestem jeszcze zawodnikiem Rakowa, bo kontrakt wchodzi w grę dopiero o 1 lipca. Po każdym meczu zdajemy raporty meczowe, jeśli chodzi o intensywność.

- Zwracali uwagę na naukę języków - angielskiego i niemieckiego. W szatni chłopcy bardziej komunikują się angielskim, ale chcę poznać też podstawy niemieckiego. Umiem już podstawy tego języka, cały czas rozwijam także angielski. Czuję się w tym języku swobodnie. 

O pierwszej jedenastce na Euro:

- Nie mam problemu mentalnego, czuję się bardzo swobodnie i pewnie na boisku. Skład zależy od trenera, tak jak ustawienie. Ja wychodzę na każdy trening i daję z siebie maksa - czy to na wahadle, czy na stoperze.

O grze na wahadle:

- Trener zmienia ustawienia, rotuje składem. Nie wiem, czy widzi mnie w pierwszym składzie, na ławce, czy poza składem.

O swoim debiucie w kadrze:

- Gdy wyszedłem na boisko i zaśpiewałem hymn, dało mi to dużo pewności siebie. Wiem, gdzie byłem jeszcze niedawno i wszystko szybko poszło do przodu. Było to dla mnie ogromne wyróżnienie. Po meczu z Andorą czułem się pewnie, teraz czuję się swobodniej niż na pierwszym zgrupowaniu. Wcześniej znałem chłopaków tylko z telewizji, nie wiedziałem jak zostanę przyjęty w zespole.

O swoich marzeniach:

- W zeszłym roku nie miałem takich marzeń. Przed rokiem chciałem po prostu grać w Ekstraklasie i bycie pewnym punktem zespołu. Tymczasem zdobyliśmy Puchar Polski i wicemistrzostwo. Piłka jest nieprzewidywalna i po to uprawiamy ten sport, by przeżywać takie momenty. To dzięki ciężkiej pracy, którą ja wykonałem i dzięki ludziom, którzy mi w tym pomogli.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje